Najnowsze komentarze
Ale fajnie. Ten czas kiedy projekt...
DominikNc - wiem o co chodzi, też ...
Jak to "dolałeś oleju"? Wiem, że c...
DominikNC do: Legenda
Przepraszam, ze napisze słowo kryt...
Dzieje się chłopaki! Zapomniałem n...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

12.08.2018 09:28

benelli trk 502 - chiński badziew level pro

ten motocykl został bardzo sprytnie zaprojektowany. starannie przeanalizowano potrzeby tego segmentu, dogłębnie zastanowiono się na co potencjalny nabywca będzie zwracał szczególną uwagę. całość tak skonfigurowano, aby podczas krótkiej jazdy testowej suma zalet motocykla oferowanego za tak niewielką cenę, przyćmiła rodzące się w użytkowniku wątpliwości i uśpiła jego zdrowy rozsądek...

 

 

     Słowem wstępu, na początku wyjaśnię, że kiedyś sam posiadałem chiński jednoślad, skuter marki Inca Street 50. Ten śmieszny pojazd wygrałem w konkursie i był to mój pierwszy własny motorek, na którym stawiałem jedne ze swoich  pierwszych motocyklowych kroków w dorosłym życiu. Od kwietnia do lipca zrobiłem na nim 2,5k i w tym czasie przeżyłem awarię unieruchomiającą pojazd, dwukrotne zerwanie linki prędkościomierza, wyciek paliwa z układu zasilania, padniętą świecę oraz niewytłumaczalne rozładowanie i finalnie uszkodzenie akumulatora. Sprzedałem go później  za tysiąc złotych, z mocnym postanowiem, że to będzie już koniec mojej  przygody z chińską motoryzacją. Ale nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakoś specjalnie do niej uprzedzony. Byłem w Chinach i mam świadomość, że w kraju Niebiańskiego Smoka są zakłady oferujące odbiorcy jakość A B i C i tak na prawdę, to odbiorca już na poziomie konfigurowania swojego zamówienia określa jakość przyszłego produktu.

     Skupmy się zatem na naszym Treku. Chiński koncern Geely proponuje nam pseudo zaawansowany jednoślad szeroko pojętego segmentu adventure za cenę 22 900 naszych złotych cebulionów. Trk nie posiada map zapłonu, kontroli trakcji, a oznakami naszych czasów są tutaj abs, ledy i wtrysk paliwa. Motocykl napędza podobno nowoczesny, dwucylindrowy silnik o mocy 48koni (u nas na A2) z dwoma wałkami, który w pocie głowic wykrztusza z siebie 48 koni i 45Nm momentu. Kiedy kalkulujesz w głowie stosunek mocy do masy pojazdu na mokro (235kg) cały ten entuzjazm wywołany przez super cenę i świetne zdjecia w materiałach prasowych powoli cię opuszcza. No ale, myślisz sobię, jadę do salonu chociaż obejrzeć - no bo przecież mogę mieć nowy motocykl w cenie dwunastoletniego gieesa.

     Są gusta i Gustawy, ale Trk 502 najlepiej wygląda z oddali. Im bardziej się do niego zbliżysz, tym bardziej będziesz rozczarowany. Z daleka wygląda jak udany plagiat włoskiej myśli projektowej, który dumnie pręży się i góruje u dealera, sprzedającego głównie niskobudżetowe chińczyki małych pojemności. Jednak z każdym krokiem zblizającym nas doń, dobre wrażenie, no cóż... pryska jak bańka mydlana.

     Jak wcześniej wspomniałem, projektantom należą się brawa za sprytny kompromis , jaki udało im się wypracować, kiedy to lawirowali w okowach założonego budżetu. Kompromis części tanich i tandetnych z tymi całkiem dobrej jakości. Plastiki są bowiem kiepskie (ale brawa za świetny kształt handbarów, chociaż oczywiście bez pałąków wspierających), gdzie niegdzie widać ślady po odlewach z formy, a zbiornik paliwa przyciśnięty dłonią skrzypi jak wnętrze opla vectry z poprzedniego stulecia. Kierownica wygląda bardzo tanio, a zegary...do nich powrócę za chwilę, bo ich szpetota wymaga osobnego akapitu. Logotypy to zwykłe naklejki bez klaru, a kokpit wygląda jak z najtańszego skutera z promocyjnej gazetki w  rtv-euro-agd.

     Jednakże, aby oddać sprawiedliwość, mamy tutaj parę perełek. Abs wyłączany guzikiem na kierownicy. Fajnie wyróżnia się mocarny widelec USD, o słusznej średnicy goleni 50mm. Super wygląda polerowana osłona kartera z logiem Benelli, kierunkowskazy w technologii led, błotnik w środku tylnego koła, szyba z pociagniętymi z boku a'la deflektorami bocznymi, stelaż na kufer, gniazdko usb na bocznej owiewce. Pod szybą gruby pałąk, do którego zamontujesz nawi, czy telefon.Wydech zgrabnie umieszczono pod piecykiem, ale patrząc na niego widzimy też niestety wahacz wyspawany z tandetnych, cieńkich rurek. Użyto też śrubek z ciekawymi główkami i fajnych kapsli na szczytach widelców. Zobaczcie jakie to sprytne - takie rzeczy jak pałąk, gmole, handbary, czy ten błotnik w masowej produkcji kosztowały Chińczyka zaledwie parę marnych yuanów, a są to graty, za które trzeba wybulić sporo kasy konfigurując niejeden motor marki premium. I nasz Chińczyk bardzo dobrze o tym wiedział.

     Reasumując aspekt wizualny jako całość - jest nieźle. Kiedy wydasz te 22900zł (wyprzedaż rocznika jest za 21900zł) i zajedziesz nim do domu świecąc w koło ledami, ludzie którzy nie znają się na motocyklach na pewno zrobią wielkie łał, a dziadkowie niegdyś jeżdżący na mztkach bedą dreptać wkoło mlaskając w nieskończoność i zastanawiając się skąd on wziął na to pieniąszki.

    No to teraz zapraszam na creme de la creme, czyli odpalamy nasz motocykl testowy. Służy do tego składany kluczyk z logo firmy, co jest następnym pozytywnym zaskoczeniem. Jednak już po jego przekręceniu, rozpoczyna się seria dziwnych i niepokojacych wydarzeń, która trwa i towarzyszy mi przez całą jazdę próbną.

    Wraz z zapłonem zapalają się przednie ledy, ale nie są to ledy do jazdy dziennej. To są po prostu zwykłe ledowe swiatła postojowe, natomiast jeździmy na zwykłych żarówkach, które świecą wraz z  tymi postojowymi ledami, czyli homologacja na dzienne pewnie musiała wyjść za drogo. Sekwencja wtrysku, czy tam pompa, jak zwał tak zwał załącza się i szumi podejrzanie długo. Bzyczy i bzyczy jak sokowirówka mieląca marchewki, niemal dwukrotnie dłużej niż standartowo w większości motocyklów na wtrysku. Rozrusznik kręci standartowo, ale po uruchomieniu silnika rozlega się dzwięk, który z początku wprawił mnie w osłupienie.

    Chińska dwucylindrówka od strony silnika emituje dzwięki przypominające pracę małego traktorka do koszenia trawy, lub podobnego mu ustrojstwa. Nieco nierówna, klekocząca sucha praca, kojarząca się od razu z tanią, niegodną zaufania konstrukcją. Sytuację nieco ratuje wydech, rozpaczliwie prubując nadać temu klekotowi jakiejś sensownej barwy dzwiękowej. Coś niesamowitego.

    Siadam na Benka, który jest dosyć niski i całe stopy pewnie trzymam na ziemi. Wbijam jedynkę, sprzęgło i skrzynia pracują poprawnie, wyjeżdzam za miasto. Pierwsze wrażenie, jakie towarzyszy tej jeździe to irytująca słabość jednostki napędowej. Jazda tym motocyklem wymusza na mnie ciągłe wyginanie prawego nadgarstka przy próbach wykrzesania satysfakcjonującej dynamiki. Wyprzedzanie mobilków  i ciągów pojazdów wymaga przemyślanej strategii, bo może się okazać, że po prostu nie zdążę i polecę na czołówkę. Jazda wciąż na wysokich obrotach wyzwala dychawiczne rzężenie piecyka, który nieomal błaga mnie, żebym natychmiast wrócił pod salon i jak najszybciej go zgasił. Trasa we dwoje, z trzema załadowanymi kuframi, w górach? Nie widzę tego.

     Powyżej 120km/h serce Benka wydaje się być już poważnie przeciążone, dyszy biedak, rzęzi i tłucze się jak stary dziadzia na kardiologii. Nagle zauważam dosyć niepokojącą przypadłość - podczas jazdy od świateł do świateł, kiedy silnik wyraźnie nabiera temperatury, obroty biegu jałowego rosną niepokojąco i osiagają wartość około 2100rpm. Właśnie w tamtym momencie, w ciepły letni dzień podjąłem decyzję, że moja recenzja finalnie będzie sroga i chyba nic już tego nie zmieni. Wybaczcie, ale moim zdaniem, w nowym motocyklu, którym być może będziesz chiał wybrać się na drugi koniec Europy, taka kapryśna i nieprzewidywalna praca jednostki napędowej jest po prostu niewybaczalna i moim obowiązkiem, jako niezależnego reprezentanta prasy ulicznej, jest Cię o tym poinformować.

    Ale to jeszcze nic.

    Mój kolega ogladając ten motocykl zaproponował coś zupełnie genialnego. Mianowice, dlaczego  Cińczyk nie zastosował tu najtańszego i najprostszego wyświetlacza TFT ? W Pekinie już parę lat temu widzieliśmy z Agnieszką tony tego taniego badziewia, podrób wszelkich możliwych marek za śmieszne pieniądze. Wystarczyło by, żeby pokazywał tylko prędkosć, jeden przebieg dzienny, główny i poziom paliwa, nawet mogło by być bez zasięgu. Tymczasem kokpit Benka jest skrajnie tandetny, a żarówkowe kontrolki świecą jak w czeronej Skodzie 125L, którą miałem dwadzieścia lat temu.

    Kończy się miasto, silnik nieco się wychładza i wolne obroty wracają na prawidłowe 1100rpm.

    Zjeżdzam na rampę w kierunku autostrady, aby sprawdzić motocykl przy większych prędkościach i ustalić moim zdaniem taką przelotową. Tutaj należą się słowa uznania za sprytny dobór ogumienia, na którym moim zdaniem bardzo świadomie nie oszczędzono. Trek w zakrętach prowadzi się bowiem rewelacyjnie. Łatwo składa się w zakręty i stabilnie trzyma obrany tor jazdy zachęcając do coraz głębszych złożeń, zwłaszcza, że zawieszenie z przodu nie nurkuje i zachowuje się stabilnie do momentu, kiedy nie zaczynasz procesu hamowania. Kiedy wylatywałem z winkla na full otwartym gazie, pomyślałem - szkoda. Bo mogło być tak dobrze i niedrogo. Z drugiej strony to, że w chińskim motocyklu najlepszym elementem są włoskie opony Pirelli Angel Gt, też jest nam w stanie dużo powiedzieć o całej sytuacji, no nie?

    Hamując gwałtowniej z dużych prędkosci wprowadzam przód motocykla w sporą niepewność, mam wrażenie, że kiera i zawias delikatnie się telepią. Duże prędkości to dla Treka już 130km/h,  od tych wartości silnik zaczyna ciągnąć jakby ostatkiem przedzawałowych sił, a przedni hamulec o podwójnej tarczy syczy podczas kontaktu klocków z tarczami jak zgraja wściekłych węży i jeszcze nigdy wcześniej tak głośno tego nie słyszałem. Co gorsza, po mocniejszym hamowaniu układ jakby puchnie i hałasuje jeszcze przez chwilę po puszczeniu klamki, słychać wyraźne wzajemne tarcie materiałów. Poza tym system abs włącza mi się parę razy zupełnie bez powodu - tak jakby aktywowała go byle plamka oleju przed skrzyżowaniem. Jak bedziecie go ogladać, to zwróćcie uwagę na mocowanie tylnego zacisku, moze wy coś wymyślicie...bo ja nie mam pojęcia co konstruktor miał tam na myśli.

     Męczarnia rozpędzania chiniola trwa w nieskończoność do momentu, kiedy to udaje mi się osiągnąć maksymalne 176km/h. Nie pytajcie jak wtedy zachowuje się ta konstrukcja, bo mi to niczym nie przypomina wygodnego i szybkiego podróżowania. Szyba, która na motocyklu wyglada bardzo fajnie, podczas tych prędkości powoduje trzepanie kaskiem na wszystkie strony i próby przytulenia się do szerokiego baku. Gdyby ktoś załatwił mi tydzień urlopu, opłacił wszelkie koszty i pobyt na miejscu w Alpach, ale kazał mi tam dojechać Benkiem samymi autostradami z maksymalną prędkością...to nie wiem, czy bym się skusił. Prędkość przelotową tego motocykla określę może gdzieś na poziomie bezpiecznych 110km/h, przy czym od dziewięćdziesięciu już szukasz nogą siódmego i następnych biegów, których tam już oczywiście nie ma, tak jak ich wyświetlacza na plastikowym pokładzie.

     Zresztą, być może w taki sposób nie dojechałbym nim nawet na miejsce w te hipotetyczne Alpy. Uwaga, bo teraz najlepsze. Kiedy tak po jakimś kwadransie rozpędziłem chińskiego turystę do prędkości maksymalnych, gdzieś tak około 170km/h, nagle zapaliła się żólta kontrolka check engine. Zauważyłem to natychmiast, ale skoro silnik jeszcze próbował ciągnąć dokończyłem swój test v maxa. Po zwolnieniu do około 130km/h kontrolka samoczynnie zgasła, a ja odetchnąłem z ulgą. Średnio mi się widziało dzwonić z Ajedynki do oddalonego o pięćdziesiąt kilometrów salonu dealera, informować, że zjebałem im motor i prosić o pomoc. A co gdy nowe moto zdechnie nam w drodze na urlop gdzieś pod Wiedniem?... kiedy sprzedana pod kątem jego zakupu np. stara, wierna Supertenera 750 zrobiła by taką trasę bez najmniejszego miauknięcia, któryś tam raz z rzędu? Okej, być może teraz trochę przesadzam, ale skoro podczas dwugodzinnej jazdy skaczą mi obroty w nowym motocyklu, check się zaświeca, a silnik chodzi jak stara pralka - to aż się chce krzyknąć ...heeellllooooołłłł !!! 

    Żeby nie było aż tak strasznie, powiem, że być może da się go tak użytkować, aby czerpać z tego radość. Siedzenie bowiem jest bardzo wygodne, ma dobre podparcie z tyłu dla lędzwi, a do gmoli dospawano "uszy" w które można włożyć nogi podczas jazdy, takie jakby spacerówki. Wtedy mniej doswiadczony rider, któremu tak jak mnie w pierwszym momencie spodoba się design tego motocykla, kupi sobie takiego adwenczura. Z założeniem, że będzie sobie zwiedzał rekreacyjnie, na spokojnie, bez mrożących krew wyprzedzań ciągów pojazdów,  czy wyginania nadgarstka aż do ryzyka jego zwichnięcia. Ja to rozumiem. Rozumiem, że są rajderzy, dla których osiągi tego motocykla będą zupełnie wystarczające. I wszystko by było cacano, gdyby nie wrażenia jakie z tego testu wyniosłem - a mianowicie takie, ze ten silnik to straszna kupa złomu, który może zepsuć się w najmniej odpowiednim momencie, a na dodatek układ hamulcowy trzepie przodem nie wzbudzając zbytniego zaufania. Nie tak ja rozumiem pojęcie nowego motocykla.

    Więc teraz czas, na parę słów podsumowania. Ta bajeczka jest zbyt piękna, żeby mogła być prawdziwa. Ja lubię sprawdzone, dobre i bezawaryjne motocykle, za które jestem w stanie zapłacić więcej pieniążków, kupując nawet relatywnie starszy rocznik. Nie działa na mnie taka magia nowościo-taniości, zwłaszcza jak nie jest w stanie wzbudzić odpowiedniego zaufania. Czy Trk 502 będzie się sprzedawał u nas nad Wisłą? Trudno powiedzieć, ale nie wróżę tu jakiegoś spektakularnego sukcesu. Każdy kto pojeździ taką testówką, pewnie zada sobie takie samo pytanie, jakie ja sobie zadałem: jak ten motocykl będzie jeździć po paru latach i z przebiegiem na przykład pięćdziesięciu tysięcy kilometrów? Przez ile awarii będzie trzeba przebrnąć, skoro już nówka zaczyna kaprysić? Ile pieniędzy pochłonie usprawnienie tej konstrukcji? W tym tym przypadku wybrałbym raczej rozwiązanie pod tytułem zakup np. Kawasaki Kle 500 zwanego potocznie Klekotem za cztery tysiące złotych, wyremontowanie jego prostej konstrukcji nawet za następne cztery i cieszenie się spokojną jazdą na motocyklu, który jest....jest po prostu prawdziwy i bardziej pewny. 

     I właśnie w tym momencie uzmysłowiłem sobie, że mój test dobrnął do finału, który prawie zawsze towarzyszy tego typu dywagacjom - nowe chiny, czy stara japonia...

Komentarze : 19
2018-09-10 22:21:15 jazda na kuli

Mam świadomość, że mój wpis trafił na fejsbukową grupę Benelli Polska i strasznie się tam zagotowało. Rozumiem to. Kiedy wydałeś ponad dwadzieścia koła i ktoś sugeruje, że twój wybór był niecelny, można się zdenerwować. Panowie od Benelli zachowują się jednak nieco dziecinnie zarzucając mi brak obiektywizmu - przecież wymieniłem co według mnie jest w tym motocyklu dobre, a co złe. To co na Benka nic złego nie można powiedzieć, taki to jest ideał? Ludzie dajcie spokój, przecież to jest śmieszne. Testując mój obecny motocykl także wymieniłem jego wady, bo on je po prostu ma i nie ma co robić z niego ideału, bo ideałów po prostu nie ma. Przecież na waszej grupie sami opisujecie usterki jakie w trk502 występują, czyli jakieś wycieki, luzujące się sondy lambda, zanikające styki na kostkach, dźwięk pompy bzyczącej podczas jazdy, heeelllolll?? Ja takich kwiatów nawet nie zdążyłem wychwycić, a wy zarzucacie mi brak obiektywizmu, weżcie się zastanówcie. A to że jeden z drugim zrobili po 7tys i nic się nie dzieje? Nie rozśmieszajcie mnie - rzetelną opinię to możecie mu wystawić jak przejedziecie 97tys.
Ps Kamil_fmb co do japoni to miałem bandita 600 dwa sezony, kawę Z750 sezon i kawę Z1000 trzy sezony. Miały już przebiegi w granicach 26k-48k i żadna tak nie rzęziła jak nowe Trk502.

2018-09-10 09:34:50 Kamil_fmb

piszesz o starej japonii, ale z tekstu wynika że nie miałeś za wiele z nią wspólnego, tzn z tą o pojemności 500, bo jeśli porównujesz ją do innych mocy to " heeellllooooołłłł !!! " mogę się mylić oczywiście, ale takie odnoszę wrażenie. Zrobiłem tym motocyklem trochę kilometrów, kilku moich znajomych ma ten model i zdecydowanie nie zgodzili by się z taką oceną. Jest to budżetówka, cięcia kosztów widać, ale zbiornik ci nie pasuje ?? na jakiej podstawie twierdzisz że są słabe, albo że wahacz jest z tandetnych rurek?? Kawa ER6 to jest straszny paździerz zatem, bo ma tak samo. Bądź co bądź to twoje podejście, szanuje, ale niestety chyba jednak mocno stereotypowe, zabrakło obiektywizmu.

2018-09-07 07:07:58 jazda na kuli

erjot ja już na to nie wsiadam :) chociaż widzę, że wyszła wersja X na szprychach, trochę wyższa - wygląda jeszcze fajniej, zwłaszcza czarna. Mają też wsadzić tam piecyk 750 - jak nie będzie chodził tak kiepsko jak 500 było by pięknie.
DominikNC - dokładnie, z tym, że dylemat chiny-japonia zwykle mają nowi adepci, którzy swoimi pytaniami i mnogością tematów zasilają internety. Długoletni motocyklista wie mniej więcej czego chce i wybiera przeważnie w ciszy i skupieniu ;)

2018-09-06 19:25:58 DominikNC

Na szczęście wybór jest nie tylko miedzy Chinami i Japonia. Autor felietonu na pewno o tym wie. Pozdrawiam!

2018-08-23 23:53:45 Erjot

Dla mnie najlepsze jest to, że przewrócił się 4 razy i nie ma śladu. To jest dopiero technologia. Może od drzewa też się odbije bez śladu i pojedzie dalej. Potrzebny ochotnik do sprawdzenia.

2018-08-22 23:15:58 jazda na kuli

_from_north_pl - dzięki za słuszny komentarz. beneli trk , który jeszcze niczym w życiu nie jeździł i nie ma pojęcia o dynamice w motocyklu, napisał o benku, że "do 100 dynamiczny" I to jest właśnie mroczna strona Internetu - dyletanci piszą takie bzdury robiąc z internetu totalny śmietnik.

2018-08-22 09:51:32 _from_north_PL

@benek trk: myślę że nie ma się co unosić bo nikt nikogo nie chce tu obrażać swoimi recenzjami czy wyrażeniem subiektywnej opinii na temat motocykla. Wszystko zależy od punktu widzenia, a ten jest wypadkową wielu czynników jak np tego czym jeździłeś wcześniej a Ty nie masz punktu odniesienia.
Mnie, chociaż trekiem nie jeździłem nie wydaje się że to moto do niczego się nie nadaje, jednak przyjmując punkt widzenia blogera skłonny jestem twierdzić że trk tylko z nazwy jest sprzętem wyprawowym z prawdziwego zdarzenia. Weź pod uwagę że jazda_na_kuli śmiga Tigerem, a to wysoko stawia poprzeczkę. Sam kiedyś jeździłem chińską 125ccm i choć w mieście motocykl sprawdzał się znakomicie (niskie spalanie) to w żadną wyprawę bym się tym nie wybrał, bo zwyczajnie to moto się do tego nie nadawało. Ale tamten sprzęt niczego nie udawał, a z trekiem, odnoszę wrażenie, jest zupełnie inaczej.

2018-08-21 16:12:59 benek trk

zrobiłem ponad 7 000 km od listopada, właśnie benkiem, to moje pierwsze moto - przeczytałem recenzję - i cóż - baaardzo niesprawiedliwa, widzę, że pseudo japończyki drżą przed Benelli - w Europie trzeba na niego czekać ok 3 miesięcy - Włochy i Francja. Chińczycy dostarczyli tylko kasę, silnik i skrzynię biegów - cała reszta jest włoska, też we Włoszech jest składany. Niestety nie zauważyłem braków w montażu - wszystko jest spasowane wzorowo! Uważam, że każde moto ma swoje słabe i mocne strony, ale pisanie takich bzdur to żenada. Jeśli ktoś bierze moto adventure 500 czm i narzeka, że przy 170 trzęsie, to powinien sięgnąć po fjr albo GW, Benek: jest tani, zwrotny, do 100 dynamiczny, do miasta jak znalazł - na pewno idealny jak na pierwsze moto. Do nauki tak, lepiew wydać 50 000 na japońca, jak się przewróci na parkingu, poczujesz, ile to kosztuje, mój upadł mi 3-4 razy z powodu mojego braku doświadczenia - nie ma śladu, nigdzie. Serwis - 100 % zadowolenia, koszt pierwszego przeglądu - 350 zł - ciekawe, ile w Suzuki czy Hondzie. Spalanie w mieście przy dynamicznej jeździe - ok 4 litry PB, pozycja wyprostowana - szkoda czasu na czytanie takich opinii, kolego, powinieneś testować i recenzować proszki do prania, a nie motocykle. Pozdrawiam

2018-08-21 14:12:43 FilipSki

Mnie już przeraziła sama masa tego motocykla. Przecież to wazy tyle co R1200GS! Stal ołowiana czy co?!

2018-08-20 00:03:39 MateuszD

Tak jak oglądając YT, słuchając samych pozytywnych opini na temat tego motocykla, to teraz dałeś mi tym artykułem trochę do myślenia.

Chyba trzeba będzie przejechać się do dealera :)

2018-08-18 13:53:32 Nikczemnik

Jestem zszokowany... miałem okazję na tym posiedzieć na targach i bardzo mi się podobał, kawał ze mnie chłopa a dobrze mi na nim siedziało. Nie przyglądałem się temu wnikliwie bo traktowałem go jako ciekawostkę za to przywiozłem znajomemu foldery reklamowe który chce się przesiąść z Varadero 125 na coś większego i bardzo się na Beneli napalił. Teraz muszę po Twoim tekście biec do niego i wszystko odszczekać i przypilnować żeby czasem nie popełnił błędu. Najgorsze jest to, że kolorowa prasa chwali te produkty. Dzięki za test, bo ze znajomymi patrząc na ten motocykl można było odnieść wrażenie, że wszyscy przepłacaliśmy

2018-08-17 05:42:25 jazda na kuli

podziękował wszystkim za dobre przyjęcie kontrowersyjnego tekstu. muszę wam jednak szczerze przyznać, że pisałem go z pewnym żalem. wiecie jak to jest - konkurencja jest gospodarce i użytkownikom potrzebna. fajnie by było, gdyby takie produkty jak trk 502 były dobre i dobrze służyły. koncernom o ugruntowanej pozycji na rynku, przydają się czasem takie psztryczki w nos, aby nie osiadały zbytnio na laurach, rozdmuchując do niebotycznych rozmiarów swoje ego, struktury organizacyjne i pompując ceny pod sam sufit - gubiąc się nie raz w tym co leży u podstaw ich działalności czyli sam produkt i jego zadowolony odbiorca. oczywiście, mam świadomość iż niższe koszty (chociażby pracy), które ponoszą chińscy przedsiębiorcy zakrawają niejednokrotnie na wręcz nieuczciwą konkurencję z którą ciężko się mierzyć, ale miejmy nadzieję, że będzie się to zmnieniać na lepsze i wszyscy na tym kiedyś skorzystamy. trk tymczasem jest, jaki jest i trochę mi tego szkoda bo mógł trochę namieszać. podobno szykują 750tkę, zobaczymy co to będzie.

ps. erjot dzięki x2. LU-cjanek - DOBAJEK400 rzczywiście jakoś tak lepiej wykonany jest ;)

2018-08-16 19:17:41 LU-cjanek

Zaciekawiło mnie to,że DOBAJKA400 potraktowałeś rzeczowo acz z łagodną wyrozumiałością,czyżby dwukołowa dacia uczciwie mniej udawała?duży szacun za szczerość wobec BENIA ,ostatnio ukazał się filmik jak świeży właściciel dopiero po 2 tygodniach zauważył słabą jakość TRK-i szkoda chłopa :-/.Jeszcze raz dzięki za rzetelną reckę,pozdrawiam .

2018-08-15 16:46:24 Erjot

Adam to już profesjonalny kierowca testowy. Warto żeby więcej ludzi czytało jego testy przed zakupem motocykla, zwłaszcza tych mniej doświadczonych, pomoże im to zdecydowanie uniknąć nietrafionych decyzji i rozczarowań.

2018-08-13 17:17:31 cbr 1100 xx

dużo racji .Wiec po co kupować coś na jeden sezon ;) by odsprzedać za 12 tys góra kolejnemu ciekawskiemu jak uznamy ze to nie jest to co byśmy chcieli ...

2018-08-12 23:11:03 _from_north_PL

Kurcze - test pierwsza klasa. Szczery do bólu i bezkompromisowy. Oby więcej takich: prawdziwych, bez lania wody i okrągłych słówek, za to punktujących ewidentne wtopy testowanego produktu z uczciwym oddaniem plusów tam gdzie się należy.

Kiedy pojawiły się pierwsze zdjęcia treka sam rozważałem jego zakup. Potem, dużo później, kiedy mam już inną maszynę (odwieczny dylemat: nowe chiny czy stara japonia u mnie zaowocowały rozwiązaniem niespodziewanym - wybrałem nową japonię ;) widziałem ten sprzęt u dilera. Miałem okazję na nim usiąść i choć na sucho bez jazdy, większość wrażeń odbioru motocykla jest niedostępna to moje pierwsze odczucie było dokładnie takie samo: łotdefak, cotojest? Z jednej strony postura motocykla słuszna ale wystarczyło tylko się zbliżyć aby bez dotykania, od razu, było widać że producent zaszalał mocno oszczędnie.

W necie mnóstwo porównań treka do cb500x. Sylwetka podobna choć w szczegóły konstrukcyjne nie wnikam bo się na tym nie znam, ale myślę że każdy zainteresowany, któremu przez myśl przeszło jeździć motocyklem w dłuższe trasy, po porównaniu tych dwóch nie będzie miał najmniejszej wątpliwości która z opcji bezwzględnie deklasuje tą drugą. Trek całym sobą reprezentuje ofertę raczej dla trzeciego świata niż na nasz rynek.

2018-08-12 21:31:29 okularbebe

Brawo. Nikt z prasy motocyklowej albo raczej folderowo - reklamowej w PL nie odważyłby się na podzielenie się swoją podobna opinią na temat takich motocykli. Trzeba głośno mówić o tym że to nie jest uczciwe podejście producenta. Ani bezpieczne w kategorii jazdy. Że nie da się zrobić prawdziwego motocykla tanio i na pół gwizdka. I bez doświadczenia czy pewnej tradycji. Dopóki te azjaty nie rozwijaly pierwszej setki i nie miały ambicji na dalsze wypady mogly takie być. Tanie i proste. Żarty się jednak skończyły gdy trudno okiełznać te niedopracowane bestie w warunkach obecnego natężenia ruchu na byle jakich drogach. Daleko od domu.

BTW moja Vectra A z 93 była jak poducha. Nie trzeszczała choć przeszła wojne. Heh

2018-08-12 16:36:22 jazda na kuli

poprawiłem niezwłocznie. za dużo tych akronimów ;)

2018-08-12 15:47:36 Podlasiak

Widelec USB ? Komputeryzacja zawitała do motocykla czy na obiad? ;)

  • Dodaj komentarz