Najnowsze komentarze
gregor1365 : niestety jest tak jak...
Drogi autorze, podpisuję się pod k...
Cze :) ...fajnie że po chwilowy...
Macie wszyscy po części racje że t...
Super jazda! A wybronioną sytuację...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

18.01.2015 21:40

Przygotowania do sezonu - odcinek trzeci.

Zbawienny chłód mesha oraz ciut domorosłej filozofii.

    Biały duch w oknie na poddaszu. Jest jak zapomniane słowo, lub nazwa, którą mamy na końcu języka. Już, już prawie ją wypowiadamy, ale nie potafimy do końca jej uchwycic. Kiedy zdarza się w rozmowie, patrzymy na siebie, pstrykamy czasem palcami, i myślimy intensywnie. Pocieramy czoło, robimy mądre miny i staramy się na siłę przypomniec sobie, wcześniej niż ta druga osoba jak to było, jak to szło. Wydaje nam się, że ten feralny wyraz był na literę X ...ale nie nie.. okazuje się, że on zaczynał się na zupełnie inną literę, niż przypuszczaliśmy. Moja Opowieśc Wigilijna jest małym fragmentem tej zjawy.

    W zeszłoroczną Wigilię byłem jakieś parę dni po odstawieniu swojego motocykla. Odczuwałem lekki dyskomfort, ponieważ świeciło piękne słońce, a temperatura w moim mieście sięgneła paru stopni na plusie. Wiało wprawdzie, ale ten wiatr pozwolił wyschnąc wreszcie ubłoconemu asfaltowi. Z zazdrością spoglądałem na płynącą dumnie ulicą czerwona vferę. Teraz, mimo czterech pięknych dni pod rząd, jestem już pogodzony z niejazdą, ale wtedy, na świeżo, rano, czegoś mi brakowało. Wigilijny poranek, na motocyklu, fajna sprawa no nie ? Otóż niekoniecznie.

    Wspominam ten tragiczny przypadek, tylko dlatego, że jest istotny dla moich rozważań, z jednego bardzo ważnego powodu. Dlatego, że on raczej nie powinien się zdarzyc. Swoje wyrazy współczucia złożylem i swój smutek oraz żal wyraziłem na odpowiednich forach, więc opiszę tylko krótko, co miało miejscę w tamtą Wigilię, parę miast stąd.

    Otórz na podobny pomysł jak ja, Wy czy ludzie, którzy wyjechali na ulicę na swoich sprzętach, wpadł w moim województwie pewien mężczyzna. To najzupełniej zrozumiałe i oczywiste. Mężczyzna ten zawodowo siedział  w branży motocyklowej. Kojarzyłem trochę temat, bo poszukując butów zaglądałem na aukcje, które podobno należały do niego. Na forach ktoś wspominał, że sprawnie i szybko naprawił u tej osoby motor na trasie, ktoś inny przypomniał jego rzetelnośc i fachowosc. Innymi słowy, nie był to motocyklista, który wypadł sroce spod ogona dzień wcześniej. Te fakty i wiek ''grubo po trzydziestce'' do tego mocny sprzęt którym jechał, kreślą profil osoby, która dobrze wie, do czego służy hamulec i manetka. Jestem o tym mocno przekonany.

    Jednakże w zeszłą Wigilie mężczyzna ten odpalił swój motocykl i wyjechał na drogę. Nie on jeden, sam bym wyjechał, gdyby okoliczności były inne. Nie wiem, na jakim obecnie etapie jest śledztwo, ale ze wstępnych ustaleń wynika, że na prostej drodze motocyklista utracił panowanie nad motocyklem. Ten wypadł z drogi, uderzył w drzewo, przełamując się praktycznie na pół. Motocyklista przeleciał w powietrzu kilkadziesiąt metrów i poniósł śmierc na miejscu.

    Nie bez przyczyny umieściłem tą opowieśc we wpisie o tytule ''Przygotowania do sezonu''. Rozmyślanie i analizowanie takich przypadków w okresie motocyklowej absencji stanowi dla mnie częśc tych przygotowań. Specyfika tego przypadku wyjątkowo wpisuje się w temat, ze względu chociażby na osobę motocyklisty. Potwierdza moje wcześniejsze obserwacje, które już kiedys opisałem. Że na motocykl, niezależnie od pojemności, wymiarów i czego tam jeszcze chcecie, nie ma bata. Po prostu nie ma. Wszystko wyrażnie wskazuje, że doświadczenie tym bardziej nie jest żelaznym gwarantem bezpiecznej jazdy. Rutyna może byc tak samo niebezpieczna jak brak doświadczenia. Powtarzam się ? Tak, i mam nadzieję, że będę się ciagle powtarzał, zwłaszcza w swojej głowie. Że nigdy nie pomyslę, że już jest zajebiście i że o co ten cały szum. Że lightowo ogarnałem temat i że teraz już mogę zapierdalac pełnym ogniem. Wtedy śmierc takich ludzi, jak tamten motocyklista nie pójdzie zupełnie na marne. Taką mam nadzieję.

    Co do dalszych przygotowań, nadal umilają mi czas oczekiwania. Udał mi sie zakup kurtki na lato. Poszedłem do tej swojej kumpeli i przymierzałem parę kurtek. Najbardziej leżała mi Alpinestars Radon Air Jacket, ale była tylko eska. Wyglądała zajebiście, ale w tym rozmiarze byłem opiety jak szynka przed świętami. Kurtka jest cała czarna, ma jedynie białe logo-gwiazdy z lewej strony na klacie i po jednej na barkach. No, ale nie ma mojego rozmiaru. Pada propozycja podobnej kurtki, z nowej kolekcji, ale tamta ma dwa białe pasy na klacie. Kiepsko. A ja uparłem się, utwardziłem akurat na tą, więc dzwonimy jeszcze w parę miejsc. Nagle jest, jeszcze jedna sztuka w rozmiarze el i to w posezonowej przecenie, tańsza o sto pięcdziesiąt zeta. Zamawiamy więc i przez trzy dni czekam niecierpliwie, aż przyjdzie.

    Kurtka przyszła i okazała się pasowac, jakby była szyta na miarę. Krótka, do pasa z niskim kołnierzem, czarna jak noc. Ochraniacze na łokciach, barkach i ochraniacz na plecach. Wykonana z dodaniem paneli z siateczki mesh na klatce piersiowej, plecach i od wewnętrznej strony rąk. Podobno podczas jazdy w upałach mesh zapewnia fantastyczną wentylację. Zobaczymy, czy to nie kolejny, sprytny chwyt marketingowy. Nie miałem jeszcze kontaktu z tą tkaniną, ale znajomy stwierdził, że w jego mniemaniu jest lepsza na upały od zbroji. Zobaczysz, będziesz jeżdził w zapiętej pod szyje i ze wszystkimi ochraniaczami, nawet w najwieksze upały, stwierdził. Coś mi się nie chce za bardzo wierzyc, ale zobaczymy. Oglądałem kiedyś program o beduinach zamieszkującym pustynne pustkowia Maroka, którzy woleli założyc lużniejsze czarne ciuchy, niż białe obcisłe. Dlatego w te nieziemskie upały paradują owinięci w lużne szmaty. Pod nimi jest chłodniej, trzydzieści parę stopni, a na powietrzu prawie sześcdziesiąt. Kurtka po założeniu na termobluzkę też nie opina mnie za mocno, jest lekki luz, zbroja natomiast przylega ciasno do ciała, tak że jakiś czas po zdjeciu zostaje wzór siateczki na ciele. Pożyjemy, zobaczymy.

    Zmiana odzieży na lato, to nie tylko jakaś tam moja fanaberia, lub kaprysik, żeby miec wszystko z Alpinestarsa. Przede wszystkim obrałem za cel obronę przed pokusą śmigania w ekstremalne upały bez odpowiedniego zabezpieczenia. Ma dawac swobodę ruchów i komfort termiczny. Zlikwidowac auto-usprawiedliwienie na wyjeżdżanie w gorące dni w spodenkach i japonkach. A nie powiem, zdarzało mi się. Więc teraz, dla kontrastu tej wspaniałej niby-zapobiegliwości padnie taki oto przykładzik mojej skrajnej głupoty i chwilowego braku jakiejkolwiek odpowiedzialności ...

    Dwa lata temu, w pewną obłędnie gorącą, piękną sobotę wyjechałem tylko w krótkich spodenkach i adasiach na swojej Kawie Z 750 troszeczkę sobie polatac. W pewnej odległości przed sobą ujrzałem grupę motocykli. Chłopaki i dziewczyny na lokalnych tablicach, GS 500-ki, CB-500-ki, jakaś SV-ka, jakaś Faza. Bezpiecznie i logicznie poubierani od stóp do głów, jechali miastem ostrożnie i nie za szybko. Zacząłem więc przebijac się do przodu, wyprzedzając każdy motocykl po koleji. Nie miałem na sobie koszulki, ani rękawic, tylko te buciki,spodenki i kask. Rozpierała mnie typowa dla nowicjusza po udanym pierwszym sezonie kosmiczna energia.  Pode mną grał kozacki studziesięciokonny czarny sprzęt, a słońce opalało moje ciało. Ogarnąłem ich wszystkich w momencie, dałem po garach i tyle mnie widzieli.

     Staram się przypomniec, co mogło mi wtedy chodzic po łbie ? Chęc pokazania, że śmigam szybciej i sprawniej ? Albo, że jest mi chłodno i wygodnie, a oni gotują się pod swoimi skórami i texami ? Może o kontrowersję ? Jak by na to nie spojrzec, moja postawa była debilna zaiste piorunująco.

    Czy zdawałem sobię sprawe z tego co robię i tego jak głupie i nieodpowiedzialne jest moje zachowanie ? Oczywiscie ! Usprawiedliwiałem się tym, że takie rzeczy to zdarzają mi się zupełnie sporadycznie, taki tylko mały wyskok, a tak to zawsze jeżdżę w pełnych ciuchach. Ale tak naprawdę na taki przejaw skrajnego debilizmu nie ma żadnego usprawiedliwienia. Nie muszę zgadywac, żeby domyślec się, co sobie o mnie pomyśleli członkowie tamtej motocyklowej społeczności, których półnagi powyprzedzałem.

    Ale rozumiecie, o co tak naprawdę mi chodzi ?

    O to, że teoretycznie, mamy wiedzę, mamy jakieś tam doświadczenie, a sami, zdradziecko usypiamy swoją czujnośc, zdolnosci przewidywania i koncentrację. Robimy to na co dzień, w wielu aspektach. Umysł chce odpocząc od uwagi, którą musi poświęcic wielokrotnie powtarzanym rutynowo czynnściom. Jednak akurat na motocyklu jest to niewybaczalne i kończy się, tak jak się kończy. Nie wiem, co takiego zrobił doświadczony kierowca motocykla, który zginał w tamtą Wigilię. Może nic, może szedł na gumę, a może wyskoczyła mu na drogę sarna - morderczyni, lub dzik, tak jak koledze mojej znajomej. A może nie. Teraz to już nie ma żadnego znaczenia.

    Na koniec przysłowie, które wszyscy dobrze znamy. Mądry Polak po szkodzie. Ja jeszcze takiej szkody, jak zdarcie ciała do kości, na szczęście nie miałem. Gdybym miał podczas pierwszego sezonu, to jak myślicie, sezon pózniej wyjechałbym wtedy tą Kawą w upalną, piękną sobotę ubrany jedynie w spodenki i adasie? O ile wogóle bym wyjechał...dlatego niezwykle cenna, ale i strasznie trudna jest nauka na czyichś błędach, lub skorzystanie z ich doswiadczeń. A powinno to byc przecież takie proste i oczywiste.

    Oto dlaczego poświęcam tyle czasu i energii na mentalne przygotowanie się do swojego czwartego sezonu. Na dobór odpowiedniego sprzętu, który mnie wesprze. Bo teoretycznie ten przyszły sezon wydaję się  byc łatwy, jak nie najłatwiejszy z dotychczasowych. Motocykl jest pewny, jestem przecież w niego mocno wjeżdżony. Założyłem crashpady, wzmocnione hamulce, są tony ochraniczy, mocny i wygodny kachol. To jednak wszystko fikcja. Przeszłośc wyrażnie pokazała, że mam sieczkę pod kopułą, w dodatku gówno wiem i gówno widziałem, a moje jeżdżenie to żadna rewelacja. Fakty nistety nie kłamią, ale dzięki bogu, dostrzegam je. I na szczęście jak to ujął kiedyś Kazik, usilnie staram się - miec świadomośc.

 

 

    Ps. nie napisałem nic o kasku, jak zapowiadałem, bo nie ruszyłem jeszcze tego tematu. O nim, a także o katanie starego załoganta przeczytacie w następnym odcinku, który już niebawem.

   pozdrawiam

Komentarze : 25
2015-01-25 10:32:04 saymon_125

Dzięki left4dead! Dużo konkretów, które na pewno pomogą w zakupie jeansów. Bo to, że będą to jeansy już postanowione. Na pewno zacznę od sprawdzenia Vanucci, o których piszesz, bo i cena OK i z tego co widzę krój prosty i bez kombinacji, czyli dokładnie takie jak powinny być. Jestem też ciekaw jak z jeansami 4SR, bo mam kurtkę z tej firmy i uważam, że ma świetny stosunek jakości do ceny... trzeba działać, bo może się jeszcze załapię na jakąś zimową zniżkę.

Pozdrawiam!

2015-01-23 15:13:39 left 4 dead

no i widzisz saymon zadałeś pytanie w bardzo odpowiednim towarzystwie. jestem fanatykiem jeansów na motocykl, ale trzeba wykleić parę złotych, żeby to miało sens. jeansy na moto to dla mnie coś absolutnie zajebistego, aczkolwiek nie są pozbawione wad. ich główna cecha to niesamowita wygoda. ja zakupiłem już jakiś czas temu jeansy włoskiej firmy Vanucci z średniej półki cenowej okołom 550zł. do tego musiałem dokupić 4 certyfikowane ochraniacze. piszę o cenie, ponieważ tańsze też oglądałem i lipa jeśli chodzi o kevlar, tzn. za mało go było. 2 protektory boczne w wewnętrznych kieszonkach na biodrach+2 na kolanach w kieszeniach zewnętrznych na zamek.
jak będziesz kupował, zwróć uwagę, żeby kevlar(zwykle tkanina o kolorze żółtym)był z tyłu wszyty od pasa aż trochę poniżej pośladków. powinien tez byc wszyty na bokach nóg aż do połowy łydki co najmniej. i jeszcze od kolana tak do połowy piszczela.
moje dżiny z protektorami, które w pracy możesz sobie wyjąc są ciężkie, ale mega wygodne. ja mam niebieskie, fajnie już sprane. no i dżiny będą pasowały do wszystkiego.
co do niskich temperatur założysz cieniutką termo, a na to ciut grubsze polarkowe kalesony i możesz latać przy 10 stopniach przez jakiś czas.
minus jest taki, że jak złapiesz deszcz piją wodę jak gąbka, poza tym nie wiem jak przy szlifie się zachowają. jak będziesz mierzył i ochraniacze kolanowe wyda ci się,że są ciut za nisko, to tak ma być, bo jak siadasz na moto ochraniacz przesuwa się do do góry.
reasumując-bez jeansów nie wyobrażam sobie teraz jazdy i każdemu polecam. pozdro

2015-01-23 14:32:28 saymon_125

Masz rację C0_Z750, ciężko wyciągnąć coś konkretnego ze wszystkich opinii dostępnych w sieci, zwłaszcza że nie wiadomo kto i po co je pisze...
Dlatego stwierdziłem, że warto zapytać tutaj :-)

Termo bielizny mam sporo, bo sprawdza się tak doskonale przy sportach zimowych.
A i wspomniane tu wcześniej GoPro też się znajdzie w szufladzie, ale to już bardziej za sprawą mojego zamiłowania do przebywania pod wodą...

W każdym razie dzięki za opinię, pewnie pójdę w stronę jeansu, a może w między czasie ktoś jeszcze coś napisze kto taką konfigurację testował...

Pozdrawiam

2015-01-23 12:28:31 C0_Z750

saymon_125: kiedy sam musiałem wybrać co kupić też próbowałem poszukać odpowiedzi na podobne pytania. Niestety w sieci ciężko znaleźć konkretne opinie.
Ja poniżej 10 stopni jeżdżę już z podpinką w spodniach i kurtce. W biurze zawsze mam komplet na przebranie (koszulka, spodnie, skarpetki) i nie jest to jakiś problem. Rzeczy na wymianę zabieram i przewożę w plecaku.
Trudno ocenić czy dołożenie pod jeans samej bielizny termoaktywnej poprawi znacząco komfort w chłodniejsze dni. Na pewno coś da bo będzie to dodatkowa warstwa. Jeśli wykorzystasz taką termo-bieliznę do innych aktywności (nie tylko do jazdy na motocyklu) to myślę, że warto zaryzykować i sprawdzić taką konfigurację z jeansem. Tym bardziej, że będzie tańsza od tekstylnych spodni z wypinaną podpinką.
Być może ktoś kto akurat jeździ w takim zestawie podzieli się swoją opinią w komentarzu.
Najbardziej martwi, że jak już człowiek odważy się i poświęci kilka chwil na napisanie co użytkuje i jakie są jego wrażenie to znajdzie się "krytykant", dla którego zbyt tanie to synonim wieśniaka i biedaka, a za drogie - snoba i lansera.
Z pozdrowieniami,
- C0_Z750

2015-01-23 10:22:08 saymon_125

Panowie to ja się podczepię z pytaniem, bo widzę, że macie wiele praktycznych doświadczeń.
Potrzebuję uzupełnić swój strój o spodnie: do codziennej jazdy po mieście, przebijania się przez korki, w których w miarę komfortowo będę mógł przetrwać upalne dni, a w chłodniejsze (poniżej 10 stopni) dołożę termobieliznę i dojadę te kilkanaście km do pracy.

Z tego co piszecie wynika, że spodnie tekstylne, które miałem w planie kupić słabo sprawdzą się w lecie.
W takim razie czy takie jeansy podszyte kevlarem będą ok? Czy w takich spodniach można wysiedzieć 8-9h w biurze czy trzeba brać coś na przebranie?

2015-01-23 08:30:26 Majster of plajster

Brawo józek78, w końcu ktoś zauważył pewne schematy.

2015-01-22 22:51:04 asyryjczyk2

Dla tych lamerów co to ,,nie mają czasu na jazdę" i raz w roku ,,jado na chorwacje i na albanie" mam link:
http://www.motostat.pl/vehicle-stats/31127

2015-01-22 20:38:47 Marek M

Panowie, czas zakończyć już tą dyskusję bo pewnie left4dead - towi nie o to chodziło.
Czekamy na następny wpis a tymczasem każdy jeździ tym i w czym na co go stać i czym iw czym lubi.
To tyle. Pozdrawiam :)

2015-01-22 20:10:51 pomorzanin

jozek78 drazni mnie po prostu jak kogos nie stac i zamiast siedziec cicho i myslec jak tu poprawic swoja sytuacje materialna atakuje innych bardziej przedsiebiorczych z zawisci i hejtuje na forach to takie polskie.wybacz nie znam twojego statusu ani dorobku ale wypowiedziales sie jak ktos kogo nawet nie stac na moto. wymieniajac co kto sobie kupil i ile jezdzi zachowales sie jak smutny frustrat. mam nadzieje ze sie myle i ze cie za bardzo nie obrazilem ale jak wiesz ty zaczales ta gadke. tak ze zastanow sie chlopie bo jak bedziesz dobrze zyczyl innym ludziom tobie tez sieposzczesci tego ci zycze

2015-01-22 19:02:59 józek78

Uderz w stół a nożyce się odezwą ....ziomuś z pomorza, hehe

2015-01-22 17:31:08 gregor1365

left 4 dead, po ilości i treści komentarzy sam widzisz jak Twoje przypowiastki wpływają na ludzi- uważam, że z tematami trafiasz w sedno dlatego zachęcam: pisz chłopie ile wlezie, przy okazji ktoś na przykład ja może się dowiedzieć wielu ciekawych i przede wszystkim sprawdzonych w praktyce rzeczy związanych z tą jakże zacną pasją. Dużo dowiaduję się przed zakupem pierwszego poważnego moto, także w gestii ciuszków.
P.S.
trafiłem ostatnio na youtube na kilka filmików gdzie kolesie jeżdżą naprawdę mocnymi maszynami i co: pełen luz, zero spięcia i odwijania do oporu, samochody i mniejsze moto ich wyprzedzają. pewnie, jak człowiek chce poszaleć to trzeba po prostu znaleźć drogę na której można to zrobić w miarę bezpiecznie tudzież na tor.
Pozdrawiam, wiosna blisko, tuż, tuż........

2015-01-22 15:35:34 pomorzanin

Do jozek78 -ziomek jestes z urzedu skarbowego cz co? mam duzego gs i wszystkie akcesoria jakie sa w katalogu touratecha a jade tylko raz do roku na chorwacje albo albanie i co? Co to kogo obchodzi ile kupuje i ile jezdze.wiecej tolerancji a mniej zlosliwosci proponuje
jak uderze w drzewo to nic nie pomoze- sorry ale myslalem tak jak chodzilem do gimnazjum

2015-01-22 15:10:34 C0_Z750

józek78: odnoszę wrażenie, że określenie snobo-shopping kierujesz w moją stronę. Jeśli tak jest to zupełnie nie rozumiem dlaczego. Nie podzielam także Twojej opinii, że jazda motocyklem jest niebezpieczna i niewygodna. Można jeździć "z głową" nawet na hyperbike-u (nie wszystkich kusi by odkręcać do oporu), a zamiast "sporta" (na którym pozycja jest wymuszona) kupić jednoślad wygodny. Oczywiście w odniesieniu do samochodu ryzyko urazu jest wyższe a komfort niższy (ale nie jest to żadna przepaść). Jak to zwykle w życiu bywa trzeba osiągnąć pewien kompromis między tym co się "podoba" a tym co praktyczne/wygodne/bezpieczne.
Jeszcze odnośnie ciuchów - rzeczywiście jeśli wylądujesz na drzewie lub spotkasz się z nadjeżdżającym w Twoim kierunku pojazdem to nic pomoże (no, poza szczęściem). Zadaniem odzieży jest aby odebrały energię przy pierwszym kontakcie z nawierzchnią (poprzez zastosowane ochraniacze) a następnie uchroniły motocyklistę przed "obdarciem ze skóry".
left4dead: stosujesz termo-bieliznę pod spodnie i kurtkę? Ja jeżdżę w takiej konfiguracji od samego początku i u mnie nic się nie poci/klei. Chyba zaryzykuję i pojadę kiedyś bez aby przekonać się czy będzie mniej komfortowo.
Z pozdrowieniami,
- C0_Z750

2015-01-21 22:14:25 left 4 dead

przetarta, używana po kimś skóra z rozwalonym zamkiem, tak samo buty wygniecione i nieszczelne, tanie spodnie z Modeki, które po pierwszym sezonie strzeliły w kroku, oddane do krawca. pierwszy kask, tak samo używany, śmierdzący w środku, z pękniętą szybką. rękawice z gore-texu po kumplu, lewa sklejona z boku power taśmą, to są akurat moje doświadczenia w tym temacie, moje początki. no cóż, moja garderoba wymaga odświeżenia. :)
jednak, Józek78 dokładnie rozumiem co masz na myśli pisząc o tym snobo-shopo-pozerstwie, znam nawet takiego jednego koleżkę...

2015-01-21 21:01:39 józek78

Panowie nie zrozumcie mnie źle, nikogo tutaj nie krytykuje, tym bardziej autora bloga, którego zresztą bardzo lubię czytać. Dzielę się z Wami tylko swoimi refleksjami. Ciuchy jak najbardziej zakładać ale wszystko z umiarem.
Jazda motocyklem nie jest bezpieczna, ani super wygodna. I właśnie dlatego jest taka ekscytująca.
Chcesz czuć się bezpieczniej, wygodniej - daj sobie spokój z moto, jeździj autem. Nie chcesz mimo wszystko rezygnować z jednośladu - sprzedaj tego litra bo zawsze będzie Cię kusić żeby odkręcić manetkę, i zamiast drogich ciuchów kup sobie 125 lub 250, będziesz jeździł wolniej, moto będzie bardziej poręczne, będzie na pewno bezpieczniej.

2015-01-21 20:25:55 józek78

No właśnie chodzi o te doświadczenia, niektórzy jedyne jakie mają to shoping i zawsze Ci najbardziej zajadle pierd... jak super są ciuchy i gadżety za tysiące, a sami w roku przejeżdzają po 300 kilometrów. Motorek już w styczniu wstawiają na "serwis", mają nawigację, ekstra kufry, szyby, sakwy, po 5 kompletów ciuchów (w zależności od pogody) nawet ekstra gacie i skarpety (wszystko na motocykl),no i kamera na kask go pro i czort wie co jeszcze.. Niestety na jesieni zegary pokazują im tylko 300km więcej ... czasu zbrakło na jeżdżenie bo trzeba było tyle poświęcić na zakupy i mędrkowanie po forach, a potem to już albo za zimno albo wiatr za duży. To nie żadna pasja, to zwykły snobizm, konsumpcjonizm i hipokryzja tak bardzo powszechna wśród Polaków.

2015-01-21 19:47:16 Marek M

Józek! My nie tu nie o snobiźmie tylko o wygodzie czerpania radości z jazdy. Nikt nie każe nikomu od razu kupować ciuszków z górnej póły tylko takie, które dają Ci komfort i bezpieczeństwo. Do tego jednak trzeba dojść samemu bo własne doświadczenie to własne. Doświadczenia innych mogą tylko służyć za wskazówkę.
Choć pewnie snobów i lanserów nie brakuje ale to dotyczy każdej dziedziny życia i gro ludzi jeżdżących na moto też nie jest od tego wolna.

2015-01-21 19:42:00 Marek M

Zgadzam się z left4dead, identyczne doświadczenia. Gienek, jeansy i to wszystko, no z tym , że kask przechodni był :)

2015-01-21 19:13:13 left 4 dead

Fajne takie zajęcia Z750. Do tego zajebisty marketingowo pomysł.Sklep oferując taka usługę,dogaduje się ze szkołą i wyłapuje już ''klienta zero'' na poziomie kursu,jednocześnie dając mu możliwość sprawdzenia odzieży.
haha, ja pierwszą jazdę na GN250 odbyłem posiadając jedynie kask ze skuterka :) przyszedłem w jeansach i koszulce, bez rękawiczek.Same takie gwiazdy jak ja poprzychodziły.Zgromadzili nas w kółku wokół motocykla i pytają się gdzie jest klakson, światła gdzie się włącza itd. Nikt nie wiedział nic, taka mocna grupa była :)
A w spodniach tekstylnych jak? ja mam od samego początku z Modeki - Cartageny, maja wywietrzniki na zamek z tyłu i z przodu. Ale już wiosną nie da się w tym jeździć. Musiałem kupić jeansy, bo jaja tak się pocą, że nie idzie wytrzymać, a spodnie kleją się do nóg.

2015-01-21 18:28:19 józek78

Tylko nie dajcie się zwariować z tymi ciuchami... Są ważne ale bez przesady.. jak przyp.w drzewo to nic nie pomoże. Chodzi o to czerpać przyjemność z jazdy a nie snobo-shopingu...

2015-01-20 19:23:20 Marek M

Pięć groszy do ciuszków. Przejeździłem w kombinezonie skórzanym- dwuczęściowym 10 lat i powiem jedno - NIE! No chyba,że na tor. Wielokrotnie pociłem się w nim jak dzika świnia, marzłem jak oskubany kurczak na Alasce. Skóra ma tylko jedną zaletę - bezpieczeństwo. Jeżdżąc w niej czujesz się bezpieczniej i ta też na pewno tak jest , choć na szczęście nie musiałem się przekonywać osobiście. Dwa lata temu zdecydowałem się na zakup tekstyliów i było to najlepsze co zrobiłem od zakupu samego moto. Poczucie bezpieczeństwa co prawda zmalało ale komfort, możliwość konfiguracji ( warstwy), kieszonki, otworki wentylacyjne to coś czego nie zapewni skóra zdarta z mućki. No i pochodzić w tym można jak człowiek jak się gdzieś pojedzie turystycznie pozwiedzać, wyglądasz jak człowiek a nie kosmita.
I to tyle z mojej strony.

2015-01-20 11:54:04 C0_Z750

left4dead: mój kurs na prawo jazdy poza wykładami o przepisach ruchu drogowego, techniki jazdy, budowy i obsługi motocykla oraz pierwszej pomocy dodatkowo oferował teorię dotyczącą odzieży motocyklowej. Na zajęciach były omawiane i prezentowane różne rodzaje ubiorów, również kaski, buty i rękawice. Szkoła zwyczajnie wypożyczała "zestaw" na potrzeby szkolenia ze sklepu zaopatrującego motocyklistów.
Uważam, że każdy kurs powinien mieć w swoim zakresie takie wykłady bo skąd początkujący motocyklista ma dowiedzieć się o tym jak bezpiecznie poruszać się na swoim jednośladzie? To doskonałe miejsce aby dotknąć, założyć i dopytać bardziej doświadczonych. Bogatszy o przekazaną wiedzę zadecydowałem o zakupie tekstyliów. Głównie ze względu na praktyczność, wygodę i komfort. Dlaczego nowe? Chciałem zacząć jeździć i nie miałem czasu na szukanie dopasowanej odzieży. A ubiór musi być dopasowany - nie może być za duży, nie może być za mały. Musi "leżeć" aby był bezpieczny. Bez względu na to czy jest to skóra czy tekstyl.
Wyboru nie żałuję, jestem bardzo zadowolony. Skórę rozważyłbym teraz tylko na tor, i to na tor typu Poznań. Jej niepodważalną zaletą jest wyższa wytrzymałość i odporność na ścieranie, a wadą - konserwacja oraz wciąganie. Na mniejszych torach, do szkolenia techniki jazdy, można z powodzeniem wykorzystać "uniwersalne" tekstylia.
Co do zimy i wychładzania - w moim komplecie najsłabszym ogniwem są rękawice. Kiedy temperatura spada w okolice 1-2 stopni, po pokonaniu ok. 20 km zaczyna być nieprzyjemnie. Nieprzyjemnie do tego stopnia, że zacząłem myśleć o zakupie wkładek ogrzewanych do rękawic UNDER GLOVES firmy Klan. Być może się zdecyduję, bo mógłbym je wykorzystać także gdy schodzę pod wodę. Podczas nurkowania występuje podobny problem, tyle że wychładzają się również stopy.
Z pozdrowieniami,
- C0_Z750

2015-01-19 22:56:48 left4dead

bez tej zdolności przewidywania ani rusz, nie sposób się z Tobą nie zgodzić. czyli generalnie nie ufamy na drodze nikomu, ani niczemu. z góry zakładamy, że dojdzie do sytuacji wymagającej naszej interwencji Marek. tak. oto jedyna słuszna strategia. jeżeli jednak mamy ochotę poszaleć i czasem zagotuje się w nas krew... wtedy najlepiej nie mieć wokół siebie obiektów, którym nie można ufać. dochodzi zatem do sytuacji, gdy szukamy miejsc w jakiś tam sposób do tego odpowiednich pod tym kątem. myśląc takim schematem dotykamy kwestii zasad. a jeżeli mamy wyrobione zasady w kwestii swojej jazdy, to jest już bardzo dobrze. zasady dyscyplinują kierowcę i nadają jego jeździe logiki. nawet bardzo szybkiej jeździe.
C0_Z750 podrzuciłeś fajny pomysł. w maju, może w czerwcu zrobię test, w którym bez ściemy opiszę jak te moje ciuchy się sprawdziły w boju. widzisz ,ja zacząłem od zakupu używanej skóry, butów, i rękawic. potem był używany kask, a potem motor. bałem się inwestować więcej, bo słabo ogarniałem temat. miałem jednak doświadczenie z wielu lat kolarstwa górskiego i wiedziałem, że muszę poczekać, aż wyklaruje mi się jako takie pojęcie, jak i w czym chcę jeździć. a okazało się, że w tej skórze jeżdżę do dzisiaj :) ale docelowo chce jeździć w texach, jak jak Ty. skóra jest mega, ale też jest zbyt ciężka, łatwo się w niej zagotować, a zimą błyskawicznie się wychładza, przynajmniej ja tak to odebrałem. miło wiedzieć, że jakieś Kawy się tu kręcą :)

2015-01-19 15:25:45 C0_Z750

Bardzo zdrowe podejście. Sam śmigam w pełnym uzbrojeniu bez względu na pogodę.
Zanim kupiłem ciuchy rozmyślałem o zakupie zestawu wiosna/jesień + lato. Ostatecznie zdecydowałem się na kurtkę Rukka Matti i spodnie Rukka Focus. Uzupełniłem to bielizną termoaktywną SPAIO w03 (koszulka + spodnie). Przez cały sezon komplet zapewniał mi komfort termiczny, zarówno w chłodniejsze jak i te cieplejsze dni. Problem pojawiał się gdy trzeba było "pospacerować" w słoneczny dzień, wtedy plecy robiły się "wilgotne". Zjawisko to nie występowało na szczęście podczas jazdy na motocyklu, nawet przy niewielkich prędkościach w mieście. Kurtkę podczas spaceru zawsze można ściągnąć, jednak jest dosyć ciężka i noszenie jej na ramieniu jest zwyczajnie uciążliwe.
Jestem ciekaw jak sprawdzi się zakupiony Alpinestars z meshem - będę wypatrywał postu na jej temat. Być może powrócę do realizacji zestawu light na cieplejsze dni.
Z pozdrowieniami,
- C0_Z750

2015-01-19 09:35:58 Marek M

Cóż tu dodać? Podzielam Twoje podejście, nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Doświadczenie jest szalenie ważne ale tak jak mówisz rutyna potrafi być zgubna. Ja od siebie dodam jeszcze coś takiego jak umiejętność a raczej chęć jej używania - umiejętność przewidywania. Przewidywania konsekwencji swoich poczynań i poczynań innych na drodze. Jeżeli wiemy jakie będą albo jesteśmy w stanie wyobrazić sobie skutki to wówczas to definiuje nasze zachowania. Dla mnie jest to jedna z podstawowych zasad i jej się trzymam, dzięki niej czuję się bezpieczniej na drogach.

  • Dodaj komentarz