Najnowsze komentarze
DominikNC i Marcin Jan - wielkie d...
Marcin Jan do: archipelag psów
siema, coś z innej mańki, katowic...
DominikNC do: archipelag psów
Zawsze to miło przeczytać relacje ...
captch a właściwie recaptcha uruch...
komentatorek do: archipelag psów
To jest test
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

10.06.2016 18:22

tygrysek i lalunia

tiger test prolog części pierwszej i drugiej

    Motywem początkującym moje jeżdżenie jak wiecie był offroad. Zapisałem się na prawko, żeby nauczyc się jezdzić i zgromadzic podstawową wiedzę na temat motocykli. Szkoła, którą wybrałem organizowała też warsztaty offroadowe ( które w sumie to się nie odbyły ). O ile na drodze zawsze podobały mi się klasyczne, czarne nakedy to zapisując się na kurs zwracałem bardziej uwagę na motocykle z lekka uterenowione. Pamiętam pierwszy dzień nauki teorii, kiedy w salce z otwartymi oknami pachniało kwietniowym powietrzem a prowadzący pytał nas po kolei jaki motocykl kupimy po otrzymaniu dokumentu...wszyscy się rozmarzyli padały wtedy jakieś gixery, R6'tki ...ja natomiast nie mając jeszcze pojęcia o niczym wytypowalem Bmw GS 1200.

    Śmiech na sali.

    Półtora miesiąca póżniej, dzień po tym kiedy zdałem egzamin na Romecie Zetka 125 stanąłem nachwilę przy przydrożnym komisie motocyklowym. Wszedłem na kozaku, bo przecież byłem już prawdziwym motocyklistą i miałem w domu zakupioną wcześniej skórzaną kurtkę używaną i takiż sam kask. Zatrzymałem wtedy auto na poboczu bo dostrzegłem przez szybę wielkiego, czerwonego Vstroma 650'tkę. Podobne motocykle leżały już wtedy w kręgu moich zainteresowań na równi z klasycznymi nakedami które to podziwiałem od zawsze. Można powiedziec nawet, że obie te kategorie biły się wówczas o prymat w środku mojej w gorącej wodzie kąpanej głowy.

     Podchodzę więc spokojnie do gościa siedzącego za podniszczonym biurkiem i wykładam mu po co tutaj przyszedłem. Brodaty mężczyzna w skórzanej kamizelce taksuje mnie od niechcenia wodnitym wzrokiem, po czym kiwa głową w kierunku Vstroma i proponuje, żebym łaskawie sam sobie wytoczył motocykl na środek i obejrzał skoro mam taką ochotę.

     No i wyobrażcie sobie teraz taką sytuację. Vstrom stoi bardzo ciasno zaparkowany wśród innych motocykli. Ja z koleii mam doświadczenie jedynie z kursową Suzuki GN250 i Hondą CB250. Efekt był taki, że podszedłem do rai i z lekka zdębiałem. Nie wiedziałem po prostu jak mam się do tego zabrać. Vstrom w pierwszym kontakcie wydał mi się ciężki, wręcz gigantyczny i górujący nad innymi motocyklami w szeregu niczym góra Arrarat, nad płaskowyżem. Bałem się, że przewróci się na mnie a ja uczestnicząc w tym nietypowym efekcie domina stworzę z resztą zaparkowanych motocykli kostno stalową miazgę. Pogłówkowałem jednak chwilę stwierdziwszy, że nie ma co poddawać się bez walki i wcisnąłem się między sprzęty od strony zadupków a potem delikatnie centymetr po centymetrze wytoczyłem ogromniaste Suzuki na sam środek salonu.

 

 

 

    Tymczasem mamy chwilę obecną a ja kupiłem w końcu podobny motocykl. Nie obijam się bezczynnie, wręcz przeciwnie - obserwuję go uważnie przygotowując się do swojej recenzji. Gromadzę spostrzeżenia, robię kilometry - ale nie jest to wszystko takie proste jak mi się wydawało.

    Znaczy okey - mógłbym to napisać nawet teraz, po zrobieniu tysiąca kilometów na Triumph'ie. Nie byłby to jednak materiał jakości jaką planuję stworzyć. Dzieje się tak dlatego, że podczas każdej jazdy wciąż i wciąż okazuje się coś nowego, uwidaczniają się kolejne różnice i ukazują następne niewidoczne dotąd detale.

    No dobra, powiecie że często już zaledwie po godzinnej jeżdzie powstają artykuły. Rzeczywiście tak jest tylko, że tak naprawdę są to nasze pierwsze wrażenia tylko i wyłącznie. Dla mnie przynajmniej wpasowanie się w motocykl całym ciałem, poznanie go i ogarnięcie jego możliwości w stu procentach zajmuje dużo więcej czasu.

    Taki przykład - Kawasaki zwane pieszczotliwie Lalunią miałem już naprawdę bardzo dobrze opanowane. Prawie trzy sezony i 26tyś km spowodowało, że jeżdziłem na nim z przysłowiowymi zamkniętymi oczami. No i teraz wyobrazcie sobie sytuację, że czasem mi się jeszcze zdaża, kiedy stoję pierwszy na światlach a akcja rozgrywa się szybko....nie trafić stopą w podnóżek i dżwignie zmiany biegów.

    Zabawne, co nie ?

    Po prostu w szybkiej akcji moja stopa wciąż wędruje tam gdzie był podnózek w Z1ooo'cu a teraz już go tam nie ma. Był on zwyczajnie zamontowany trochę bardziej z tyłu. Tak samo z luzem - w Kawie wyłapywałem go instynktownie lekkim muśnięciem buta a tutaj muszę się jeszcze czasem skupić, żeby nie przebić sobie biegu na jedynkę.

    Albo na przykład jadę jakiś czas i zechce mi się stanąć na podnóżkach - po to chociażby by na chwilkę rozprostować plecy albo schłodzić siedzenie. W Kawie stałem wtedy w zgarbionej, niewygodnej pozycji i musiałem uważać by nie szarpnąć przy tym gwałtownie manetką gazu na jakiejś dziurze i nie wypierdolić się na plecy. W Tigerze natomiast stoję sobie prosto trzymając ciekawie wyprofilowany bak miedzy nogami. W sumie to mógłbym sobie nawet na nim przysiąść. Ostatnio do identycznego wniosku doszedł vloger Trovao MotoVlog jeżdżący na co dzień GsxR'em 750 testując najnowszego DL1000'a - polecam filmik, jest na YT - bardzo fajny.

     Ja to generalnie przed tym testem swojego moto to mam nawet taki lekki stresik, dlatego, że mniej tu charakterystycznej dla mnie improwizacji a wiecej operacji faktami. Mam świadomoścć jak wiele osób przygląda się tego typu motocyklom jeżdżąc obecnie na innych maszynach i myśląc na przyszłośc o turystyce. Tak że nie chciałbym tego spieprzyć i prawdopodobnie test powstanie nawet w dwóch osobnych cześciach opublikowanych dzień po dniu lub z innym niewielkim odstępem. Jak to po co dwie częsci...jedna techniczna a druga filozoficzna rzecz jasna.

     Na FB ktoś mi zarzucił, że porównując Z1ooo'a i Tigera 800 porównuję motocykle z dwóch różnych bajek. Zgodziłem się bezsprzecznie i z pokorą bo tak rzeczywiście jest, jednak postanowiłem w swoim teście jeszcze bardziej pójść w tym kierunku. Co jak co, ale Z 1ooo'ca znałem jak własną kieszeń i teraz sprawnie wyłapuje najdrobniejsze nawet niuanse między tymi sprzętami. Czyli powstanie test porównujący z mojej perspektywy te dwie kategorie czyli nakedy i turystyczne enduro i mam nadzieje, że rozwiewieje chociaż parę wątpliwości.

     Oczywiście muszę zgromadzić jeszcze sporo materiału, ale jedno mogę Wam od razu powiedzieć - uważam, że taki motocykl średnio nadaje się na pierwsze moto, nawet jak będzie to 650'ka. To, że objezdziłeś godzinę na testówce albo ktoś dał Ci runde i nic się nie stało nie znaczy, że wszystko pójdzie gładko. Dzieje się tak głównie z powodu rozłożenia masy i gabarytów tych motocykli - ja ze swoimi nawykami z Zeta podczas tego tysiąca kilometrów na Tigerze wyjebałbym się na glebę już co najmniej dwukrotnie. Zupełnie niespodziewanie, ale o tym przeczytacie już wkrótce.

     A z faktów bieżących - dzisiaj zlałem Castrola i zastąpiłem go Motulem 7100 wraz z filtrem K&N. Castrol miał przejechane tylko dwa tysiące kilometrów, ale był wlany jeszcze w sierpniu 2015. Nie ufałem mu.

    Na dniach zamówię także deflektor - porównam zatem fabryczna szybę vs wyższą akcesoryjną vs wyższą akcesoryjną z deflektorem.

    Nie planuję na razie żadnych dodatkowych inwestycji, chociaz kusi mnie końcówka wydechu - silnik Tigera brzmi dosyc dziwnie a wydech jest raczej cichy. Chociaż w sumie przy przelocie jaki miała zamontowany Lalunia ekipa pracująca z młotem pneumatycznym w mieszkaniu obok także wydawała się cicha.

    Dzisiaj też pierwszy raz tak naprawdę pogoniłem Tygryska bardziej na sportowo. Wcześniej jeżdziłem albo z Agnieszką, albo zmęczony po pracy więc bardziej spokojny. Do tego charakter motocykla skłania raczej bardziej ku relaksującym wycieczkom. Jednak dzisiaj, mając już w silniku pewny, świeżutki olej i lekko sportowy nastrój w głowie ruszyłem na swoje ulubione winkle, no i...

cdn

Komentarze : 4
2016-06-28 11:23:59 multistrada

@left4dead
Noooo, to ja się lata temu przesiadałem z turystyka (Vstrom) na coś bardziej sportowego (Bandit) a Ty widzę teraz w drugą stronę (-; ciekaw będę Twych wrażeń?

@gregor1365
"jestem ciekaw jak to jest pogonić zdrowo takiego zzr1400 (...) najlepiej na trasie na południe Europy." Zapraszam na mojego bloga, tam znajdziesz odpowiedź na Twoje pytanie ((-:

2016-06-12 22:39:00 gregor1365

"180+" tylko z takimi prędkościami miałbym ochotę latać gdybym tylko mógł, a jak się okazuje nie da się.
można, jednak w końcu masz teren zabudowany, krzyżówki etc.
na moim golasku przy tym pędzie powietrza i tak jestem wniebowzięty choć przyznam, że jestem ciekaw jak to jest pogonić zdrowo takiego zzr1400 albo innego takiego dzikusa. najlepiej na trasie na południe Europy.
jak jeżdżę z Córką waga około 30 kg to przyznam, że praktycznie jej nie czuję. jak ją odwiozę do domu zaprowadzam maszynę do garażu i traskę obieram oczywiście w kółko coby jeszcze choć chwilę zaznać tego czegoś... i jednak moto inaczej pracuje, Ty też. Wtedy zapierdzielam.

piję do ostatniego akapitu Twojego tekstu.

Sportowe zacięcie pozostaje w człowieku tak długo, póki sam nie zgnuśnieje czyli da se spokój w walce z lenistwem. Jak dosiadasz byle jakie moto to prędzej czy później sprawdzisz jak szybko pojedzie.

Być może dlatego w mieście jestem szybszy na xvs 250 niż z750.
nic jednak nie przebije rowera. nawet pogoda....
Pozdrawiam.

2016-06-10 19:10:58 jazda na kuli

;) vilip tak staram się czynić, ale teraz świeżość nowej zabawki wzywa na parking przy byle jakiej okazji i c&#236;ężko sobie odmówić :)

2016-06-10 18:54:25 vilip

A miałeś nie wsiadać zmęczony na moto :-)
Fajnie, że już coś skrobnąłeś, czekamy na "pikantne" szczegóły ;-)
Co do tekstu o porównaniach czytelnika z FB, to zarzut jest z doopy. ZAWSZE siłą rzeczy porównuje się obecny nabytek do czegoś, co się miało wcześniej, tak że nie przejmuj się.

  • Dodaj komentarz