Najnowsze komentarze
gregor1365 : niestety jest tak jak...
Drogi autorze, podpisuję się pod k...
Cze :) ...fajnie że po chwilowy...
Macie wszyscy po części racje że t...
Super jazda! A wybronioną sytuację...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

29.06.2016 20:36

ballada o lataniu na zdrapkę

napinka internetowa czyli mamo,tato a jazda na kuli powiedział, że wcale nie trzeba się ubierać w ciuchy motocyklowe jak się gdzieś jedzie na motocyklu !

    Temperatury, które nawiedzają nas latem od ostatnich paru lat potrafią być naprawdę konkretne. Gdy wracaliśmy w sobotę z Agą z wyprawy na Opolszczyznę ( a tam jak wiadomo bywa najcieplej w kraju ) to w pewnym momencie na pokładzie motocykla mozolnie przedzierającego sìę przez niemiłosiernie nagrzaną, betonową pustynię autostrady A4 wybiło 35,8 stopni celsjusza.

    Oglądałem sobie ostatnio dwa świeże motovlogi poświęcone  zagadnieniu bezpieczeństwa w kontekście ciuchów motocyklowych i przeczytałem uważnie zamieszczone pod nimi komentarze. Jak zwykle niczego nowego nie dowiedziałem się z tej lektury - zwykłe, bezproduktywne spory, bicie piany i międlenie w kółko tego samego tematu. Generalnie jeden większy chirurg i ortopeda od drugiego a większość to po wszystkich habilitacjach i doktoratach.

     A ja powiem tak - a co mnie to kurwa obchodzi ?. W tym momencie nie interesują mnie motywy decydujące w czym kto jeżdzi i dlaczego oraz ile centymetrów swojej skóry wtopi w chropowate pory rozgrzanego asfaltu. Jest to głównie problem jego oraz jego bliskich, nie uważam zatem aby był wart szczególnego piętnowania dla dobra szeroko pojętego ogółu. O tym przecież już było szeroko gadane chociażby na kursie prawa jazdy.

    Jeśli o mnie chodzi to ja akurat zaopatrzyłem się w zestaw ciuchów ochronnych w których jestem zdolny przetrwać ciężkie upały na motocyklu. Udało się to metodą prób i błędów, zajęło trochę czasu i pochłonęło nieco kosztów. Nie odczuwam zatem pokusy, aby wyjechać sobie na zdrapkę, bo jest za akurat za ciepło danego dnia. Mechanizm jest prosty - wiem, że nie będę się nieznośnie męczył jeżdżąc w tej odzieży, więc chętnie ją na siebie zakładam. Inaczej mówiąc - gdybym miał jakieś niewygodne i nieoddychające ciuchy to najpewniej jeździłbym w samym kasku, zwykłych gaciach i koszulce...albo poczekałbym sobie spokojnie aż się trochę ochłodzi.

    I teraz dalej - czy zatem jest na miejscu kiedy ja czy też inne ''zawsze odpowiednio'' ubrane osoby negatywnie komentują jadącego na przykładowo erjedynce kierowcę  w kasku, bermudach, japonkach i koszulce na ramiączkach ? Czy powinniśmy bezustannie uświadamiać innych o ich nieodpowiedzialności i naśmiewać się z nich na forach tylko dlatego, że postanowili ubrać się tak a nie inaczej ? Co z tą wielką i wspaniałą bracią motocyklową, wolnością wyboru, odrębnością czy też wielką rodziną lwg która tak wspaniale i wzruszająco macha do siebie na trasie łapkami a na necie obrabia sobie nawzajem dupala doktorując się z wyższościa na temat ruchu drogowego ?

    Powiem Wam tak na marginesie, że pod koniec tamtej sobotniej przejażdżki, gdzieś na wysokości Krapkowic zdjąłem w końcu kurtkę oraz rękawiczki i wsadziłem je do kufra. Mimo, że są uszyte z mesh'owej, ultra przewiewnej tkaniny a szczenę kasku miałem cały czas otwartą to w pewnym momencie, po paru godzinach trasy zaczeło mi się znienacka pierdolić we łbie. Ledwo co widziałem drogę przed sobą, wiszące na niebie słońce bezlitośnie wypalało mi źrenice i zacząłem słyszeć głosy których nie było - jak potępieńcze wycie skrzyni czy grobowe stuki w zawieszeniu. Sam podjąłem zatem ryzyko jazdy w koszulce i z gołymi łapami po autostradzie. Czy miałem świadomość skali ewentualnych obrażeń - tak. Czy stworzyłem swoją decyzją dodatkowe zagrożenie na drodzę - nie.

    No to o co chodzi ?

    Reasumując - nasz kodeks drogowy nakłada na kierującego jednośladem obowiązek jazdy w kasku ochronnym i tyle. Reszta - to już tylko wypadkowa naszych poglądów, fobii i życiowych doświadczeń. Kierujący motocyklem o dużej mocy oraz pojemności i prawdopodobnie posiadający uprawniający go do tego dokument prawie na pewno jest istotą myślącą, która zna zagrożenia wynikające z kontaktu nieosłonietego ciała z twardą nawierzchnią. Gdy więc decyduje się na jazdę bez odzieży ochronnej jest to decyzja, którą podjął z sobie znanych powodów i dobrze jest to po prostu uszanować. Sam nie raz jadąc na przykład odwiedzić swoich nie-motocyklowych znajomych w ich domu nie zakładałem celowo żadnej odzieży ochronnej bo tak mi było najwygodniej i tak to sobie zaplanowałem. Podejmowałem to ryzyko zupełnie świadomie wybierając pomiędzy bezpieczeństwem a rozdrażnieniem, upoceniem się jak świnia i złym samopoczuciem.

    ale przecież w sumie to mogłem jechać do nich samochodem...kurde, jestem skrajnie nieodpowiedzialny  

 

    zatem moi drodzy - więcej luzu i mniej napinki. dawajmy częściej na wstrzymanie, to może nam też kiedyś będzie łatwiej zrobić coś po swojemu. kijem Wisły nie zawrócisz a od zbytniego mędrkowania to można się tylko nabawić pernamentnego bólu dupy, czego nikomu ani sobie broń Boże nie życzę

lewa!

Komentarze : 21
2016-07-11 11:52:06 saymon_125

...jadac dzisiaj przez miasto do pracy przyszło mi do głowy, że głowna przyczyna wypadków motocyklowych latem jest używanie odzieży ochronnej ;-)

Można się spierać czy kiedy na termometrze jest 35+ czy warto w ogóle wsiadać na moto, ale jedno widzę po sobie. Gdy tylko "bezpiecznie" się ubiorę zaczynam walczyć o każdy km/h by tylko złapać trochę wiatru i odetchnać. Wtedy przestaję jeździć bezpiecznie i staję się zagrożeniem dla innych uczestników ruchu. Tyle z mojej strony. Mowa oczywiście o mieście i wypadach po bułki / do pracy.

W trasę tylko "full gear", tam z wiatrem problemu nie ma.

Pozdro!
Saymon_650

2016-07-06 16:39:37 Ozzy1236

Ciuchy na moto propaguje się żeby przeżyć ew. upadek. i upominanie kogoś że w nich nie jeździ jest jak najbardziej zasadne z punktu widzenia ogółu społeczeństwa.

np. Jedziesz bez ciuchów - masz wypadek. Szpital albo śmierć w gorszym wypadku - tak czy siak obciążasz budżet państwa, a zdrowy motocyklista to taki który jest konsumentem i płaci podatki :)

2016-07-06 13:17:28 techt123

Kurna, co to za poprawność polityczna? Grubemu nie można powiedzieć, że jest gruby i jak nie schudnie, to umrze na zawał albo wylew? A motocykliście nie można zwrócić uwagi, że jak zaliczy glebę w klapkach i podkoszulku, to będzie miał przesrane? Ostatnio sam widziałem młodą parkę (18-20 lat) na FZ6. On nawet w jakiejś bluzie i jeansach, ona w sukience i rajstopkach. Do tego tylko kaski, żadnych butów i nawet rękawiczek. Spotkałem ich niedawno pod blokiem i im powiedziałem, żeby sobie jakiekolwiek lekkie ciuchy kupili. Nie mogłem tego zostawić, bo mi sumienie nie pozwalało, ale co zrobią z moją uwagą to już ich problem. Co nie znaczy, że nie należy zwracać uwagi.

2016-07-06 11:43:16 bandziorro

anty-zdrapka: logika jest prosta -czy mniej będzie bolało, jeśli będziesz jechać 300m po bułki? ;)

2016-07-06 11:41:27 anty-zdrapka

@Calmly i do wszystkich, którzy uważają, że nawet do sklepu można w krótkich spodenkach jechać zadam jedno pytanie: a co jeśli będziesz jechał najostrożniej jak to możliwe, nawet 20-30 km/h i wyskoczy ci dziecko na ulice? wjeżdżasz na muldy/dziurę i motocykl się przewraca, przykładowo dociskając nogę do asfaltu.
Więcej wyobraźni zdrapki...

2016-07-06 10:03:50 bart_moto

Ostatnio nawet nagrałem kamerkę na ten temat. Też g. mnie to obchodzi, że ktoś jeździ na zdrapkę, a kto inny w ciuchach. Ja jeżdżę w ciuchach bo średnio mi się podoba wyciąganie asfaltu z łokcia w razie w. ale tak jak piszesz każdy jest dorosłą i myślącą osobą i robi jak chce.

2016-07-06 09:55:42 Blabla

Najcieplejsze miasto to Tarnów. I 35. 8 stopnia to temperatura tam normalka.

2016-07-06 09:55:04 bandziorro

Ludzie są wolni. Każdy ma prawo stanowić o sobie i swoim życiu. Jak ktoś lata na zdrapkę to jego sprawa, prawo nie zabrania. A mi nie zabrania nazwać tego kretyństwem.

2016-07-04 16:55:49 multistrada

No chyba wiesz, że ja w 99% przypadków jeżdżę na 100% ubrany i o ile rozumiem, że można w t-shircie śmignąć po chleb do piekarni czy dojeżdżać skuterem kilka km do roboty, to już zapieprzanie autostradą bez ciuchów jest dla mnie niepojęte, do tego w Polsce, gdzie prawie każdy kierowca puszki traktuje nas jak cel w CSGO. A jak w sobotę wracałem z obiadku w Kocierzu i na DK1 widziałem kolesi na ścigaczach w krótkich spodenkach, próbujących dorównać mi prędkością, to odechciewało mi się jazdy! Ale mistrzem nad mistrze był koleś, który sam był w miarę ubrany, ale na nakedzie wiózł plecaczka w czółenkach, szortach i bluzeczce bez ramiączek. Do tego siedział ciągle na zderzaku puszek przed nim, i gdy tylko auto zjeżdżało na prawy pas, dawał w palnik!! Takim debilom zabierałbym prawo jazdy..

2016-07-01 17:41:42 jazda na kuli

@erjot - niestety Tiger oddaje ciepło bardziej stanowczo niż Z1ooo o czym więcej w teście, który już, już jest prawie gotowy
@gregor - super wygląd moto na zdjęciu to głównie zasługa Agi, która wzięła foto na warsztat. co do czyszczenia wykonałem jedno gruntowne po zakupowe i wyobraź sobie, że czystość do niego za bardzo nie pasuje - wygląda wtedy dziwnie jak błyszcząca terenówka w rękach blondynki. najlepiej mu w kurzu i owadach, utrzymuje więc w czystości jedynie kokpit :)...i to jest piękne!
@mufka - skutery jakby celowo pominąłem, bo ta kategoria wymyka się wszelkim schematom :) co do gościa i jego koszulki, to zastanawiam się, czy po jego doświadczeniach nie napisałbym tego tekstu zupełnie inaczej...pewnie tak - o ile w ogóle :)
@calmly - co do bułek to racja w 100%'tach - po prostu nie popadajmy w paranoję
@ mjk, IrekST, ptwr2 - dzięki Wam za te dopiski , tego brakowało w moim artykule
@multistrada - chętnie poznam Twoją opinię w tym temacie, bo na razie mogę się tylko domyślać :) ukąsiłeś z doskoku i ukryłeś się w cieniu bestio ! :)
no i na koniec @Misioreks - myślałem wcześniej o tym co napisałeś i w sumie to nie wiem jak ugryźć ten temat. jest trochę racji w temacie odpowiedzialności społecznej i fajnie, że wykazujemy takie postawy. też byłbym skłonny podpiąć się głębiej pod takie poczucie odpowiedzialności. problem w tym, że to powinno działać w dwie strony...i oby w tym kierunku to wszystko podążało, wiem, że dużo zależy od nas samych co jest chyba cichym przesłaniem Twojego komentarza
dzięki wszystkim za Wasze komenty i oceny
lewa!

2016-07-01 12:18:02 ptwr2

Mnie osobiście o wiele bardziej boli, jak przepisowo ubrany biker odpierdala na drodze, niż gdy widzę kolesia w podkoszulku, który jedzie jak człowiek cywilizowany i widać, że wie o co w tym wszystkim chodzi.

2016-07-01 12:00:21 Mjk

@Misioreks, zuważ, że jadąc bez ciuchów jedziesz bezpieczniej. Tak, to nie żart. Jedziesz ostrożniej, bo wiesz jakie są konsekwencje - nie ryzykujesz za bardzo.
Mając pełny ubiór, jesteś skłonny więcej ryzykować.
A Twojej argumentacji o kosztach leczenia mogą używać też kierowcy samochodów - "i co, że ma kombinezon, skoro jak sie rozwali i połamie to i tak za to wszyscy płacimy". Mamy zakazać jazdy bez kombinezonu? Może całkiem na motorze, bo można się połamać?
Kombinezon chroni przed otarciami i ciut przed obiciem, ale nie przed złamaniami.
A jak palacz umiera na raka, to też wszyscy płacą.
To nie palacz czy motocyklista jest winien, tylko ciulowy system - ubezpieczenia państwowe są złe i tyle.
Nasi dziadkowie jeździli bez kasków i specjalnie masowo nie ginęli. Więc zluzowac majty, to jest i bedzie każdego osobiste prawo, ryzykowac własnym życiem/zdrowiem i nikomu nic do tego.
Na motocyklach nie jeździmy dlatego, że są bezpieczne, tylko dlatego, że są szybkie :)

2016-07-01 10:47:38 multistrada

Mi podali chyba 760 zł, więc mniej, niż zazwyczaj wydaję w turystyczny weekend... I love ZUS too ((-;

2016-07-01 08:25:43 jazda na kuli

@misioreks - odpowiem w te słowa : jako przedsiębiorca płacę ponad 1100zł Zus'u miesięcznie. w ogóle nie choruję i 2 razy w życiu byłem na L4 - korzystam tylko raz na rok z usuwania kamienia nazębnego. Mam obecnie równo 20 lat pracy za sobą z jedną 4 miesięczną przerwą.
dostałem niedawno pismo z Zus'u, że dostanę 600zł emerytury.
To tyle z mojej strony na temat wspólnej kasy i kosztów leczenia ponoszonych przez społeczeństwo.
pozdrawiam!

ps.dlaczego więc jeszcze tu siedzę zapytacie? bo lubię pracować w naszym kraju i wierzę, że kiedyś w tej kwestii będzie lepiej - bez reformy ten system długo już nie pociągnie :)

2016-07-01 07:45:47 Misioreks

Wolność to uświadomiona konieczność , nie samowola. To nie tylko kogoś ryzyk fizyk, bo odpowiada za siebie. Wali mnie osobiście, czy ktoś jest takim kretynem (a mieszkańcy cieplejszej części Europy mają taki kretynizm we krwi nie tylko na motocyklach), że nie interesują go skutki upadku czy wypadku bez odpowiedniego ubioru. Interesuje mnie jednak, że koszty leczenia, odszkodowań, renty itp. nie pochodzą tylko z jego kieszeni, tylko składamy się na nie wszyscy. Odzież, czy inne zabezpieczenia w pojazdach nie mają służyć zmniejszenia ryzyka kolizji czy wypadku (bo nie mają na nie wpływu), tylko zmniejszenia skutków takiego zdarzenia. Niedługo pewnie znowu wejdzie "podatek Religi" w OC. Ile kosztuje najlżejszy ślizg kolesia w koszulce? Przynajmniej kilkanaście tysięcy (leczenie, zwolnienie lekarskie, odszkodowanie z NW) a kwota ta zazwyczaj jest kilkukrotnie wyższa. Ciekawe, czy gdyby taki delikwent miał to wypłacić z własnej kieszeni nadal krzyczałby o zdeptanej wolności.

2016-06-30 15:18:33 multistrada

Nie obraź się, ale załamałeś mnie tym tekstem )-:

2016-06-30 12:15:21 Calmly

W kraju takim jak Francja, bardziej konkretnie w Paryżu, ludziska jeżdżą na dużych skuterach tak samo jak chodzą po chodnikach, z tą różnicą że mają ubrane kaski - w większości bez szczęki. Dlaczego tak robią, nie wiem. Nie słychać żadnych komentarzy czy szydzenia.
W Angli na międzymiastowych latają wszyscy ubrani, z prostej przyczyny, jest za zimno żeby zdjąć kurtkę. W Londynie zdarza się że jeżdżą rozebrani do krutkich spodenek.

Jak jeżdzę ja?
A no rożnie. Do sklepu po drobne zakupy w kasku bez ubrania motocyklowego. Czasami w jeansach i reszcie ubrania motocyklowego na krutkich wypadach poza miasto - choc przyznaje ze nie czuje sie do końca bezpiecznie. Na długich trasach zawsze kombinezon.
I nic w tym złego czy dobrego...

Nie rozumiem tylko dlaczego ludziska ubierają kombinezon skórzany jadac do sklepu po bułki.
Jak sie booja jazdy na motocyklu to niech lepiej skorzystają z samochodu.

Pozdro

2016-06-30 00:17:37 mufka

Zaobserwowane w zeszłym tygodniu jeźdźcy na swoich skuterach.
Xmax 250 - gość w kasku, cienkiej koszuli, płóciennych spodniach i drewniakach
Xmax 400 - bez kasku w t-shircie, bermudkach i japonkach
Zipp 50 + sportowy wydech - kasku brak, koszulki też, tylko bermudki i klapki
Można ryzykować, ale kiedyś widziałem u kolesia, który się ścigał, na ścianie wisiała koszulka po szlifie oprawiona w ramkę. Gość powiedział prosto, zawsze jak ma głupi pomysł jazdy bez ubranka motocyklowego, rzuca okiem na tą ozdobę i nabiera rozumu.
Oczywiście każdemu wolno, ale niech później nie wini całego świata, że go źle poskładali w szpitalu. Oraz, że swoją głupotą może zrobić przykrość bliskim.

2016-06-29 22:59:15 gregor1365

Siema.
Jak zwykle trafiłeś przemyślanym tekstem we właściwy czasookres.
Z poprzednich moich komentarzy wiesz, że już raz w spodenkach i trampkach rozjebałem się solidnie na moto i co? i kurwa gówno.
Po mieście jak jest upał i potrzebuję jechać, siadam na yamaszkę w koszulce i krótkich gatkach bo jest mi zajebiście przyjemnie, miło i sympatycznie. to jest ta wolność wyboru. moje życie, mój ryzyk fizyk. jak się komuś nie podoba, nie patrzeć i nie komentować, grzecznie proszę się odpierd....
Natomiast dzikusem z uwagi na jego porywczy charakter przyznam, że bez kombiaka czuję się naked. Inna sprawa że używam go praktycznie tylko do rozrywki spierdalając z obszaru zabudowanego ile sil w prawej dloni, stąd problem upałów nie doskwiera tak mocno.
Miasto, ech miasto. Zauważyłem dziwną prawidłowośc: jadąc maszyna wciąż stoję na czerwonym, rowerem caly czas zapierdykam do przodu i o dziwo czas dojazdu jest mniej więcej ten sam ponieważ Bydgoszcz aż taka duża to nie jest, no chyba ze zapindalasz z Fordonu do centrum albo na Osówkę.
Pozdrawiam kolege na czarnej Kawie.

P.S.

Podejrzewam tylko, że nowe moto nadal parkujesz pod rzędem wysokich tui, a tak jak Lalunia tak i Tygrysek wygląda na dopieszczonego, wypucowanego i zadbanego. W związku z jego finezyjną i odkrytą budową założę się o kolegę czteropaka, że roboty jest zdecydowanie więcej przy czyszczeniu.
A te cholerne owady wciskają się zawsze w najdrobniejsze szczeliny.
Psycha siada.
Pozdrawiam.

2016-06-29 21:58:25 IrekST

Sam bym lepiej tego nie ujął, ale to chyba taka ludzka mentalność, że trzeba komuś coś wytknąć koniecznie, podbudowując swoje ego.
Też zmieniłem motocykl na turystyczne enduro, z wysoką szybą, próbowałem jeździć w pełnym stroju przy upałach, ale się nie da. Może gdybym miał jasny strój byłoby lepiej, przy czarnym, skora aż parzy na plecach. Kilka lat wcześniej miałem wypadek przez przegrzanie. Przynajmniej tak myślę. Faktycznie zacząłem odpływać, usypiać, jak zwał tak zwał. Nie ma co tego ignorować, czasem lepiej dostać robalem w twarz, albo opalić sobie ręce, niż stracić przytomność podczas jazdy...

2016-06-29 21:31:18 erjot

To co bywa wadą nakedów w innych warunkach, to w upałach staje się ich największą zaletą. Mimo że mam skompletowany przewiewny zestaw na upalne dni to i tak się słabo sprawdza na zabudowanym owiewkami motocyklu.

  • Dodaj komentarz