Najnowsze komentarze
Majorke uwielbiam, a trasa do Vald...
nie wiem czy zauważyłeś ale u nasz...
Smiac się chce... Kolega pyta czy ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

02.06.2019 11:14

Tenere 700 - polski test amatorski pl.

miało nie być już testów, ale jest grubo. powstał niezwykle skuteczny motocykl, a ja po krótkiej nim przejazdżce popadłem w słuszny zachwyt i pragnę się teraz tym podzielić

 

    A więc sytuacja wygląda następująco - naszym tigerem 8oo jeździmy już 4ty sezon. Motocykl jest bezawaryjny i bezproblemowy, ale no cóż - istota ludzka próżną jest i zaczynam się rozglądać za czymś nowym. Trwa to już jakiś czas i w poszukiwaniach tych zjeździłem już parę testówek, ale w każdej z nich coś tam mi nie grało. Tiger 8oo jest w moim mniemaniu doskonałym motocyklem i nie jest łatwo znaleźć dla niego godnego następce.

     Tenere 7oo pierwszy raz oglądaliśmy z Agą na targach w nadarzynie i wtedy tak średnio przypadł mi do gustu. Postawili tam chyba obniżoną wersję, całą w tych chabrowych dodatkach, z gmolami i bocznymi kuframi. Motocykl wywarł więc na mnie inne wrażenie niż wynikało by z materiałów prasowych - w pierwszym kontakcie nie był taki wysoki i wąski jak tego oczekiwałem. Można nawet powiedzieć,  że byłem zawiedziony. Średnie wrażenie robiła też jakość wykonania,  w porównaniu do chociażby naszego motocykla. Jednakże, wczorajsza jazda testowa uwypukliła to, co od początku było  jakby oczywiste - ten motocykl ma latać nad drogami i pływać w jeziorach, a nie błyszczeć wycacany pod knajpą przy rynku.

    Yamaha zorganizowała Tenere Tour w Zawierciu. Podobnie jak rok temu na Niken Tour przyjechała ciężarówa z motorami na niemieckich blachach, a zapisy były wcześniej przez stronkę. Na miejscu wszystko było poprawnie poprowadzone, ale całe clue tego wydarzenia kryło się hen hen tam, w głębinach jurajskich lasów.

    Tenere 7oo jest na prawdę wysokim motocyklem. Mam 178 cm i na siedząco ledwo dotykam przedstopiem ziemi. Kierownica jest szeroka, a zawiasy łagodnie uginają się pod ciężarem ciała. Wąski i wysoki kokpit z prostokątnym wyświetlaczem ciekłokrystalicznym, oraz pałąkiem na navi ponad, przypomina nieco akcesoryjne  wieżyczki dakarowe. Wlew paliwa na baku jest w oldskulowym stylu nakręcanego od góry korka. Kolana miałem ugięte pod całkiem wygodnym kątem, a na kosie dołożono dzyndzel ułatwiający szybkie wysuwanie jej piętą buta. Dzwignia hamulca i zmiany biegów są składane  - nie powinny złamać się przy glebie. Ogólnie cały motocykl jest mocno wypłaszczony, brak wystających elementów, czegoś co przy glebie mogło by się połamać uniemożliwiając dalszą jazdę, jak cylinder w gieesie czy wspomniane dźwigienki. Zawias 200mm z tyłu i 210 z przodu i dzięki bogu - widelec usd.

    Zawsze hejtowałem te yamahowskie chabry, które zagościły od czasów serii mt, i takowoż pomalowany motocykl przypadł mi w udziale, spośród trzech dostępnych malowań. Była też biało-czerwona i czarna z fluo napisami. Teraz jednak, kiedy oglądam zdjęcia z eventu coraz bardziej się przekonuje do tych chabrów. Biało-czerwona też świetna, taka dakarowa i bardziej widoczna na drodze. Z kolei cała czarna, który to kolor zawsze był u mnie nr 1, a  tutaj tak średnio. Jakby na to nie spojrzeć malowanie czarno-chabrowe  jest nietuzinkowe i coraz bardziej mi się podoba. Jak to mawia klasyk: motocykl może być brzydki, ale musi się podobać.

    Po odpaleniu silnik cp 2 o pojemności 698cm, mocy 74koni oraz momencie 68 nm soczyście brzmi przez seryjny tłumik, który wygląda neutralnie tak ani źle, ani dobrze. Mam wrażenie graniczące niemal  z pewnością, że nie zmieniałbym końcówki wydechu na akcesorium. Sprzęgło chodzi lekko, a biegi wskakują poprawnie. Cały motocykl mimo wagi 205 kg na mokro wydaje się być bardzo lekki. Z tego co obserwowałem, to ci co poprzyjeżdżali na jazdy przeróżnymi endurakami, na widok T7oo nieomal nie posikali się ze szczęścia.

    Tenere mimo 21 calowego koła z przodu, na asfaltach w zakręty kładzie się wyśmienicie. Zero walki z motocyklem, za winkle zabiera się lekko i efektywnie. Jest przy tym niezwykle zwinny, co wraz z jego wysokością sprawia na szosie mnóstwo radości i daje sporo zabawy. Pokrótce - jeżdzi niemal intuicyjnie i brzmi świetnie. Przed wyjazdem pokazano nam, jak jednym przyciskiem wyłączyć system abs, co było bardzo istotne w kontekście dalszej zabawy.

     Najlepsza była jednak sekcja offroadowa i tutaj tkwi cała istota tego motocykla jak dla mnie, czyli to jak poszerza on możliwości.  Nie mam szczególnego doświadczenie w offie mimo, że coś tam liznąłem, ale wczoraj Tenera dała od siebie coś bezcennego - wrażenie, że jestem terenowym superszczurem... co o mało nie skończyło się przeoraniem motocykla po jurajskich kamyczkach. Tym razem jednak, moje szczęście znowu było przy mnie, a anioł stróż jak zwykle siedział na tylnym siedzonku.

    Przewodnik jechał bardzo sprawnie. Dawał poszaleć, a potem czekał na słabszych zawodników. Jak czytaliście moje poprzednie wpisy, wiecie, że czasem budzi się we mnie wariat, a ambicja nie pozwala mi odpuścić. Tak było i tym razem, kiedy to przewodnik i jeszcze jeden ogarnięty kolo za nim, zaczeli nam odjeżdżać na wertepach. Nie mogłem na to pozwolić, zwłaszcza,  że technika nowej T7oo i jej poręczność, dawała mi wspomniane wcześniej poczucie, że prawdopodobnie urodziłem się na szutrach, tylko wczesniej o tym nie wiedziałem. Odkręciłem zatem manetę na full i na stojąco przelatując po dziurach, ruszyłem w pościgu za nimi. Tylne koło co chwila traciło trakcję i dupą raz po raz delikatnie mieliło, natomiast ja poczułem się jak w motocyklowym, leśnym raju. Reszta grupy zniknęła gdzieś w lusterkach.

     Oczywiście było mi ciężko, bo poziomem odstawali ode mjie na lata świetlne, ale udawało mi się w miarę za nimi utrzymywać.  Jednak w pewnym momencie znowu srodze przesadziłem z entuzjazmem. Nie wiem za bardzo co tam dokładnie chciałem wykonać, ale chyba chodziło mi o wprowadzenie motocykla na zakręcie w poślizg kontrolowany. Uczyniłem to zatem z tym, że poślizgu owego w zamyśle kontrolowanego właściwe to nie kontrolowałem. Motor poszedł ostro bokiem, w momencie kierę miałem panicznie skręconą maksymalnie w prawo, a tył motocykla zaczął mnie nie omal wyprzedzać. Sprzęt w rezultacie zgasł blokując tylne koło,  a ja miałem wrażenie,  jakbym ślizgał się na lodzie. Jednak udało się to jakoś opanować, prawdopodobnie przez wciśnięcie sprzęgła w ostatniej chwili, co pozwoliło motocyklowi błyskawicznie się wyprostować. Daje to wielki plus dla sprzęta, że przy moich skromnych umiejętnościach terenowych, maszyna jednak dała się jakoś opanować i wyjść takiego slajdu obronną ręką. Dodam, że prędkość była dość spora i ślizg był długi i pewnie dla postronnego obserwatora nawet wyglądał by dosyć spektakularnie.

    W tym momencie szacun dla yamahy, że tak odważnie zorganizowała te jazdy. Więcej - na standartowych jazdach jeszcze nie spotkałem się z takimi sekcjami i takimi możliwościami sprawdzenia motocykla. Osoba niska, która nigdy w życiu nie jeździła po bezdrożach na pewno będzie miała z tego niezapomniane wrażenia.

    Na asfalcie tenerka jest b zwinna i chętnie zmienia kierunek jazdy. Delikatnie się buja, ale nie nurkuje zbytnio przy hamowaniu, a hamulce są mocne i świetnie wyczuwalne. Jednak największym zaskoczeniem jest silnik cp2, który ostatnio w jakimś rankingu wyczytałem jako najtrwalszy z obecnie produkowanych silników motocyklowych. Naprawdę nie mam pojęcia jak oni wykrzesali z tych danych aż taką parę. Ten motor idzie jak rasowy tysiąc (turystyczny tysiąc oczywiście) a moment z dołu jest wręcz zdumiewający. Wibracje mało odczuwalne. Ja to widzę tak - weseli konstruktorzy motocykla upchneli jak najwięcej momentu z dołu, żeby przy lekkim dotknięciu manety przy ruszaniu  na szutrach, tylne koło wpadało w radosny taniec. U mnie w tigerze osiągniecie takiego efetku wymaga trochę wiecej gazu lub wspomożenie się lekko sprzęgłem.

    Dobra, nie jest to typowy test branżowy, tylko bardziej wrażenia z jazdy, a one są fenomenalne. Trochę gorsza jakość wykonania wydaje się być tutaj jak najbardziej na miejscu. Motor jest zadaniowy, a jego środowiskiem jest brud i pył, gdzie jakość wykończenia i kolorowych detali jest niejako na dalszym planie. To ma być brudne, ściorane, ale odpalać i jechać w każdych warunkach, tak ja odebrałem zamierzenia konstruktorów. To, że nie ma map zapłonu, antyhopingów, kontroli trakcji, absu na zakrętu, grzanych foteli, szyb elektronicznych i wielu dodatkowych czujników oraz elektroniki - to jego cecha. Dla mnie cecha, a nie wada czy zaleta - to taka powiedzmy, że w czasach dzisiejszch podkategoria. A w niej T7 jest raczej nie do pobicia wśród obecnie produkowanych motocykli. Czyli właściwie motocykl jeszcze enduro o sporych możliwościach, a zarazem maszyna, która poprzez wyjątkowo sprawny silnik, pozwoli wybrać się w daleką trasę autostradową. Czyżby to jest właśnie turystyczne enduro?

    Czy zatem rzeczywiście jest to już może coś z aspiracjami do dalszej turystyki, takiej jak moja? Myślę, że tak. Przede wszystkim, w tym motocyklu niewiele musiałbym zmienić. Pozostaje kwestia kufra centralnego, wygodniejszej kanapy na dalsze trasy i być może deflektora. A tak reszta wszystko jest, siadasz na nią i czujesz się jak najbardziej na miejscu, wysoko nad jezdnią, z doskonałą widocznością. Natomiast gdybym jeździł sam,  być może nie musiałbym zmieniać nic - tylko plecak na ramiona i heja przed siebie.

    Wady? Jakość wykonania, ale to już ustaliliśmy, przy czym określenie gorsza jakość wykonania zamieniłbym na: surowsza jakość wykonania - to jest leśny dzik i tak ma tam być.  Po drugie trochę za krótki pierwszy bieg i ta czasza. Niby fajna z ledami, tylko motocykle testowe, miały już sporo zabrudzeń i jakby wyblakłych plastików, pod osłoną reflektora i owiewką, których bez demontażu raczej sie nie usunie. Okej, napisałem, że pasuje jej dirtowy imidż, ale akurat w przypadku tego przodu dziwnie to wyglądało.

    No i nie zapominajmy o czymś równie ważnym, raczej pozytywnym - cenie. Motocykl kosztuje 42900zł. Dużo, czy mało? pewnie to powód do innej dyskusji. 

    Summa summarum - sprzęt mnie kupił, jestem zdumiony jego piecem, prostotą i efektywnością. Myślę o nim teraz dosyć intensywnie, zwłaszcza, że jak na wstępie wspomniałem mój motor jest już trochę opatrzony. Wróciłem z tych jazd z wrażeniem, że pokazano mi coś, czego poszukiwałem, że motocykl przez swoją terenową dzielność (jak na moje możliwości) może otworzyć nieco nowych horyzontów i przywrócić nieco pierwotną radość jeżdżenia. Nowoczesny, a zarazem prymitywny i nieco oldskulowy - taki trochę surowy.

Komentarze : 5
2019-08-27 06:39:48 DominikNC

Witam! Zaliczyłem jazdę testowa Yamaha Tenere. Da się tym jechać po autostradzie, szyba skutecznie chroni przed wiatrem, a pozycja jest bardzo wygodna. Jednak prawdziwy potencjał Tenere pokazuje po za asfaltem. Nawet szutrowy amator będzie miał frajdę z jazdy. Nie wyrywa kierownicy na piasku, masz wrażenie kontroli i zaczynasz szukać limitu. Rewelacyjne hamulce, z początku delikatne z możliwością dozowania siły hamującej aż do blokady. Super maszyna! Co mi się nie podoba? Drobiazgi: przełączniki jak że skutera (takie małe) i tylna opona szumi na asfalcie. Zdecydowanie widzę się na tym motocyklu &#128512; Pozdrawiam!

2019-07-24 07:30:35 Testttttt

Test

2019-06-05 09:05:33 Calmly

Tego typu motocykl to prawdziwa wolność przy lekkości prowadzenia i dynamiki dwu cylindrówki. Do tego można wjechać nim wszędzie.
Czyli jednak downhill praktykowany na rowerze ma swoje odzwierciedlenie w motocyklach. Nic tylko brać i jeździć

2019-06-03 14:32:11 @multistrada

Hejka! Kurcze lata tu nie zaglądałem, ale widzę, że ciągle tworzysz!! Ty to masz zapał ((-;

LwG

2019-06-02 15:52:47 okularbebe

Ha! Czyli jest lepiej niż podejrzewałem. Aż chciałbym spróbować jak to jeździ. Bardzo interesująca maszyna, jak dla mnie bomba.

  • Dodaj komentarz