• » RiderBlog
  • » jazda-na-kuli
  • » Triumph Tiger 800 XR koszty eksploatacji, czyli 12 miesięcy z turystycznym enduro.
Najnowsze komentarze
Nieeeeeeeee dla baraniej skóry na ...
Zaglądam regularnie. Nic nie piszę...
dzięki za gratki i ciepłe słowa. u...
No to pięknie, Gratulacje! Następn...
Gratuluje zmiany stanu cywilnego. ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

08.07.2017 17:51

Triumph Tiger 800 XR koszty eksploatacji, czyli 12 miesięcy z turystycznym enduro.

 

      Jak zapewne niektórzy pamiętają, kiedy miałem Kawasaki Z 1ooo'a, przez dwa sezony prowadziłem kosztorys eksploatacji litrowego motocykla, zawierający wydatki na opłaty, akcesoria, paliwo i serwis. W trzecim sezonie sprzedałem swoją Lalunię, tym samym przerywając tamtą serię. Postanowiłem, że dzisiejszym wpisem rozpocznę nowe podsumowanie, które będę co roku regularnie publikował, aż do momentu oczywiście, kiedy to Tiger opuści swoje miejsce pod rzędem wysokich tui. Zasady pozostają takie same, jak w przypadku relacji o Kawasaki - bez ściemniania opisuje wszystkie awarie i koszty, jakie generuje moja osiemsetka, z wyjątkiem wydatku związanego z jej zakupem. Tak jak poprzednio, kosztorys podzielę na dwie części. Pierwsza to wydatki na akcesoria, a druga to koszty eksploatacji.

       Jeśli chodzi o Z 1ooo'ca i tamte kosztorysy, to aby nakreślić tu jakąś skalę porównania, pozwolę sobie przypomnieć, że w tamtym podsumowaniu wyglądało to tak:

     - pierwszy sezon: akcesoria 2350 złotych, koszty eksploatacji 7680 złotych.

     - drugi sezon: akcesoria 2790 złotych, koszty eksploatacji 5560 złotych.

    Trzecie podsumowanie już nie powstało, bo czarna Kawasaka znalazła sobie w międzyczasie na Olx'ie nowego sponsora. W ostatnim sezonie niczego już jej nie dokupywałem, wymieniłem jedynie napęd na nowy zestaw, bo łańcuch zwisał już smętnie jak rękaw czarodzieja. Reasumując, można więc śmiało powiedzieć, że prawie trzy sezony intensywnego latania na literku, czyli 26 tyś km, w którym to okresie dołożymy gratów z górnych półek, według własnego widzimisię i będziemy go serwisowali regularnie, jak pan przykazał - spustoszą nasz budżet o kwotę około dwudziestu tysięcy złotych. Czy to dużo? Bardzo dużo. To właśnie dlatego, na naszym rynku wtórnym jest tak wiele zjebanych mimo młodego wieku strucli, cieknących przepracowanymi płynami spod każdej uszczelki, które pojechałeś obejrzec 300kilometrów i wróciłes skrajnie wkurwiony. Trzeba jednak zaznaczyć, że mój motor przez ten cały czas był na gwarancji, a to nieco zmienia postać rzeczy i winduje znacznie koszty serwisu.

    Co do Triumph'a, szczęśliwie część kosztów mnie ominęła. Tuż przed sprzedażą poprzedni właściciel, w sierpniu 2015 roku wykonał trzeci przegląd w ASO, przy przebiegu 20tys km, z wymianą klocków z przodu i wszystkich płynów , a także ubezpieczył motocykl i zrobił badania techniczne na następne dwa lata. Zamontował też gmole, kufer, handbary, dziób od xc, tankbag, wyższą szybę i stację dokujacą do navi. Czy chwalę się teraz jakie to cacuszko udało mi się kupic? Otóż nie - zapłaciłem za niego w ciul pieniędzy, innymi słowy przepłaciłem, bo było mnóstwo o wiele tańszych Tigerów na portalach. Ominąłem je jednak zwyczajowym, szerokim łukiem, bo tak jak już Wam wcześniej wspominałem - okazja cenowa i jakościowa rzadko kiedy idą ze sobą w parze. Natomiast koszty, które niestety mnie nie omineły, wyglądają następująco:

 

     Część pierwsza: zamontowane akcesoria.

     - deflektor Loster 150 złotych

     - poszerzenie kosy Sw Motech'a 175 złotych 

     - oparcie kufra 100 złotych 

     - tłumik Leo Vince 1550 złotych 

     - osłona reflektorów Sw Motech'a 320 złotych 

     - osłona zbiorniczka płynu hamulcowego Sw Motech'a 120 złotych 

     - bagażnik Kappa na kufer 250 złotych 

      Cześć druga: koszty eksploatacji.

      - paliwo - przejechałem 8 tyś. km, to 2105 złotych 

      - dwie wymiany oleju i filtra 500 złotych 

      - koszty parkingu 720 złotych 

      - nowy pokrowiec 60 złotych 

      - smary, chemia 200 złotych 

      - nowe żarówki Blue Light 100 złotych  

 

     Reasumując, akcesoria tym razem wyniosły 2565 złotych, a koszty eksploatacji 3685 złotych - czyli razem 6350 złotych. Tyle pieniążków pochłonął pierwszy sezon, na turystycznym enduro od brytyjczyków. Tiger na razie jest bezawaryjny, nie musiałem jeszcze wymieniać opon, napędu, ani robić serwisu czy opłat, więc wydawało mi się, że koszty nie są duże, a na pewno o wiele niższe niż w przypadku czarnej Laluni o psychopatycznym spojrzeniu poliwęglanowych źrenic. Jednak po tym podsumowaniu widzę, że i tak wyszło sporo. Kluczowe są tutaj kwoty za tłumik i paliwo. Mogłem też nie wymieniać oleju, bo teoretycznie dało się objechać na tym płynie który był w misce, ale wiecie jak jest. Zlałem Castrol'a R1 zaraz po zakupie i zastąpiłem go Motul'em7100, a potem wymieniłem smarowidło jeszcze raz po sezonie, tuż przed zimowaniem. Bez racjonalnych przesłanek, po prostu taki miałem kaprys.

     Na dzień dzisiejszy motocykl ma przebieg 30550 km, zrobiłem nim równo 10tys km, i nie zauważam żadnych nieprawidłowości w pracy jego silnika i reszty podzespołów, czy rdzy na jakimkolwiek elemencie. Jedyne co wymaga wymiany to klocki w tylnych zaciskach. Sprzęt nie jest oszczędzany - dużo jeżdzi po górach we dwoje, z bagażem, i parkuje cały czas pod chmurką, okryty jedynie cieńką technotkaniną szarego pokrowca.

     Następne miesiące wygenerują kolejne koszty. Kończą mi się gumy i nie wiadomo jak długo jeszcze pociągnie napęd. Postanowiłem, że zrobię czwarty przegląd przy 30 tyś. również w ASO, wbijając go w książeczkę, co wiadomo, że konkretnie pociągnie mnie po kieszeni. W kwestii akcesoriów też mam kilka pomysłów, więc mam nadzieję, że równo za rok, powstanie dla Was kolejne podsumowanie z eksploatacji naszego Tygryska. Czy kwota będzie niższa, czy wyższą od tej w górze tekstu, nie mam zielonego pojęcia. Coś mi jednak mówi, że może być podobna. Im dłużej jeździmy tym więcej wymagamy od swoich kolejnych motocykli. Kupujemy nową maszynę i obiecujemy sobie, że tym razem nie zainwestujemy w nią zbyt dużych kwot, bo przecież ona sama w sobie jest już bardziej zaawansowana od swojej poprzedniczki. Jednakże po kilkuset kilometrach rodzą się wątpliwości.  Zresztą, co Wam będę mówił....sami przecież dobrze wiecie, jak jest.

             Tymczasem Lewa!

Komentarze : 5
2018-06-07 11:56:08 Moto-trips.pl

Fajnie dzięki właśnie czegoś takiego szukałem.

2017-07-13 19:36:22 jazda na kuli

ptwr - Motocyklizm to taka przewrotna dziedzina życia, w której nie zawsze im więcej wydasz, tym jest fajniej. Dobrze powiedziane.
TomSv - racja, czasem lepiej nie liczyć :)
DominikNc - sprytne Moto!

2017-07-11 19:07:12 DominikNC

Honda NC700, koszty utrzymania: (opony+ubezpieczenie+rejestracja) 1073 zł, paliwo ok. 1225zl. Najechane w zeszłym roku 7 tys. km. Pozdrawiam!

2017-07-11 10:52:15 Tomsv

Z jednej strony warto wiedzieć ile się na moto wydaje. Z drugiej strony jakbym miał liczyć każdą złotówkę którą wydałem na moto to wolałbym sprzedać moto. Motocykl pasja/hobby a kasy na hobby się nie liczy. Jak kogoś nie stać to nie kupujesz moto.

2017-07-09 13:22:18 ptwr2

Interesuje mnie ten temat i ciągle szperam za danymi porównawczymi. Jeżeli ktoś chce należycie eksploatować, serwisować, dopieszczać itp. motocykl, to mniej więcej tyle musi zapłacić (mowa tu o normalnym jeżdżeniu). Miesięcznie arytmetycznie średnio wychodzi zakres 500 - 800 zł (całkowity roczny koszt / 12 miesięcy), ale to tak nie działa.

Przeważnie miesiąc jazdy kosztował mnie poniżej 300 zł i tylko dwa razy do roku było ciężko: serwis w ASO i pełne ubezpieczenie, choć odkładanie przez zimę do skarbonki kasy zwyczajowo idącej na benzynę, smar, "hamburgery za stówkę" itp., znacząco łagodziło ten szok. To są moje główne koszty i oczywiście można taniej, ale to jest kwestia indywidualnego rachunku. Wydaje się, że drogo, ale tylko dopóki nic się nie dzieje. Po wypadku i w związku ze sprzedażą wraku, te nakłady wielokrotnie mi się zwróciły. I nie ma co sobie mydlić oczu, że "mnie to nie dotyczy". AC wykupiłem wyłącznie jako zabezpieczenie na wypadek kradzieży - czerwone Ducati niestety rzucało się w oczy - tymczasem bardzo przydało się w innej sytuacji.

Zresztą koszty to sprawa względna. Nie jestem bogaczem, po prostu pieniądze, które inni wydają na inne przyjemności, ja przeznaczam na motor. Być może, znów z matematycznego punktu widzenia, coś tracę żeby w to miejsce zyskać coś innego. Tylko że dla mnie wartość, którą otrzymuję z jazdy na paliwie za przykładowo 100 zł, wielokrotnie przekracza wartość uzyskaną za tę samą kwotę np. w kinie. Zamiast wakacji za granicą, dokupiłem akcesoriów i zamiast robić sobie fotki w prestiżowym kurorcie, całkowicie anonimowo zawijałem zakręty w naszych własnych polskich okolicach. W rezultacie można dojść do wniosku, że 100 > 100 i całe to gadanie o kosztach okazuje się być sprawą całkowicie względną. Tym bardziej, że taką samą radość można mieć na sprzęcie tańszym w zakupie i utrzymaniu. Motocyklizm to taka przewrotna dziedzina życia, w której nie zawsze im więcej wydasz, tym jest fajniej.

Przy okazji chcę Wam polecić artykuł, co prawda nie o motocyklach tylko o spadochroniarstwie - można się z niego sporo nauczyć i wyciągnąć wnioski do przemyśleń na temat podejścia do motocyklizmu:
http://dlapilota.pl/wiadomosci/dlapilota/chcialbym-zostac-bejsdzamperem-ile-bedzie-kosztowac

Lotnictwo i motocykle przecinają się w naprawdę wielu miejscach, chcę o tym napisać, jak wrócę do aktywnego jeżdżenia.

  • Dodaj komentarz