Najnowsze komentarze
DominikNC i Marcin Jan - wielkie d...
Marcin Jan do: archipelag psów
siema, coś z innej mańki, katowic...
DominikNC do: archipelag psów
Zawsze to miło przeczytać relacje ...
captch a właściwie recaptcha uruch...
komentatorek do: archipelag psów
To jest test
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

01.02.2016 22:37

W paszczy facebook'a

    Właściwie ten pomysł z fejsem i blogiem, zaczął się od mojego zainteresowania motovlogami. Podobno pierwsze polskie motovlogi zaczeły się pojawiac na przełomie 2013/2014 roku, może trochę wcześniej. Sam trafiłem na jakiś, potem na kolejny i tak zacząłem a przynajmniej próbowałem obejrzec lub znalezc wszystko co ma jakąś wartośc.

    Z motovlogami jak z wszystkim - są nawet ciekawe, mniej ciekawe i zupełnie do bani. Na te ostatnie zwykle zagląda się tylko raz więc jakby nie ma tematu i nie ma co się nad nimi  pastwić. Generalnie nie mogę powiedziec że jest taki, który totalnie do mnie trafia - często goście nawijają jakieś smętne bzdety, lub udają wielkie gwiazdy telewizji. Albo jeżdżą jedynie na  motocyklu ze swoimi kolesiami i muzą  w tle co średnio przyciąga uwagę. Czy też latają lub próbują latać na kole i palić gumę przez cały odcinek. Wszyscy to logiczne, starają się aby ich kanał był ciekawy i coś się w nim działo. Poczatki są trudne, doceniam te starania i rozumiem, że na wizji nie jest to łatwa sztuka. Zreszta nie tylko na wizji - gdy zaglądam w niektóre swoje pierwsze wpisy na Riderblogu to pękam ze śmiechu. Są to posty goscia, który przejezdził dwa sezony i niesie nie wiadomo to jaki w swoim mniemaniu przekaz.

    Naturalnym jest, że pomyślałem sobie że może ja mógłbym też skręcić akiegoś motovloga. Nie jestem jakimś szczególnym gadułą, ale kto wie. Motocykl jest, jakieś tam doświadczenie też się gromadzi...A nuż dało by się coś z tego stworzyc i czytelnicy którzy tu zaglądają może też pooglądali by sobie jakieś filmiki. Obserwowałem więc temat uważnie i w miarę upływu czasu mój pomysł wydawał mi się coraz bardziej poroniony i nierealny.

    Po pierwsze nie mam odpowiedniego sprzętu. Męczę się jak dziad na starym laptopie który zakupiłem w 2008 roku i który spadł tyle razy na ziemię, że cud iż w ogóle jeszcze działa i ciągle się wiesza. Nie  pociągnie więc obróbki żadnego porządnego filmu - trzeba by było kupić nowy komputer. Do tego nie mam kamerki ani mikrofonu. Ale to nie jest główny problem, problemem jest czas którego nie posiadam. Już sama nauka obsługi tego całego kramu i wdrożenie się w temat pochłoneła by go mnóstwo. A jaki byłby efekt ? Tego nikt nie wie.

   Jak to mówią Ten, kto chce szuka sposobu a ten kto nie chce - szuka powodu. Znalazłem zatem i przeanalizowałem parę głównych powodów, które pozwoliły by mi skutecznie zrezygnowac z tego pomysłu. O czym w ogóle bym mówił... o motocyklach, no dobra. Ale jak zrobic, żeby to było prawdziwe, szczere ? O ile motovloger opisuje na przykład swoja podróż do okoła Polski to jest to treśc dla mnie ciekawa. Albo gdy ktoś opowiada w czym jeżdzi to także - mogę porównac do tego w czym ja jeżdżę i zastanowic się co można by było zrobic inaczej lub wdrożyc. Lub gdy omawia szczegóły techniczne swojego motocykla. Ale na przykład kiedy pojawia się odcinek o czyszczeniu i smarowaniu łańcucha albo zasadach zimowania motocykla no to ciężko mi to jest przyswoic chocby dlatego, że na ten temat powiedziano już wszystko i jest to dla mnie po prostu zużyte. Wiem, że ludzie poszukują takich treści, i ja podobne zamieszczałem tutaj ale nie potrafiłbym ich przekazywać na wizji, powielać w kółko macieju tego samego.

     Poza tym kanał na Tubie powinien życ. Żeby żył i gromadził w okół siebie widzów musi być stale karmiony świeżą treścią. To narzuca pewną dyscyplinę ale też jest niezbędne aby coś się tam się działo. Sam zauważyłem, że gdy na kanale na który zaglądam rzadko jest coś nowego przestaje go obserwować mimo że  lubię. Siec bobmarduje i linkuje nas taką ilością informacji, że stare bez przerwy pokrywa nowe jak odradzający się nowotwór i nie łatwo prześledzic wszystko to co byśmy chcieli - wybieramy naturalnie parę sprawdzonych rzeczy, tych które gwarantują jakąś pewnośĆ i jakość.  Jak na przykład - jeden koleżka jeżdżi na takim motocyklu jak mój i ostatnio wrzuca filmy zawsze w środę. Zapamiętałem tą jego środę, lubię go słuchac i raczej się nie zdaża żebym nie odwiedził jego kanału. Jest paru motovlogerow, których lubię oglądac i oby tak dalej.

    Szybko stało się oczywiste dla mnie, że ja takiej jakości nie wytworzę. Nie będę Was ściemniał - po prostu mi się nie chce.

    Jakiś czas temu zauważyłem, co jest zupełnie naturalne, że mój wpis czy jakiegoś innego naszego blogera wrzucony na FB Ścigacz.News potrafi błyskawicznie trafic do bardzo szerokiego grona odbiorców. Założyłem więc pierwszy raz w życiu swój profil na FB i wrzucam tam czasem moje teksty z riderbloga. No ale jak już ustaliliśmy - tam działa głównie pismo obrazkowe i szybkie przewijanie góra dół. Lecz kto wie, może kiedyś jacyś czytelnicy stamtąd zaczną tutaj zaglądac, ktoś skomentuje, ktoś założy swojego bloga, coś napisze.

    Oprócz tego co teraz się dzieje na moim profilu, czyli wrzuty co dzień zdjęcia motocykla, lub moich artykułów z Riderbloga nie mam żadnych dalszych pomysłów na tamtą formę wyrazu. Nie jara mnie przeklejanie i oglądanie w kółko tych samych memów. Ale to co akurat jest tam fajne, to to że mając już jakieś tam grono znajomych związanych z motocyklami łatwo jest byc na bieżąco z różnymi takimi wydarzeniami, których dotychczas wiele przeoczyłem. Byc może uda się odwiedzic w tym sezonie dzięki temu jakieś fajne miejsca lub eventy, coś świeżego się wydarzy. Bo co by nie powiedziec zagląda tam do mnie paru ciekawych motocyklistów, którzy mają coś konkretnego do powiedzenia.

    To wszystko nie zmienia faktu, że zdecydowana większośc treści tego całego fejsbuka to bezwartościowy chłam, ale to już wiecie. Nie chcę obrażac nikogo kto się tam regulrnie  udziela i lubi to robic - chodzi mi raczej o ten bezwładny potop smieciowej informacji która zalewa nas jak fast foody i nad której napływem łatwo stracic kontrolę, a wiecie jak jest - o dziesiątej-jedenastej, po umyciu ząbków jeszcze tylko na chwilkę zajrze ostatni raz.. a tu nagle robi się wpół do pierwszej w nocy a jutro do roboty...

Komentarze : 3
2016-02-03 20:23:58 left 4 dead

wielkie dzięki, dobre słowo daje energię a pisanie ma sens.
ja oglądam głównie Adam Motovlog i Bednar Motovlog (ten co w środę ) a resztę raczej nieregularnie.
lubię też testy Motobandy, chociaż mogli by tak nie wymachiwać rekami :)
Jeszcze blog Baba na motorze i Pinlock blog ostatnio męczę

2016-02-02 20:57:39 DominikNC

Czytam Twoje wpisy od początku, widzę jakie poczyniłes postępy motocyklowo i literacko. Masz dar do pisania i przekazu myśli, pozazdrościć. Ostatnio po za Twoimi wpisami niewiele więcej tu ciekawego do czytania. Pozdrawiam!

2016-02-02 09:06:59 sirturek

Motovlogi odkryłem na jesieni 2014. Bardzo fajna rzecz.
Mój ulubiony "trasy motocyklowe" niestety już nic nie "wrzuca" od roku.
Niektórych vlogerów utkwiły mi w pamięci pojedyncze odcinki jak np. Wizarda - Made in China
czy Adama kiedy pomaga koledze w kupnie XJ.
Ogólnie są lepsze i gorsze ale wszystkim należy się uznanie za chęci i pracę poświęconą.
To na pewno lepsza rozrywka niż byle co w tv pocięte godzinami reklam.
Jeszcze bardziej zafascynowały mnie vlogi podróżnicze często to już bardziej filmy dokumentalne.
Niesamowite wrażenie zrobił na mnie Motoexpress Tour, czy już niezwiązane z motocyklami - Autostopem na Kołymę.
Okazuje się, że nie potrzeba kupy kasy i ekipy filmowej, żeby stworzyć coś bardzo interesującego, wartościowego i poczuć przygodę
razem z bohaterem filmu. Polecam wszystkim

  • Dodaj komentarz