Najnowsze komentarze
gregor1365 : niestety jest tak jak...
Drogi autorze, podpisuję się pod k...
Cze :) ...fajnie że po chwilowy...
Macie wszyscy po części racje że t...
Super jazda! A wybronioną sytuację...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

05.10.2015 19:48

bez przebaczenia

zlot motocyklowy pod egidą Westernowego Miasteczka

    Lubicie westerny ? Wiem, wiem prawie nikt ze współcześnie żyjących nie lubi westernów. Westerny są stare, westerny są nudne, nikt nie chce oglądac westernów. Kojarzą się z zamaszczystym chodem Johna Wayna, spaghetti pastiszami Sergia Leone i z Clintem Eastwoodem. No właśnie, Clint Eastwood..

     W pewnym westernie banda niedomytych i nieokrzesanych prymitywów dla zabawy brutalnie pokaleczyło prostytutkę w leżącym na zadupiu miasteczku Big Whiskey. Reszta jej przyjaciółek po fachu postanawia wymierzyc krwawa zemstę. Robią zrzutkę i wynajmują do tej roboty mordercę, alkocholika i najgorszego sukinsyna jakiego kiedyś nosiła matka ziemia. Problem w tym, że ów morderca średnio nadaje się do wykonania tego zlecenia. Od dawna wypalony do cna, rozbity wewnętrznie i walczący z własnymi demonami, stary i zmęczony - ciężko zmaga się z każdym dniem. Podejmuje jednak powierzonego zadania. Wystrzelawszy wszystkie czarne charaktery w filmie i pomściwszy honor dzielnych kobiet pracy zatrzymuje się na końcu posiekanej kulami ulic i na ostatnim odcinku swojej własnej drogi ku odkupieniu. W głęboko nasuniętym na czoło kapeluszu z którego ściekają strugi ulewnego deszczu odwraca się na chwilę i chrapliwym głosem charczy w pustą ciemnośc  ...i niech nikt więcej nie waży mi się tu skrzywdzic żadnej kurwy...bo wrócę tu skurwysyny.... i wystrzelam was co do nogi.

    Tymczasem, już bardziej współcześnie czyli przedwczoraj, miał miejsce zlot pt. ''zakończenie sezonu motocyklowego'' w dziecięcym Westernowym Miasteczku w Żorach. Jak juz wspominałem mimo, że unikam takich imprez postanowiliśmy się wybrac.

    Tego dnia rano planowałem zobaczyc się z czytelnikiem erjotem, który mocno siedzi w temacie litrowych superbików. Mieliśmy się spotkac o 12 na Chudowie, chciałem trochę podrążyc na tematy takie jak : czy gdy założę do tyłu dwa lub trzy zęby więcej, to trzeba sflash'owac komputer, czy nie ?... Zajechałem na miejscówkę i ze zdziwieniem i radością stwierdziłem iż pojawił się jeszcze jeden czytelnik bloga - Tomek na czarnej VFR 800. Dał się na chwile przymierzyc do wyposażonej w kufer Hondy i powiem, że zajebiste  jest moto, ma fajny sportowy charakter.

     Siedzieliśmy tak wśród motocykli, bo w sumie pare osób tam przyjechało na swoich sprzętach. Tomek musiał wcześniej wracac a to duża była szkoda. Dał jeszcze przez chwile posłuchac głębokiego dudnienia fał czwórki i odjechał w sobie tylko znanym kierunku. Chwilę pózniej przyjechała ruda Bożenka - entuzjastka paralotni i motocykli, a zaraz po niej Bogdan fałsztromem z zapytaniem, czy wiemy gdzie to odbywa się dzisiejszy zlot.

     Po krótkiej pogawędce wyruszyliśmy w cztery motocykle -  erjotowy ZX10R, ja na Zecie i do tego leciwy, czerwony GS 650 Bożenki i mocno okufrowany V Strom Bogdana - raczej nietypowa zbieranina. Tego dnia pogoda była wręcz idealna na jazdę. Znam trochę okoliczne miejscowości więc prowadziłem z obowiązkowym mocnym odkręcaniem tam gdzie można było odkręcac. Efekt był taki, że jedyne co widziałem we wstecznym lusterku to czarno-zieloną dziesiątkę, która wyglądała jak lecący z potworną predkością tuż nad samą ziemią krwiożerczy owad. Giees i fałsztrom zniknęły z tyłu. Co jakiś czas zwalnialiśmy, żeby dojechali ale nie trzeba było długo czekac - ekipa turystów też dziarsko kręciła swoje maszyny.

     Zajechalismy przed drugą do Żor, więc mnóstwo motocykli było już na miejscu. Trafiliśmy akurat na inscenizacje w scenariuszu której szeryf wyrzucał z Miasteczka jakiegoś rewolwerowca, nawet fajnie to wyglądało. Łazimy po obiekcie i robimy sporo fotek. Jest gorąco.

     Ogólnie westernowy świat dla dzieci nie jest za duży. Mamy tam główną ulicę z jedną chyba przecznicą i na końcu Saloon. Jest też z boku Wioska Wigwamów, dwie jakieś karuzele i niedokończona konstrukcja z czymś typu wodospad. Nie wiem jak za bardzo ocenić to miejsce, którego przeznaczeniem jest rozrywka typowo rodzinna. Może powiem tak - myślałem, że to jest większe i bardziej oddające klimat dzikiego zachodu. Brakowało mi drewnianych chodników przy głównej ulicy, wiecie z tymi poręczami do wiązania koni ( nie jest to chyba jakiś wielki koszt ) i drażnił nieco raczej nowoczesny wystrój Baru z halogenami na suficie. No ale cóż...przecież to tylko miejsce zabaw dla dzieci, a nie studio filmowe w Hollywood, no nie ?

     W międzyczasie pojechałem po Agnieszkę do Pszczyny i wróciliśmy po dwóch godzinach Zetem do Miasteczka. Po trasie latało tyle sprzętów, że aż w końcu odechciało mi się machac :)

     Tak naprawdę to była pierwsza tego typu impreza na którą wybrałem się motocyklem, bo jak wspominałem - nie przepadam. Byłem parę razy jako pieszy widz, chociażby na tegorocznym Motosercu. Nie, wiem jakoś nie łapię na razie zlotowego klimatu. Na pewno inaczej jest jadąc na dłużej, przykładowo pod namiot - wtedy można posiedziec do póżna i wciągnąć parę pianek. Chciałbym, żeby coś takiego zdarzyło się w przyszłym sezonie, ale do tego bezspornie potrzebuję innego motocykla. Aga lubi ze mną jeżdżic, ja uwielbiam jeżdzic z Agą, ale Zet się kompletnie do tego nie nadaje, to nie jest koń na takie podróże. Cóż, być może jego czas właśnie mija tak jak kiedyś minął czas bezwzględnego mordercy z Bez Przebaczenia.

     Prawdziwi bohaterowie takich spędów to dla mnie same motocykle. Uwielbiam je oglądac, słuchac jak pracują. Przeszkadza mi, że na takich zlotach jest za mało nie-czoperów. Kocham wszystkie motocykle, lecz ta dysproporcja między czoperami i cruiserami a resztą sprzętów jest dołująca. Poza tym wewnątrz miasteczka zgromadziły się głównie armatury i potężne lśniące trajki. Przed bramą główną, na parkingu zwłaszcza póżniej, jak wyjeżdżaliśmy były natomiast w przewadze plastiki i nakedy i niósł się swąd palonej gumy.

     Tuż przed naszym wyjazdem zagrała jakaś kapela z wokalistą ala wczesny Vedder. Chciałem dłużej posłuchac, lecz vocal był kiepsko nagłośniony i mało co go było słychać. Była też parada na żorski rynek z klasycznym dawaniem do odciny ( wiocha ) w której chwilę grzały się stłoczone w bramie motocykle. Poszliśmy do Saloon-u z Agą na kawę i stojąc w półgodzinnej kolejce mogliśmy podziwiac konkurs jedzenia hot-dogów na czas. Jak wiecie, co jest w tym fajnego to dajcie znac, bo ja nie wiem.

    Generalnie to atmosfera była tam lużna i fajna, ale nie było nic szczególnie ciekawego w czasie akurat jak my tam byliśmy. Wieczorem miał byc fireshow, ale stety-niestety wyjechaliśmy wcześniej, tak jak większośc motocykli, zaczynało się robic pustawo na placu.

     Na koniec jeszcze pare spostrzeżeń odnośnie motorów. Nie widziałem za wiele wyróżniających i zapadających w pamięci sprzętów. Armatur było zdecydowanie najwięcej, ale mimo, że sporo z nich rozróżniam większośc wygląda dla mnie bardzo podobnie. Dzieje się tak chyba dlatego, że przeważnie są czarne i mocno pobłogosławione chromem :) więc mało się różnią między sobą. Parę zielonych Kaw wyglądało tam jak przysłowiowe wisieńki na torcie i cieszyły nasze oko :) Mało było młodzieży na skuterkach, mało 125-ek ( widziałem tylko jedną ) i ogólnie nie za wielu młodych motocyklistów tam się bawiło.

     Tak na prawdę to nie ma za bardzo o czym pisać, albo to my mieliśmy takiego pecha, że akurat nic się nie działo. Ot nazjeżdżało się troche motorów, które sobie stały a ludzie łazili i jedli kiełbaski, słuchali jak na scenie wysila się kapela.

       Widzieliśmy jednak z Agą dwa motywy, które stały się hitami wyjazdu. Jeden miał miejsce jak wyjeżdżaliśmy. Koło aut stała grupka małolatów i wyjechała stamtąd parka na zdezelowanym ścigu, jakimś starym, kolorowym chrupku. Synek bez kasku w koszulce i trampkach a z tyłu dupeńka z rozwianymi włosami, nie wiem, czy jeszcze nie młodsza od niego. Młodzian ( jakies 14-16 lat ) dał do odciny pełną dzidą na krótkim odcinku drogi, w zasadzie parkingu. Ścig wpadł rozpędzony na próg zwalniający, że aż dupeńka o mało nie spadła z siedzonka tak ją do góry na chwilę wysadziło. Dobrze, że stanąłem bo by nas chyba  skasowali. Potem wyhamowali awaryjnie robiąc krechę zablokowanym tylnym kołem, bo skończył im się parking..

      Drugi hicior to kierowniczka potężnego cruisera, która swoim czaderskim i odważnym wyglądem robiła furorę na uliczkach Miasteczka. Świetne było to, że najprawdopodobniej miała gdzieś opinie akuratnej i konserwatywnej części społeczeństwa. Zdjęcie, które pozwoliiśmy sobie zrobic, kiedy toczy się dostojnie swoim motocyklem wrzuciłem na galerię wierząc, że prawdopodobnie akurat nie miała by nic przeciwko temu. Bez takich ludzi świat byłby bezbarwny, nudny i nijaki. Jest moc !

     ps. Tomek, daj jak masz ochotę jakiś namiar na siebie w komentach, mieszkamy blisko, może jakiś przejazd się trafi kiedyś fajnie by bylo, albo kawa na chudowie w przerwie na latanie

pozdrowienia dla zlotowiczów :)

Komentarze : 8
2015-10-09 17:23:09 left 4 dead

coś czułem Multistrada, że Marzenka Ci się spodoba...:)

2015-10-08 11:01:49 klurik

Też zdecydowanie przedkładam 584 nad parady. Szkoda, że mam do niej tak daleko.

2015-10-07 19:21:15 Marcin Jan

Oooo dopiero teraz przeczytałem poprzedni wpis. Dzięki za zaproszenie. Szkoda że nie przeczytałem tego wcześniej (przed imprezą) bo bym namawiał Cię na zmianę planów :).

2015-10-07 19:17:24 Marcin Jan

ja omijam taki imprezy głównie z tego powodu że szkoda mi czasu na nie-jazdę. W tym czasie gdy siedziałeś w Żorach ja obskoczyłem słowcakie winkle na 520 i 584. Pogoda była wyśmienita. Jak się szykowałem na moto spotkałem na garażu sąsiada który właśnie wybierał się do Żor i na pytanie czy jednakoż nie poleci ze mną stwiedził że to jest zakończenie sezonu i musi jechać i kropka, więc można i tak.
BTW Tomek czy my nie jechaliśmy kiedyś razem do Jesenika z Twoim szwagrem i jeszcze jednym gościem na fazerku?

2015-10-07 12:13:28 Zainteresowany

Miło było was poznać chłopaki. Trafiłem trochę z przypadku bo pogoda ładna a ja akurat wybrałem się w koło komina do Chudowa :)... Co do V-czwórki cały urok jest jak odpalą te 4 zawory. Mój mail to: morgon_deth(to usunąć)@poczta.onet.pl Szkoda, że nie mogłem dłużej zabawić ale rzadko kiedy mam wolny weekend i ciężko podzielić go między jazdę a dom. Do zobaczenia! Tomek

2015-10-06 09:36:16 multistrada

No myślę, że gdyby Marzenka z cycem XXL zagrała w "Unforgiven" to C.Eastwood, G.Hackman i M.Freeman już mieliby polskie obywatelstwo (-;

2015-10-06 00:04:53 Janusz_Cebulak

Szkoda, że tak daleko mieszkam. Chętnie dołączył bym do tej zbieraniny maszyn, choć nie wiem, czy bym za wami nadążył. W każdym razie, jak ktoś będzie przez moje okolice przejeżdżał (pn-zach), to zapraszam na kawę.

2015-10-05 21:40:50 erjot

Fakt, dość przypadkowa i egzotyczna była ta nasza ekipa ale najważniejsze że było miło i sympatycznie. Serdecznie pozdrawiam.

  • Dodaj komentarz