Najnowsze komentarze
Marcin Jan do: motocyklem po zakynthos
właśnie jak dotarła do mnie inform...
Cześć! Jestes dobrym obserwatorem....
Pięknie. Yamaha XT to jeden z tych...
Cześć, Wczoraj miałem okazję poje...
Dziękuję za ten wybór. Poczytać o ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

16.08.2020 09:47

V Strom 1050.

mam ogromny sentyment do suzuki, zwiedziłem hamamatsu, a moim pierwszym motocyklem był suzuki bandit 6oo n. zapraszam was teraz na moje subiektywne wrażenia z jazdy ich najnowszym adwenczurem z kwadratową, ledową lampą na froncie.

 

     V Strom 1o5o w mojej ocenie, gabarytowo bardziej pasuje mi do klasy 8oo, tam gdzie grał nasz Tiger, czy Crosrunner albo Gs 85o. Jest tak zawieszony pomiędzy nią, a segmentem 12oo. Są gusta i gustawy, ale wizualnie, w stosunku do poprzedniego modelu DL 1ooo nowy V Strom trafia w mój gust. Widać, że projektanci mieli inspirację i dobry pomysł na projekt. 1o5o nie sprawia wrażenia, jakby został naprędce sklecony ze sterty starych części i owiewek leżących dotychczas w zaplombowanych od lat magazynach w hamamatsu.

     Do jazdy otrzymałem wersję podstawową na lanych kołach oraz bez rozbudowanego imu, bez tempomatu oraz bez regulacji wysokości siedzenia i z żarówkowymi wielkimi kierunkowskazami pamiętającymi ostatnie wypusty wspomnianego Bandita. Egzemplarz został dodatkowo doposażony w hanbary, górne gmole oraz niewielki kufer. Kolor nadwozia - biało czarny, z doklejonymi na baku cyframi 1o5o. Motocykl wygląda niepozornie, a jakość wykonania raczej nie należy do segmentu premium. 

     Suzuki otrzymałem na półtorej godziny i szczerze sądziłem, że jazda ta nie wniesie zbyt wiele nowego w moje plany. Że muszę ją po prostu odklikać po to, aby bardziej przekonać się do innej opcji, tak dla świętego spokoju rozwiać wszelkie wątpliwości.

      Od pierwszych metrów jasnym dla mnie stało się, że byłem w dużym błędzie.

      Dla osoby o moim wzroście 178cm, pozycja na motocyklu jest wzorowa, mimo, że kanapa w pierwszym kontakcie wydaję się nieco twarda. Siedziałem " na motocyklu" z górną linią zbiornika paliwa jedynie trochę wyżej lini pępka. Plus szeroka kierowca i łagodny kąt ugięcia kolan - to powodowało, że czułem nię na nim niezwykle wygodnie, a zarazem aktywnie - taka pozycja zachęcająca do wygłupów.

      W wygłupianiu się na drodzę w żaden sposób nie próbuje przeszkadzać widlasta dwójka zamontowana w aluminiowej ramie. Ride by wire i powiększone przepustnice powodują, że silnik jest niesamowicie responsywny. Jego moment obrotowy został nieco osłabiony w dolnej partii obrotów względem poprzednika, natomiast wzmocniony w środku i na górze. Wprowadzone w ten sposób zmiany, spowodowały, że z miajsca zakochałem się w tej jednostce. Ilość drgań i wibracji moim zdaniem ograniczono do minimum, przy gwałtownym przyspieszaniu widać było lusterka (w tej wersji z poprzedniego modelu, kwadratowe i wzorowane pewnie na tych ze starych samochodów dostawczych) i widać nawet co było w lusterkach. Podczas przyspieszania z fałki wydobywa się soczysty bulgot, a przy jeździe ze stałą prędkością powiedzmy 120km/ jest cicho. Czyż to nie jest idealne dla turystyka połączenie fonetyczne?

     Plusem tej jazdy było to, że odbywałem ją w swojej okolicy. Przeciorałem 1o5o przez większość winki pamiętających jeszcze szaleństwa na starej, dobrej Laluni. Bardzo mocne hamulce i zawieszenie, które zbytnio nie nurkowało (a można by jeszcze utwardzić) i fajna, kozacka pozycja przypominały mi parokrotnie tamten, dawno już sprzedany motocykl. Z tym, że to wszystko dzieje się z miejszym udziałem wiejącego wiatru - w sztormiaku szyba b.dobrze chroniła przed jego naporem (miała też mały deflektorek)

     I właśnie to chciałbym, aby było clue mojej recenzji - nowy V Strom może być turystykiem przypałowym. Czyli takim, którym gdy akurat nie jedziesz z plecaczkiem i kuframi w trasę, możesz wyskoczyć wieczorem na winkle i na prawdę mocno i ekscytująco dać po garach. Okej, niby każdym możesz wyjechać wieczorem i dać po garach - ale tutaj przez te kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt winki i poprzedzających je prostych zapomnisz zupełnie, że jedziesz turystykiem.

     Skręciłem też na mały ofroad polnymi drogami i tutaj też same pozytywne wrażenia. Nic nie stukało, nie pukało motor szedł jak dzik po koleinach. Wyższy moment z dołu widlastej jednostki dał mi porównanie do Tigera 8oo w takich warunkach - 107mnio konna fałka o wiele lżej ruszała z rozpadlisk, zagłębień, dużo łatwiej było zawrócić motocyklem w ciasnych, dziórawych nawrotach. W tych manewrach pomagało mi swoją wspaniałą pracą leciutko dzialające hydrauliczne sprzęgło z regulowaną klamką.

      Na asfalcie 1o5o miał tą wspaniałą cechę, którą miał 21 kilogramów lżejszy Tiger, szedł bowiem za ręką jak głupi i można było rzucać nim po pasach ruchu jak zabawką. Tej cechy właśnie nie odnalazłem rok temu w Dl 1ooo'cu, a jest ona dla mnie jedną z kluczowych przy dynamicznej, przypałowej jeździe.

      I na tym właściwie mogę zakończyć to podsumowanie. Po jeździe miałem takie odczucie, że 1o5o jest w każdej dziedzinie lepszy od naszego Tygryska, i to nie tylko ze względu na upływ czasu i związany z nim postęp technologiczny. Moto Guzzi V85TT także jest nowym motocyklem, a V Strom w mojej ocenie dosłownie miażdży go w każdym aspekcie związanym z samą jazdą.

      Kiedy odbierałem moto tripmaster1 wskazywał po poprzednich testujących spalanie na poziomie 5,2 z dystansu 1800km. Po mojej przejażdżce spalanie skoczyło na 6,3. To dlatego, że bawiłem się  nim niesamowicie. Wszystko mi pasowało, nawet brak kolorowego wyświetlacza tft mi nie przeszkadzał.  Te "zegary" i całe moto, gdzieś tam skojarzyło mi się z surowością Tenere 7oo, chociaż tamten motor  jest już zupełnie goły elektronicznie. Kokpit sztormiaka jest wąski i oferuje dobrą widoczność przed motocykl, na asfalt, co pomaga w agresywnym lataniu i ciasnych manewrach.

     Tyle. Rozkminka teraz jest potężna. Cena podstawowej wersji to 51k. Do tego trzeba by dołożyć handbary, gmole, ledowe kierunki, płytę z kufrem żeby to moto jakoś wyglądało. Suzuki daje w promocji obecnie 1500zł na akcesoria. Czyli całość wyjdzie 54500zł. Kupa siana, lecz to tyle kosztuje Gs z 2017go, który ma najechane 30 tysięcy. Można poczekać na przecenę rocznika w Suzuki, ale to pewnie będzie gdzieś listopad-grudzień. Tymczasem koncepcja używanego Gs'a coraz mniej mnie przekonuje i cała akcja nieco się komplikuje, jest trudniej niż myślałem. Jednakże reasumując to perypetie, to ciekawa i ekscytująca jest ta faza poszukiwań i w sumie to nie mam na co tu narzekać.

     Konkluzja na koniec. Trzykrotnie złapałem się na tym, że nie zauważyłem, kiedy licznik w zabudowanym przekroczył grubo setę na godzinę. Wszystko fajnie, ale od takiego właśnie stylu jazdy uciekałem z czarnej Laluni, bo żyję z prawka i nawet trzy miesiące bez niego, to dla mnie poważny problem. Czyżby jednak czas zakręcił małą pętelkę i powracam do myślami starych przyzwyczajeń, czy może to tylko taka chwilowa fascynacja? Tigerem super się jeździło, nie czułem braku mocy jadąc solo i tej setki w zabudowanym łatwiej było mi przypilnować. Odpowiedziałem potem o tych przekroczeniach na V Stromie kumplowi, który  jeżdzi zrywnym Tigerem 1050.

      - ja też tak mam w swoim - odpowiedział.

        po czym zastanowił się chwilkę, spojrzał z ukosa  i dodał: - a to nie jest dobre.

Komentarze : 8
2020-08-28 21:37:31 Marcin Jan

@Erjot
ale też zyskałeś, bo jeździłeś nowym więc nie ma co tego tak rozkminiać.

2020-08-17 21:47:27 Erjot

Kupując nowy motocykl, trzeba się pogodzić z jedną istotną wadą z tym związaną, a mianowicie ze znaczną i szybką utratą wartości w pierwszych latach. Wiem coś o tym, bo na każdym sporo straciłem. Mimo to jak fundusze pozwolą to znowu kupię nowy tylko, że na dłuższy okres, bo częsta wymiana nowych motocykli to już nie na mój portfel.

2020-08-17 19:32:45 okularbebe

Nie wiedziałem, że DL poszedł w stronę nie bycia wreszcie klocem na zbyt dużym kółku z przodu i twardym widelcu o małym ugięciu. Z brakiem ciągu na niskich obrotach.

Po tej treści przekonałbyś mnie do niego. Brałbym.

2020-08-17 15:25:14 TomSv

Fajny tekst, powiem ci że nie brałem nigdy DLa pod uwagę własnie dlatego ze miał niby za mało mocy. Jakbym miał brac nowe albo używane to wym wybrał nowe. Polecam:D

2020-08-17 12:13:45 strażowy

drogi "redaktorze" , sam widzisz że ciekawych motocykli nie brak i nie warto się fiksować na dużego Gs-a tylko dlatego że wielu go posiada ...czas na zakup moto nieszczególny. Tak sobie myślę : albo usiądziesz spokojnie na zadku i przemyślisz z zimną głową i takim samym piwem: "jak długo wytrzymam bez swojego moto..? " Jeśli dasz sobie nieco czasu to faktycznie, wrzesień i październik będzie fajnym momentem na atak zadbanej demówki....z drugiej strony, jeśli osobiście nie oswoisz jakiegoś dużego cycka od bmw, to zawsze będziesz miał niedosyt tak odrobionej lekcji. Być może jakiś mądry egzemplarz trafi się jeszcze w tym roku, a ze zbyciem np w przyszłym nie powinno być dużych problemów jeśli się nie polubicie...przecież większość kocha i potrzebuje dużego giejsa :)
Może warto chwilowo cierać łzy po Tigerze kolejnymi demówkami , warto wykorzystywać takie możliwości, 15-20 lat temu kwestia nieosiągalna .
Powodzenia w rozmyślaniach ...i śmigaj do wypożyczalni, asfalt stygnie , hej

2020-08-17 05:49:31 jazda na kuli

Marcin Jan stary przyjacielu! czyżbyś takze myślał o wymianie? wszak to już dwa sezony przejeździłeś na zielonym smoku! Jak dziś pamiętam rozkminki po sprzedaży Zeta, pięć lat minęło... ciekawe, czy za pięc następnych też jeszcze będą tutaj podobne dyskusje.

ps. jak patrzę na foty z gupy dl 1000 na FB to tastówki przeważnie są w wersji xt. w tychach chyba tylko tak nietypowo :)

2020-08-16 22:15:52 Marcin Jan

@Marcin Jan
z drugiej strony wyglebisz się w San Escobar to taki migacz dostaniesz w każdym sklepie to raz dwa to będzie kosztowało paczkę chipsów. :)

2020-08-16 17:32:37 Marcin Jan

dziwi że motocykl testowy nie jest w najwyższej konfiguracji, coś słabo marketingowo diler sie postarał.
Jak zobaczyłem ten kierunki...naprawdę w 2020 suzuki musi pchać takie w motocyklu który jest flagowy dla marki?
Oczywiście nie wpływa to na jazdę. Swoją drogą muszę się nim przejechać. Może w końcu odkryję V która mi leży :D

  • Dodaj komentarz