Najnowsze komentarze
gregor1365 : niestety jest tak jak...
Drogi autorze, podpisuję się pod k...
Cze :) ...fajnie że po chwilowy...
Macie wszyscy po części racje że t...
Super jazda! A wybronioną sytuację...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

30.01.2015 16:21

Przygotowania do sezonu - odcinek piąty,przedostatni.

Czerep wyklejony stickerbombem.

    Jak to mawia Gregor1365, byle do wiosny. Mamy przedstatni dzień stycznia. Więc wiosna się zbliża wielkimi krokami. Nie wiem jak u Was, ale w mojej okolicy można było jeżdżic nieomal codziennie, przez ponad dwa tygodnie. Było sucho. Śledzę to co dzieje się na ulicach i słyszałem o dwóch śmiertenych wypadkach motocyklistów, w północnych rubieżach naszej guberni. To niedobrze.

    Potem przez tydzień padał śnieg i wyglądało to na wielki comeback zimy. Ale od dwóch dni główne trakty powysychały, i mimo grubej pokrywy śniegu na polach i chodnikach skutery wysypały się na ulice. Widziałem tez dwóch motocyklistów, i to jakich! Jeden na starej, totalnie ubłoconej XJ600 pomalowanej całej na czarny mat, z bocznym koszem. Drugi na jakimś niebieskim Suzuki z lat siedem- lub osiemdziesiątych, również z koszem. Akurat wtedy ulice byly przemoczone zupełnie, i było jakies zero stopni. Oni jednak gdzieś sobie jechali.

    Ja w końcu wziąłem się za swój kachol. Jest to czarny, prawie trzyletni Neotec. Długo wahałem się nad wyborem kasku przed zakupem. Myślałem najpierw o bardziej budżetowych produkcjach, lecz po wzięciu pod uwagę wszystkich aspektów dobrego kasku, takich jak bezpieczeństwo, wyciszenie, wentylacja, wygoda i mnogośc praktycznych funkcji, stanęło w końcu na Neotecu.

    Przyglądałem mu się teraz podczas czyszczenia i ze smutkiem skonstatowałem, że niestety wygląda na te ponad trzydzieści tysięcy kilometrów, które zrobił. Albo nawet na ciut więcej.

    Po pierwsze jest już dosyc mocno porysowany. Wiecie, parę razy walnął na glebę z różnych wysokości. W poprzednim motocyklu miałem lusterka wrażliwe na ruszanie nimi, więc nie wieszałem na nich kasku. Ponieważ nie kładzie się garnka na ziemi, bo wiadomo to przynosi pecha, często więc kładłem go na siedzeniu, albo w jakiś innych dziwnych miejscach. No i nieraz mu się spadło:) Do tego należy doliczyc liczne obtarcia o ściany na klatce schodowej, poręcze, drzwi do windy, oraz inne agresywne obiekty. Mocniejsze ubytki, spod których widac ''białe'' delikatnie wykropkowałem czarną farbą. W jednym miejscu musiałem się trochę chyba spieszyc wtedy, bo farba delikatnie ściekła, ale co tam, to mu tylko dodaje charakteru. Nad szybą nic już się nie dało zrobic, bo napis Shoei lekko się starł. Z tyłu kasku częśc zadrapań pokryłem stickerbombem w biało-czarne czachy i białą prostokątną naklejka z czerwonym japońskim słońcem.

    Oczywiście wnętrze garnka zostało wypięte i wyprane ręcznie, osobiscie przeze mnie:). Do tego wymoczyłem je w płynie do płukania, żeby pachniało i troszkę zmiękło. Wygnieciony już trochę w środku kask zawsze po takim zabiegu zajebiście siedzi na głowie przez jakiś czas. Zdjąłem szybkę i sciągnąłem pinlocka, ale postanowiłem jeszcze nie zakładac nowego. Po co ma się teraz kurzyc w zakamarkach, jak i tak jeszcze nie jeżdżę. Zrobię to przed pierwszą jazdą.

    Sama szybka też jest subtelnie porysowana, więc zapytałem o cenę nowej. Sto osiemdziesiat złoty, to jednak kwota, która skutecznie mnie odstraszyła. Najbardziej miałem porysowanego pinlocka, więc powinna byc teraz poprawa, a i tak tragedii nie było. Wracając do kasku, czuc tam częściowo ręczną, solidna japońską robotę. Neotec-ka wprost bajecznie łatwo i szybko da się rozmontowac. Szybka wyskakuje z gniazda bez żadnych oporów, a założenie wnętrza zajmuje minutkę. No i w czasie jazdy kask nie hałasuje w środku jak wielki karton chipsów.

    Swoją drogą widziałem zdjęcia integralnego Nolana, na jakimś portalu, którego ktoś wsadził do pralki i postanowił wyprac. Uznałem to jednak za kaczkę dziennikarską. Nie można przeciez byc aż tak leniwym. Chyba.

    Kask poskładałem i wepchnąłem do środka wypraną i wypłukaną w płynie kominiarę i zamknąłem na jakis czas szybę, żeby chwycił fajny zapach. Wczesniej waliło w środku jak w psiej budzie póżną jesienią. Sprzęt jest teraz gotowy do użytku.

    Co tam jeszcze, powyciągałem ochraniacze z jeansów i Aga mi je porządnie wyprała. Kupiłem w Juli komplet bielizny termoaktywnej w jakiejś śmiesznej promocji. Rozchodziłem sobie nowe buty. Nabyłem czarną, wodoodporną torebkę  na pasku, żeby wszystkie graty podczas jazdy miec z boku, pod ręką, a nie poupychane po wszystkich możliwych kieszeniach. Pokleiłem i zaimpregnowałem stare buciory, żeby były na chłodniejsze dni. Takie fajne, drobne prace przed sezonem.

    Tak więc sporo czasu i energii, a także niestety kasy poświęciłem, żeby wiosną usiąśc na swoim ulubionym motocyklu - wygodnie ubrany i na ile to możliwe chroniony. Żeby większośc uwagi poświęcic na jazdę i koncentrowac się głównie na drodze. Żeby się poprostu dobrze czuc i zespolic z motocyklem. Wiem już, że jest to niezwykle istotne. Jak się czuję, tak przeważnie jeżdżę.

    Co do samego motocykla, to opowiem jeszcze coś. Jakiś czas temu zmieniłem klamki. Kumpel Seba, który obok niego stał pewnego razu mówi tak : ej fajne to moto, ale te aluminiowe klamki są potworne i wogóle tu nie pasują. Tu producent przyoszczędził. Zrobiłbyś coś z nimi lepiej, bo teraz jest beret. One są niefajne.

    Wcześniej mi nie przeszkadzały, ale przyjrzałem się im baczniej. Kurwa nie dośc, że obleśne, to jeszcze za daleko od manety, i nie mają żadnej regulacji. No więc zmieniłem je czym prędzej na czarne  z Puiga, ze złotymi śrubami regulacyjnymi. Duża różnica na plus wynikneła po tym ruchu, mam je teraz max blisko manet, fajniej się hebluje i wysprzęgla.

    No ale po jakimś czasie jeżdżę i jeżdżę i nagle patrzę....ale ten zbiorniczek płynu hamulcowego przedniej pompy jest obleśny. Biały, przeżroczysty plastik jak kubek na tabletki w szpitalu zakażnym. Trza by to zmienic.

    Potem tak siedzę na chacie i myślę. Staaary, przecież producent robi Cię jak chcę. On dokładnie przewidział, że będziesz pomstował na ten zbiorniczek. Że wymienisz klamki. Więc takie pozakładał. Stworzył opasły tom akcesoriów pod Twoje fanaberie. Na akcesoriach i serwisie zarobił więcej pewnie niż na samym motocyklu. Małe sumy co jakiś czas wydawane zmienią się w grubszą kwotę. Porobisz sprzęta, stuningujesz, a potem Ci się znudzi. Tak sobie sam to wszystko starałem uświadomic, żeby nie brnąc w zakupy jak kolejna ślepa ofiarą współczesnego marketingu. Dobrze, ale co zatem zrobic z tym zasranym białym zbiorniczkiem?

     Odpowiedż przyszła wprost ze środowiska sportowych plastików. Widziałem, że zakładają na kubkach jakieś kolorowe jajcarskie frotki, hello kitty, albo coś takiego na przykład. Postanowiłem wykazac się inicjatywą i spróbowac w tym kierunku.

    Udałem się zatem do pierwszego lepszego  sklepu sportowego. W dużym koszu znalazłem to, czego szukałem. Czarne, tenisowe frotki na nadgarstek z białą logołyżwą Nike. Dwie sztuki za trzydzieści złotych. Dużo taniej niż czarny zbiorniczek z Rizomy do mojej Kawy. Po założeniu na kubek frotka siedzi ciasno, jak dopasowana i nie zsuwa się podczas jazdy. W starciu pazerny producent kontra Poczatkujący Motocyklista tym razem  punkt dla mnie.

    Moje przygotowania do sezonu mają się powoli ku końcowi. Muszę jeszcze kupic pas nerkowy i to by było na tyle.

    Wkrótcę opublikuje jeszcze jeden odcinek ''Przygotowań''. Ostatni. Nie będzie tam już nic o sprzęcie, ani o akcesoriach.  Będzie za to troszke typowego dla mnie przynudzania o technice i filozofii jazdy na motocyklach. Jak tak jeżdżę teraz autem i obserwuję ruch uliczny, oczekując na nowy sezon, dużo refleksji gromadzi się pod moją czaszką. W tym wpisie miałem się zając także wpływem jazdy na motocyklu na moją jazdę samochodem, ale opiszę to w następnym. Postaram się, żeby mimo pozytywnego wydżwięku i ukierunkowania na bezpieczeństwo podczas jazdy na jednośladzie był to wpis maksymalne szczery. Nazwałem go ''Akademia Bezpiecznego Zapierdalania''. Pojawi sie w nim także po raz ostatni Biały Duch w oknie na poddaszu, a może raczej...Biały Duch na tylnym siedzeniu Twojego motocykla.

Miłego oczekiwania na sezon

Komentarze : 3
2015-02-01 19:59:12 left 4 dead

no tak, ja moją małą, czarną Zetkę wystawiłem pierwszy raz na Tablicy.pl jakoś zaraz po sezonie, koło listopada, jak jeszcze jeździłem. Mówię, jak się sprzeda to fajnie, a jak nie zaczynam z nią następny sezon, bo była zajebista. wystawiłem o tysiąc złotych wyżej niż kupiłem, no bo dorzuciłem tam parę dodatków. nie byłem pazerny, ale nie chciałem stracić kasy po prostu. więc wystawiłem ją i cisza. nic. zero telefonów.
potem wystawiłem ją znowu koło stycznia i dalej cisza. jednak trafił się kupiec z forumkawasaki, ogłosił, że szuka więc się z nim skontaktowałem.
pamiętam ten dzień w którym po nią przyjechał. środek lutego, suchy asfalt, zero stopni. przyjechali busem z przyczepką z miejscowości oddalonej o 130 kilometrów. fajny gościu lat koło 25, z dziewczyną i szwagrem. wcześniej miał Kawę ZX6-kę, ale pijak mu wyszedł na drogę i ją skasował częściowo, a potem sprzedał. moja Kawa spodobała mu się i wziął bez marudzenia. nawet na niej wracał przez 80 kilo, dalej nie dał rady, bo zamarznął :)
co ciekawe, tydzień później, po wygaśnięciu ogłoszenia dzwoni jakiś kolo i pyta się czy Kawa dalej jest na sprzedaż, bo jak tak, to on przyjeżdża i bierze :)

2015-01-31 21:01:53 józek78

Byle do wiosny bo już ch..ozy dostaje w tym domu

2015-01-31 18:29:04 gregor1365

Byle do wiosny, byle do wiosny.....
Luty krótki jak cholera, jak tak dalej pójdzie z pogodą w tym sezonie to w marcu wybuchnie nagle zieleń a temperatury podejdą pod 20 kreskę na +, przynajmniej mam nadzieję na taki scenariusz, byłoby pięknie.
Moja stajnia nadal pusta, czekam na uzbieranie odpowiedniej kwoty na wymarzone moto. Przeglądam po nocach wszelkie dostępne giełdy internetowe, jest kilka interesujących rumaków ale pewnie do maja odjadą w pizdu.
Rozglądam się także za ciuchami, czytam opinie i porady. Drogie to wszystko jak cholera, ale cóż, jak każda pasja także ta jest kosztowna.
Małżonka urobiona, nie protestuje wcale, jest dobrze.
Jakoś muszę dać radę.
Byle do wiosny......
Pozdrawiam

  • Dodaj komentarz