Najnowsze komentarze
To cud, że jeszcze jeździmy. Z wi...
DominikNC i Marcin Jan - wielkie d...
Marcin Jan do: archipelag psów
siema, coś z innej mańki, katowic...
DominikNC do: archipelag psów
Zawsze to miło przeczytać relacje ...
captch a właściwie recaptcha uruch...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

26.04.2017 22:47

abs dla małych dziewczynek

stara szkoła atakuje, czyli nie bądź ciota królik, jak to mawiał pewien miś

 

    Ponieważ pierwsze prawko odebrałem w 94'tym, od razu skazany byłem na przestarzałą motoryzację z lat 70tych. Nie było miejsca, na łzawe dylematy. Stać mnie było jedynie na Trabanty 601, Zaporożce ZaZ 961M, czy Zastawy 1100, które bez psikania samostartem w filter nie chciały samodzielnie jechać. W pierwszej pracy męczyłem przegnitego Transita i Dukata, a potem poleciały Star'y 1142 i inne ciężarowe złomy. Żaden nie miał abs'u, a wyjeżdżać trzeba było niezależnie od warunków. I nie było skamlania, że nie ma zimówek(zresztą kto wtedy miał), albo, że się nie da, bo pada deszczyk. Nie podobało się - to wypad.

    Dlatego, kiedy kupowałem 1sze moto miałem totalnie wywalone, czy będzie miało abs, albo kontrolę trakcji. Te systemy miałem już w głowie, zainstalowane dawno temu, wielokrotnie testowane i sprawnie działające. Wiedziałem, że sam muszę opanować swój motocykl, koniec kropka. Szczerze, to nawet nie miałem wtedy nawet takich rozkminek. A to dlatego, że nic mnie nie wspomagało, nie trzymało za rączkę, kiedy musiałem nauczyć się efektywnego hamowania i przewidywania, lata temu - ale później, to nie bałem się już niczego.

    Sporo ostatnio dywaguję z dwoma motocyklowymi neofitami, którzy wybór motocykla (1szego i 2giego) uzależniają głównie od jego wyposażenia w abs. Zawzieli się niesamowicie.  Motocykl bez abs'u śmiertelnie ich przeraża. To co, pytam, bez tego abs'u nie przeżyjecie? Nie dacie rady wytracić prędkości? Nie nauczycie się sami? Ale oni są niewzruszeni. Naczytali się mądrości u wujaszka Gugla i po co mają słuchać praktyka, który jeździ, żyje i ma się dobrze. Zgłębili już temat na necie i wiedzą wszystko najlepiej. Spoglądają z podejrzliwością i pewnie zastanawiają się w głębi duszy, jak taki nieogar bez abs'u przeżył tyle lat i ani razu nie przeszlifował żadnego motocykla.

    Ale teraz jest inaczej. Teraz po prawku bez problemu kupujesz furę z turbiną, klimą i szybami w prądzie, która ma cuda i wianki, a kosztuje zaledwie parę koła. Wtedy były to luksusy typowe jedynie dla klas premium. Zauważ, że letnie opony tak teraz produkują, żebyś zimą, w śniegu, za daleko na nich przypadkiem nie zajechał. Musisz kupić 2gi komplet. Wpajają nam, źe auto bez abs', ars'u, sresu i pierdziesu oraz dwudziestu poduszek powietrznych, stanowi poważne zagrożenie naszego życia i zdrowia. Sporo można zarobić robiąc z nas motoryzacyjne pizdy... I jeszcze na dobitkę prezenterzy czołowych stacji radiowych, ze śmiertelną powagą w głosie informujący nas co chwilę o tym, że spadł deszczyk, wszystkie drogi są zablokowane i najlepiej nie wyjeżdżać w ogóle z garażu. Festiwal motoryzacyjnego laicyzmu i wyuczanej nieporadności.

    Co tu się zresztą dziwić, skoro poważne tytuły motocyklowe polecają na 1sze moto sprzęty o pojemności 800. Nie dziwi więc, że  parę stron dalej reklamują wszystkie możliwe systemy bezpieczeństwa, źebyś się nie rozpierdolił na pierwszym lepszym drzewie, po wyjeździe od dealera. Nie kupisz przecież 125ki, bo one są dla leszczy bez prawka, albo 300tki, bo to dobre dla kobiet i cieniasów. I żeby nie było - Bandit 600 nie był moim 1szym motocyklem. W tym sezonie, w którym go kupiłem, pierwsze 2,5k kilo zrobiłem na zwykłej, chińskiej odblokowanej 50tce. Da się? Da się, i co więcej gorąco polecam takie rozwiązanie. Daje szanse nauczyć się pokory, niekoniecznie z perspektywy szpitalnego łóżka.

    Systemy w mojej głowie są sprawne, samodzielnie zainstalowane i działają idealnie. Wgrałem im jeszcze odporność na bulszit. Żadne straszenie nie zakłóci ich pracy. Ostatnie trzy sezony przed obecnym, spędziłem na motocyklu, który po moim tuningu miał pewnie ze 150 koni i startując, od niechcenia malował grube krechy na asfalcie. Nadal żyję i mam się dobrze. Wyhamowałem każdą awaryjną sytuację, mimo, źe ten czarny wariat, jak i inne przed nim, w kwesti bezpieczeństwa nie miał żadnego systemu na swoim pokładzie....a może właśnie  to dlatego wyhamowywałem?

    Teraz mam moto z abs'em, bo innego w tym modelu nie było. Wkurza mnie, ale co zrobić. Można go wprawdzie wyłączyć kombinacją przyciśnięć na konsoli, ale każde ponowne uruchomienie zapłonu aktywuje system. To psuje zabawę i zamiatanie tylnym kołem po piasku. Kto wie, może popytam następnym razem na serwisie, jak bezpiecznie usunąć to dziadostwo. Tak jak to podobno masowo robili właściciele Bmw 1150GS - tam system ważył tony i ciągle psuła się w nim pompa niesamowicie wyczulona na jakość płynu hamulcowego.

    To tyle mojego wywodu. Jeżeli powiesz mi teraz, że pycha kroczy przed upadkiem, albo, że chuja się znam, bo abs może uratować mi kiedyś tyłek gdy ścisnę klamę w opór...to powiem Ci, że niestety, nie zakumałeś zbyt wiele z mojego artykułu stary.

 

a dzisiaj, zamiast lewa w górę - paluchy na klamę i gały do okoła garnka!

Komentarze : 20
2017-05-04 19:26:11 jazda na kuli

strażowy, jak to było w tym kabarecie....tak długo są na dnie, że zaczynają już robić odwiert :)

2017-05-03 15:38:57 strażowy

Cze :)

...mówiąc delikatnie , "prowokacyjny" tytuł : "abs dla małych dziewczynek - stara szkoła atakuje..." nie przypadł co niektórym do gustu hehe, ...rozumiem że autor świadomie "zaczepia" słownie i stymuluje szare komórki czytelników :) , w niektórych przypadkach, np.: Saso8 - Chuja się znasz :) , Gig - Mało wiesz.......mówiąc wprost, może nie ma czego stymulować ?? bo poziom prowadzenia rozmowy to dno i jeszcze 10 metrów mułu......... wszyscy doświadczamy postępu, w rozwoju "motocyklowym" również i tylko ( na całe szczęście ) ode mnie zależy jakim toczydłem się turlam. Niezależnie od marki, rocznika, poziomu zaawansowania technicznego, to zdrowe, bezpieczne i wypraktykowane nawyki pozwalają czuć się pewniej i bezpieczniej na dwóch kołach. Cały pakiet, nazwijmy go "dodatkowy" ( czyt. wszystkie wynalazki bez których moto jedzie ) są dodatkowym zabezpieczeniem, które w żaden sposób nie zwalnia nas o myślenia, co przecież nie boli-czego wszystkim życzę :)

2017-05-02 23:19:34 Gig

Mało wiesz...
Albo inaczej mówiąc : chuja się znasz.

2017-05-02 21:05:19 Am_staff

@Kula, co kto sobie myśli na temat ABSu i innych usprawnień to jego sprawa, ale z tematem trafiłeś idealnie :)
A komentarze niektórych osób to brak słów, można się nie zgadzać z autorem, ale jakiś poziom wpisów powinien być.

2017-05-01 19:02:21 jazda na kuli

kemintos, michł k, wielkie dzięki - tekst był z przymrużeniem oka i miałem polewkę jak co poniektórzy się spalali na fejsie ścigacza. erjot, tak jak mówi am staff, profil ścigacza na fb ciągnie te wyświetlenia. wszyscy wiemy, ze od czasu jak stronka ścigacza stała się bardziej mobilna wizyty na naszych blogach poleciały na łeb, na szyję i śmiem twierdzić, że proces ten będzie przyspieszał. cóż, jest jak jest.
kermitos obczaje ten bezpiecznik

2017-05-01 17:58:26 Saso8

Chuja się znasz :)

2017-05-01 10:16:20 Am_staff

@erjot, po prostu ścigacz wrzuca art na swojego Facebooka :)

2017-05-01 09:58:37 erjot

Adam, jak to jest, że przez kilka dni ledwo sto wyświetleń a tu nagle ponad dwa tysiące?

2017-05-01 07:11:43 Kermitos

Kula-tez mam 800 ale xc. Wywal bezpiecznik absu pod siedzeniem to bedzie wylaczony na stale. Dobry tekst ziom

2017-04-30 21:40:29 michal-k

jazda na kuli - niestety wiele osób nie zrozumiało Twojego przekazu, a szkoda ;) Mądry wpis, w którym jest JASNY przekaz, więcej myślenia bo nic tego nie zastąpi :) Ja się z Tobą zgadzam w 100%! Przykładowo dzisiaj konstruktorzy wypuszczają sportowe litry z ABS, kontrolą trakcji, różnymi mapami zapłonu i możliwością "dławienia mocy" za pomocą jednego przycisku... Później gość, który marzy o takim motocyklu ale nie ma żadnego doświadczenia kupuje takie S1000RR bo przecież motocykl "ma wszystko"... Po 1000 km brakuje mu mocy i jest ogień! A później czytamy artykuły o tym jak ktoś nie zmieścił się w zakręcie..:/ Oczywiście, wielu ludziom pomogą te wszystkie systemy ale część mogą wyprowadzić na manowce ;)

2017-04-30 21:39:00 jazda na kuli

ale się pięknie zagotowało, zwłaszcza na FB, lol...uderz w stół, a nożyce się odezwą

2017-04-30 18:26:26 ABS dla dziewczynek - mówi miszcz kierownicy

Też nie zakumałem. Ale widzę, że wyżej srasz jak dupe masz. Miszcz....

2017-04-30 11:34:45 MikeyK

Albo ja nie zakumałem, albo ty chuja wiesz do czego ABS służy.

2017-04-30 09:44:36 moto-cyklista

Dziś na rynku są moto wszelkiej maści ,każdy może wybrać to co mu pasuje w niektórych modelach można wylączyć abs ,kontrolę trakcji ale nie można wyłączyć myślenia przewidywania i tego że nawet na drodze z pierszeństwem ktoś może je nam wymusić żaden system nie zwolni nas z myślenia mam 44 lata zaczynałem na jawie ts bez żadnego systemu.Teraz mam moto z abs i kontrolą trakcji ale i tak bazuje na moim doświadczeniu bo tylko nawijanie kilometrów i to w rożnych warunkach pogodowych i po różnych nawieżniach dróg sprawia że się uczysz a uczysz się całe życie życze wszystkim tyle samo wyjazdów i powrotów , systemy są dobre ale nie można tylko na nich polegć

2017-04-30 07:53:41 motoryt

Taki chipr motocyklista jak ty powinien w takim razie dalej jeździć Moto z początku lat 70' bo po co komu te wszystkie ulepszenia jesteś tak zajebistym kierowcą że wszystko przewidzisz

2017-04-27 19:31:17 okularbebe

Wyraziłem się niewraźnie z tych emocji: nie przygruzowałem wtedy, ale wylądowałem na drodze gruntowej już za zakrętem jadąc prosto. I stało się tak zamiast wykonania skrętu w prawo 90 stopni tak, jak planowałem wcześniej i tak, jak prowadziła zakurzona i niespodziewanie podziurawiona w zacienionym miejscu przed zakrętem szosa.

Z własnej winy jak dotąd nie popełniłem draśnięcia na testowych motocyklach, osobówkach, terenówkach, czy ciężarówkach.

Ale pojawiały się takowe draśnięcia w innych okolicznościach np.
ktoś oparł się swoim autem o moje testowe po jego awaryjnym hamowaniu na równoległym pasie i zwiał. Trafił jednak w koło tylne więc "szlifnął" alufelgę i kawałeczek nadkola.

Za to sam zerżnąłem kołami lakier na hydroklapie w nowiutkiej wywrotce bo okazało się, że ktoś od wykonawcy zabudowy zapomniał wyregulować zamontowane na niej ochronne odbojniki.

Jeśli chodzi o konsekwencje przypału z motocyklem to jedną taką testówkę od dealera zgruzowała na lekko moja prywatna kobieta stawiając ją na koło, jakby niechcący. Wziąłem to na siebie i dlatego teraz częściej piszę o yamahach - z poczucia winy.

Bo gdyby był to motocykl z parku prasowego, a nie dealera, to o ile też wziąłbym to na siebie, nie byłbym w stanie wskazującym i nie przebywałbym bez pozwolenia na nim za granicą, wtedy nie powinienem się zbytnio przejąć - bo te motocykle są w pełni ubezpieczone na wszelką taką ewentualność.

Zgruzować motocykl to nie grzech generalnie.

2017-04-27 18:58:42 ptwr2

Mam złą wiadomość dla myślących, że obecność ABSu zwalnia z uczenia się techniki hamowania. Zasada stopniowego dociążania przodu nadal obowiązuje! Kto nie wierzy, niech jedzie na pusty placyk i eksperymentuje. Są ABSy na zakręty, ale to w kilku nówkach - reszta klasyki w zakręcie hamuje po staremu. Na mokrym też nie ma co szaleć, zapalenie się kontrolki i pulsowanie klamki / pedału znaczy dokładnie tyle: "ogarnij się, pała z hamowania".

Dalej można by pisać o kontroli trakcji, ride-by-wire, mapach silnika, podwójnych przepustnicach, ograniczniku obrotów, sprzęgle antyhoppingowym, amortyzatorze skrętu, quickshifterze. Potrzebne - niepotrzebne, przeszkadzają czy nie, dla mięczaków czy mistrzów itp itd. Zgodzicie się ze mną, że przynajmniej niektóre z wymienionych rozwiązań są przydatne, choćby dla wygody. Nie oszukujmy się, od dawna silnikiem steruje komputer, a podgrzewane manetki przecież nie są oznaką słabości. Pytanie, gdzie postawić granicę pomiędzy realną potrzebą a bajerem? Moja odpowiedź jest taka, jak przy fotelach wyrzucanych w myśliwcach. Dobrze mieć, ale tak trzeba robić, żeby nigdy nie zaszła potrzeba korzystania.

Jak ktoś nie ma "systemu w głowie", to i na 125cc się wywali. Znajomy kierownik R6 zapragnął się przejechać R125 no i zlekceważył "malucha". Wyciągali go potem z krzaków. Zgodzę się, że faktycznie cięższy, mocniejszy i szybciej się zbierający motocykl jest czynnikiem zwiększającym szansę wystąpienia wypadku. Ale to tylko jeden z wielu czynników. Takim samym czynnikiem są pędzące po 120 km/h puszki, wyprzedzające o włos jadącego z prędkością tyleż przepisową, co maksymalną kierownika na 125cc. Mnie zaskoczyły warunki przy 40-50 km/h. Tyle to i Twoje "bezpieczne" 50cc pojedzie ;) Dlaczego jechałem tak skandalicznie powoli? "System w głowie".

A zresztą aktualnie ABS jest wyposażeniem obowiązkowym w nowo rejestrowanych motocyklach. Za sto lat nasi następcy nad kuflem jakiegoś mleka-plus będą się z nas śmiać: "tutaj, rozumiesz, antygrawitacja, a te nieogary upalały na kołach z oponami, uwierzysz? hahahahaha. i do tego siedząc jajami na puszce wybuchowej cieczy! hahahahaha".

2017-04-27 18:12:00 jazda na kuli

@ erjot :) - zauważyłem podobnie i przestałem jakby promować u nich swojego zakręconego punktu widzenia, pomyślałem, że potem ktoś przyjdzie i będzie miał do mnie wąty, za to, że wpędziłem go w kłopoty. a chłopaki o blogu nie wiedzą, więc nie przeszkodzi im to w dalszych poszukiwaniach. z tym, że jeden z nich ma mocno utrudnione zadanie, bo znaleźć w tym roczniku i pieniądzach konkretny egzemplarz z abs'em w wymarzonym przez niego modelu, będzie mu niezwykle ciężko.
@ motolupa - wiedziałem, że z Twoją oldskulową moto-historią ten wpis powinien u Ciebie pyknąć bez większych problemów :) dzięki za podesłanie konkretnego przykładu. tak z ciekawości, jak to potem wyglądało techniczno-prawnie po takim przygruzowaniu testówki?

2017-04-27 17:13:26 okularbebe

Prawda!

Miałem okazję wylecieć z drogi również dlatego, że mój motocykl nie posiadał abs-u. Ale nie miałem do niego o to żalu, a jedynie lekkiego "moralniaka" wobec siebie i mizernych umiejętności.

Miałem okazję wylecieć z drogi również dlatego, że testowy, zupełnie nowy motocykl miał abs i inne elektrobajery, który jedniak zdurniał do reszty na poprzecznych, zakurzonych nierównościach przed zakrętem i w odpowiedzi po prostu zluzował siłę hamowania do minimum, gdy ja wciąż miałem za dużo nawinięte. W tym przypadku miałem żal do motocykla, a zwłaszcza do abs - i to wielki. Za to, że przeszkadzał mi w walce o wszystko.

2017-04-27 16:09:03 erjot

No to ja chyba nie zakumałem. Uważam, że ABS w motocyklu to podstawa, na drodze w niczym nie przeszkadza (co innego na torze) a w skrajnych sytuacjach może pomóc (nie musi). Jeśli twierdzisz, że jest niepotrzebny to znaczy tylko tyle, że jeszcze nigdy Cię nie uratował. Umiejętności i doświadczenie może czasami nie wystarczyć. Im dłużej jeżdżę tym więcej widzę ile mógłbym jeszcze poprawić w technice i ile sytuacji potrafi mnie jeszcze zaskoczyć. Kto ma nadludzkie cechy może sobie spokojnie odpuścić ABS, reszta powinna go posiadać, żeby dzień w którym się o tym przekonają nie był tym ostatnim. To zawsze indywidualny wybór i nic mi do tego, ale nigdy bym nie doradzał zwłaszcza mniej doświadczonym motocyklistą, żeby rezygnować z ABS, choćby dlatego że nie wiem co by wtedy im powiedzieć gdyby zrobili sobie z tego powodu krzywdę, może że są ciotami albo łajzami.

  • Dodaj komentarz