
12.10.2021 11:24
motocyklem po krecie
No ale, ja tak mam i to już chyba czternaste wypożyczenie dwóch kółek za granicą. Tym razem padło na dosyć nietypowy sprzęt z kategori adv, ale z wiadomych przyczyn dla mnie bardzo ciekawy. Od lat oglądam motovlogi z jego pokładu, jednak wcześniej nie miałem z nim większego kontaktu. Nie jest to jakaś kultowa konstrukcja, choć ma na całym świecie spore grono zagorzałych zwolenników, a ceny używek trzymają na portalach dosyć wysoki poziom.
Nie produkowana już Xtz 660 Tenere zasilana jednocylindrową jednostką napędową.
Spod hotelu za 2,5€ docieramy miejskim autobusem pod wypożyczalnie Motor Club w stolicy wyspy. Pogoda jest dobra, słonecznie, nie za ciepło, nie za zimno. Kiedy dostrzegam przed wejściem niebieską Tenerke entuzjazm mam na level maximum, co dostrzega moja żona z politowaniem kręcąc głową. Ja również ostatnio to widzę, obserwując przez lata moich znajomych którzy z biegiem czasu coraz mniej jeżdżą - widzę, że jestem totalnym wariatem na punkcie motocykli i mi nie to nie przechodzi wcale a wcale.
Wynajem na dobę kosztuje 70€ plus 5€ za chinski kufer centralny. Rękawiczki mamy swoje, natomiast dostajemy w komplecie dwa dziadowskie jety z porysowanymi szybkami, jak to zwykle bywa. Robimy zdjecia moto z każdej strony, po czym chybotliwie dołączamy do ruchu, wprost w najbardziej zatłoczone rondo Heraklionu.
Generalnie to Kreta jest za duża, jak dla mnie. Pierwszego dnia nie przejechaliśmy całej zaplanowanej trasy i dotarliśmy jedynie do przepięknej miejscowości Chania, skąd wróciliśmy dość późno zrobiwszy około 400 kilometrów. Żeby porządnie objechać wyspę potrzeba by kilku dni jazdy, a w takich miejscach nie sztuka narobić kilometrów, tylko fajnie sobie pozwiedzać.
Drugiego dnia rano natomiast - wtedy zaczęła się prawdziwa przygoda.
Wyjechałem o 6.30. Kierowałem się na wąwóz Koutulafari. Było ciemno i dosyć chlodno, wszystko pachniało egzotycznie, singiel stukał i był adwenczur. Jadąc obserwowałem jak wstaje dzień, jak wyspa budzi się do życia. Zjadłem kanapke po drodze i około ósmej byłem już w wąwozie. Do tego momentu było mega, mega zajebiście.
Wąwóz jest krótki na kilka kilometrów, ale bardzo malowniczy. Wysokie strzeliste skały, robi fajne wrażenie. Nikogo tam nie było, byłem zupełnie sam. Zatrzymałem motor w zatoczce o prostym i równym asfalcie. Schodzac z niego przekręcilem jeszcze kierownicę max w lewo, bo pomyślałem, że troszkę wieję - motocykl stał więc bardzo stabilnie i nie było siły go ruszyć....
Mój błąd polegał na tym, że ustawiłem go do zdjęcia w poprzek zatoczki - centralnie pod wiatr.
Odszedłem kilka kroków, podnoszę telefon i nagle przez wąwóz przechodzi huragan.
Tego jeszcze nie było. Słyszalem o takim wietrze, ale nigdy go nie doswiadczyłem. Podmuch odepchnął mnie dwa kroki do tyłu. Na moich oczach Tenerka rzuciła się na bok i z impetem grzmotnęła o ziemię. Dźwignia hamulca tylnego wyżłobiła w asfalcie białą rysę, co oznacza, ze wiatr przesunął jeszcze motocykl po betonie z piętnaście centymetrów. Moja stara mesh'owa rękawiczka spadła z siedzenia, wicher porwał ją po ziemi i rzucił w przepaść wąwozu.
Byłem tak zdumiony, że początkowo nawet się nie zdążyłem się wkurwić.
Podniosłem Yamahę z pleców, poszło dosyć latwo. Dźwignia hampla tylnego była pogięta i zmiażdżona wyglądała paskudnie, odkształciła też nieco płytę pod silnikiem. Do tego klamka hamulca wygieła się w literę U. Nie wyglądało to wszystko za dobrze, ale mogło być gorzej. Z lekka roztrzęsiony siadłem na Yamaszce, smierdziało rozlanym paliwem i była chwila grozy czy zapali bez problemu.
Objechałem jeszcze wąwóz, ale bardzo powoli na jedynce, max dwójce. Wiatr przestawiał mnie po całym pasie, szarpał kierownicą. Coś nie do opisania. Natomiast, tuż zaraz za wąwozem wicher zniknął, jakby nigdy go nie było. Jakby pojawił się tylko niczym zły duch wysokich skał zgniewany moją obecnością.
Wracałem taki trochę niepyszny. Niby nie moja wina, ale może mogłem to przewidzieć? Cały czas słyszałem potworny trzask z jakim Yamaha walnęła o ziemię. Straszny dźwięk. Teraz kiedy o tym myślę, to widzę, że to zdarzenie plus mój upadek w Łebie na początku sezonu coś zmienił. Jakoś tak przyzwyczaiłem się do myśli, że mogę glebnąć w każdej chwili, że to normalne. Poprzednie lata jezdziłem bez incydentów i jakoś tak uważalem gleby za anomalie. Teraz jakby się z tym obyłem, zwłaszcza że miałem 2 tygodnie temu jeszcze jeden incydent o którym nie pisałem - z delikatnym położeniem mojej maszyny na stacji benzynowej. Właściwie to odłożyłem ją subtelnie na ziemię, bez jakichkolwiek szkód, bez dźwięku. Generalnie więc dokonała się u mnie pewna zmiana w optyce tego tematu.
Pracownik wypozyczalni Thomas był bardzo sympatyczny. Od razu zauważył wygiętą klamę, ale nie wydawał się zaskoczony. Wyciągnął zatłuszczoną kartkę z cenami części i wycenił szkody na 47€. Pokazałem mu zdjęcia leżącej Tenery, kiwał ze zrozumieniem głową i śmiał się z tego, że wąwóz zabrał moją poprzecieraną, pozszywaną przez Agę kilkuletnią rękawiczkę. Powiedział, że tam tak po prostu bywa - shit happens, dodał rozkładając szerokie dłonie.
Potem jeszcze wypożyczyliśmy skuter Sym 125 jakiśtam, żeby pojechać do Agios Nikolaos. I tu znowu ta odległość - 75 kilometrów w jedną stronę. Ale muszę przyznać, że Symek bardzo fajnie jeździł i dziarsko walczył ze wzniesieniami za jedyne 30€ za dobę. Dokonała się refleksja, że skuterek jest super by się tam pokręcić - tylko nie może być zbyt duży gabarytowo. Ma być zwinny.
Po wyspie zrobiliśmy około 750 kilometrów. Jeśli chodzi o tamte kierunki, to po Zakhyntos jeździło mi się chyba ciut lepiej - wszystko można było objechać szybciej i jeszcze pokorzystać z all'a danego dnia, jakoś tak bardziej na luzie, na spokojnie.
Natomiast co do jednocylindrowej Yamahy Tenere Xtz 660 i tego jak jeździła po Krecie - to już historia na inną opowieść.
Archiwum
- listopad 2024
- wrzesień 2024
- maj 2024
- kwiecień 2024
- marzec 2024
- grudzień 2023
- październik 2023
- sierpień 2023
- czerwiec 2023
- maj 2023
- kwiecień 2023
- grudzień 2022
- listopad 2022
- październik 2022
- wrzesień 2022
- lipiec 2022
- maj 2022
- kwiecień 2022
- marzec 2022
- luty 2022
- listopad 2021
- październik 2021
- wrzesień 2021
- sierpień 2021
- lipiec 2021
- czerwiec 2021
- maj 2021
- kwiecień 2021
- luty 2021
- styczeń 2021
- grudzień 2020
- listopad 2020
- październik 2020
- wrzesień 2020
- sierpień 2020
- lipiec 2020
- czerwiec 2020
- maj 2020
- kwiecień 2020
- marzec 2020
- luty 2020
- styczeń 2020
- grudzień 2019
- listopad 2019
- październik 2019
- wrzesień 2019
- sierpień 2019
- lipiec 2019
- czerwiec 2019
- maj 2019
- marzec 2019
- luty 2019
- styczeń 2019
- grudzień 2018
- listopad 2018
- październik 2018
- wrzesień 2018
- sierpień 2018
- lipiec 2018
- czerwiec 2018
- maj 2018
- kwiecień 2018
- marzec 2018
- luty 2018
- styczeń 2018
- grudzień 2017
- listopad 2017
- październik 2017
- wrzesień 2017
- sierpień 2017
- lipiec 2017
- czerwiec 2017
- maj 2017
- kwiecień 2017
- marzec 2017
- luty 2017
- styczeń 2017
- grudzień 2016
- listopad 2016
- październik 2016
- wrzesień 2016
- sierpień 2016
- lipiec 2016
- czerwiec 2016
- maj 2016
- kwiecień 2016
- marzec 2016
- luty 2016
- styczeń 2016
- grudzień 2015
- listopad 2015
- październik 2015
- wrzesień 2015
- sierpień 2015
- lipiec 2015
- czerwiec 2015
- maj 2015
- kwiecień 2015
- marzec 2015
- luty 2015
- styczeń 2015
- grudzień 2014
- listopad 2014
- październik 2014
- wrzesień 2014
- sierpień 2014
- lipiec 2014
- czerwiec 2014
- maj 2014
- kwiecień 2014
- marzec 2014
Kategorie
- Na wesoło (656)
- Na wesoło (15)
- Ogólne (151)
- Ogólne (5)
- Ogólne (1)
- Wszystko inne (25)
- Wszystko inne (4)