Najnowsze komentarze
gregor1365 : niestety jest tak jak...
Drogi autorze, podpisuję się pod k...
Cze :) ...fajnie że po chwilowy...
Macie wszyscy po części racje że t...
Super jazda! A wybronioną sytuację...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

28.05.2016 11:12

Honda VfR 800 V tec test widlastej czwórki

    - miałem kiedyś fałeferę, chyba z półtorej sezonu - kumpel patrzy na mnie trzymając w ręku puszkę Warki w Strongu - ale w połowie roku błyskawicznie opierdoliłem jak tylko się kupiec znalazł

    - czemu ? - pytam

    - a bo wiesz - tu beknął przeciągle - w huj paliwa kotłowała. poza tym ten Vtec jeszcze wtedy działał tak sobie...wkurzał mnie. no i za rozrząd sporo mnie skasowali. poza tym te wszystkie Hondy w fał czwórce są kurwa za ciężkie. no i bardzo szybko jakaś taka słaba mi się zrobiła.

     - aha...no tak, wiadomo  - pokiwałem głową ze znawstwem nad puszką mocnego piwa mimo, że swój pierwszy siedemdziesięcio konny motocykl miałem dopiero od paru dni.

     - ale mimo tego to bardzo fajne motocykle...rzadkie i w sumie bezawaryjne - kumpel spogląda na mnie przekrwionymi oczami - lubiałem ją.

     Pięć lat póżniej stoję na pełnym motocykli placu przy salonie Hondy. Trwają jazdy testowe a ja gramolę się na czerwonego VFR Crossrunnera 800. Pierwsza widlasta czwórka jaką odkręcę i jestem bardzo ciekawy co się będzie działo.

     Jedyny jak dla mnie duży minus tego motocykla objawia się już w salonie. To cena. Grubo ponad piecdziesiąt koła za osiemsetkę to jak na obecne standarty prawdziwy kosmos. Za taką walizę hajsów naprawdę można przebierać już w różnych pojemnościach jak w ulęgałkach. Póżniej, podczas jazdy testowej było już tylko lepiej i lepiej.

    Gdy ruszałem motocykl od razu mi zgasł i z tego co zaobserwowałem nie tylko mi. Dałem mało gazu nie wiedząc, czy taka fałka nie wystartuje zbyt żwawo z miejsca jak Monster 1200 który raz nieomal mnie nie zabił. Ale nie - tutaj o dziwo trzeba dać sporo więcej gazu przy ruszaniu bo motocykl na chwilę jakby się przyduszał. Za to przy bardzo niskich predkościach np. na dwójce można spokojnie zdjąc rękę z gazu na zamknietej przepustnicy a motor spokojnie potoczy się ciągnąc równo jałowymi obrotami.

    Dzień był zimnawy i przyjechałem na swoim Z1ooo nieco pokurczony - na Crossrunnerze szybko otwarłem szeroko szybkę w kasku i rozpiąłem ciasno zapietą kurtke pod szyją. Na takim motocyklu jest mi po prostu cieplej. Cieplej i ciszej...słowem wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda. Właśnie wtedy podjąłem ostateczną decyzję o sprzedaży swojego Z1ooo'a - na VFR'rze i jej podobnych turystykach jego czas dobiegł końca.

    Czterdziesci minut to za mało, żeby rzetelnie wypowiedziec się o jakimkolwiek motocyklu. Mój egzemplarz był bogato wyposażony i wiele mający, ale nie grzebałem za bardzo przy ustawieniach bo szkoda mi było marnować czasu przeznaczonego na jazdę. Ale najfajniejszy w tym motocyklu jest jego silnik - Le Coeur - jego Serce.

     Po umiejętnościach nabytych na moim Zecie i jemu podobnych moc VFR'y odkręcałem sobie wszędzie do końca i w stu procentach. Jej ilość określam jako zupełnie dla mnie wystarczajacą co można określić dosadnym przysłowiem  - " koń poczuł Pana a nie Pan konia ". Nie wiem jak system Vtec pracował kiedyś, ale tutaj jego działanie było dla mnie ciekawą nowością. Kiedy się załancza koło 6000rpm motocykl dostaje wyraźnego jakby turbo powera i rusza dziarsko do przodu w akustycznym akompaniamencie bardzo ciekawego dzwięku. I to na fabrycznym wydechu.

     Reasumując jazda Crossrunnerem wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chciałbym dla siebie motocykl o piecu podobnej mocy - bez jej brutalnego, prowokującego nadmiaru. Może nie wygląda zbyt ciekawie i zadziornie od strony wizualnej ale kapitalną robotę robi jego widlasta, czterocylindorowa jednostka napędowa. Do tego  VFR'ka Crossrunner"ka jest nietypowa i dosyc rzadka na naszych ulicach a to uważam za wielki atut każdego motocykla.

     V4 spod Wielkiego Skrzydła  nie zagości jednak pod moim zatłuszczonym pokrowcem na parkingu pod rzędem wysokich tui. Jest po prostu za droga a dla mnie osobiście inwestycja takiej kasy w nowe 2oo mija się z celem. Bezprzygodowych używek w tej budzie na portalach nie uświadczysz a poprzedni model wygląda bardzo dziwnie. Trochę niczym spasiony gołąb i trochę jak motocykl, który nie wiadomo do czego ma służyć. Podobno jest bardzo niedoceniany skręca jak mało który,  ale wiadomo - motocykl...musi się podobać swojemu nabywcy - przede wszystkim. 

Komentarze : 1
2016-06-28 11:55:30 multistrada

Jeździłem tym poprzednim Crossrunnerem i niestety zasypiałem z nudów za kierownicą, zresztą podobnie jak na większym Crosstourerze 1200, po prostu nuda...

  • Dodaj komentarz