Najnowsze komentarze
Nieeeeeeeee dla baraniej skóry na ...
Zaglądam regularnie. Nic nie piszę...
dzięki za gratki i ciepłe słowa. u...
No to pięknie, Gratulacje! Następn...
Gratuluje zmiany stanu cywilnego. ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

25.04.2018 19:36

nici z kroacji

pamiętając o założeniu bloga, jakim jest dokumentowanie rozwoju motocyklisty, dzisiaj pójdę nieco pod prąd. skoro zwykle czytamy wszędzie jak to pięknie jest podróżować, to dziś proponuje mały zwrot akcji na temat - jak to równie wspaniale jest nigdzie nie podróżować

 

     Otóż jakiś czas temu postanowiłem, że na długi weekend majowy wybierzemy się Tiger'em do chorwacji. Za główny cel obrałem zatokę opuszczonych hoteli w Kupari i przekonałem Agnieszkę do powyższego pomysłu. Byłem w chorwacji i bośni w 2004tym i chciałem zobaczyć jak się tam w międzyczasie pozmieniało a poza tym, wiadomo - tamte rejony to taki obowiązkowy klasyk dla polskiego motocyklisty.

     Motocykl sprawny, kufer i rolbag są, termin długiego weekendu się zbliża. No i co ?

     Mianowicie - nic.

     Im bliżej było do wyznaczonego terminu, tym bardziej mój zapał wygasał. Urlop w pracy jakoś dało  by się ogarnąć, pieniążki na podróż też by się znalazły, a mimo tego - ja zacząłem energicznie piętrzyć przeciwności. Jak to mówi stare przysłowie: kto chce szuka sposobu, a kto nie chce szuka powodu.

     Więc szukałem tak i szukałem aż w  końcu stwierdziłem, że nie chce mi się  jechać, na co Aga zareagowała z entuzjazmem, bo jej też nie chciało się jechać. U niej główną przeciwnością była niewygoda dalekiej podróży, a u mnie minusów znalazło się więcej.

     Pomyslałem zatem: po co jechać taki kawał drogi na zalewie parę dni?. Dla samej podróży i  przyjemności pokonywania drogi - okej, rozumiem to jak mało kto, tylko, że mi coraz mniej chce się gdziekolwiek jezdzić. Wspomniana niewygoda i nuda autostrad - to po drugie. Zawracanie dupy z dodatkowym ubezpieczeniem - to po trzecie. Destrukcja nowiutkich opon na autostradzie przy obciążonym motocyklu - po czwarte. Piaty dylemat: czy napęd wytrzyma jeszcze taką trasę (ma 35k) No i szósty przeciw najważniejszy z tego wszystkiego czyli brak ochoty na podjęcie wysiłku, który niesie ze sobą taka podróż i jej zaplanowanie. Bo jak ktoś już trochę popodróżował ten wie, że nie tylko z samych przyjemności składa się ta czynność.

     Reasumując zniechęciłem się dosyć skutecznie, z czego cieszę się niezmiernie.

     Nie powiem, przeszło mi przez myśl: a może jakaś bliższa wyprawa, może by skoczyć na przykład  w Bieszczady? Poczekałem jednak aż mi przejdzie uzmysłowiwszy sobie, że problem nie leży w odległości, czy stopniu trudności tylko w zwykłym, prozaicznym lenistwie. Chwilowo nie chce mi się daleko jeździć motocyklem, czy autem ... i tyle. Byłem już tu prawie wszędzie w około i nie mam  obecnie zajawki na dalekie trasy. 

      I zobaczcie teraz jaka sytuacja. Gościu, który kiedyś kuląc się z zimna jechał z południa pl do finlandii na starym bandicie z wiszącym napędem i jeszcze zacieszał się z tego nie wiadomo jak, teraz nie chce w niemalże komfortowych warunkach wybrać się nad adriatyk.

     No to pewnie zapytacie: no to co ty bedziesz robił w tę majówkę ty stary, smętny, wypalony zgredzie?

     Jak to co ? Będę jezdził na motocyklu!

      A pojedziemy sobie gdzieś tu blisko, pokręcimy się w około. Na spokojnie, rekreacyjnie, żadnego tłuczenia nie wiadomo jakich kilometrów, bez spiny typu adventure. Pojedziemy na działkę rekreacyjną, gdzie w cieniu kwitnących drzewek postawie sobie motor, a potem pójdę po zimny browar, klapnę na leżaku i będę sobie przy nim grzebał. Motor wprawdzie będzie trochę smutny, że nie leci po trasach, do których został zaprojektowany i że wykonuje jedynie czynności godne starego skutera 50cc, ale co mi tam. Odpoczne sobie z ukochaną smażąc grilla, i może kto wie....może  i nawet łańcuch i zębatki dotrzymają jakoś do końca bieżącego sezonu ?

Komentarze : 3
2018-05-10 21:07:55 jazda na kuli

SKS dobre... :) nie znałem, ale już znam i potwierdzam hehe

Pozdrowionka dziabong1

2018-05-09 08:39:49 dziabong1

SKS, pewnie to znasz, aczkolwiek nie to że chcę Ciebie postarzać i nie mam pojęcia ile możesz mieć lat.
Za miesiąc jadę polatać na moto po ladnych zakrętach na pograniczu niemiecko/szajcarsko/austriackim i też zastanawiałem się czy gonić kilofazę bez mała 1300km w jedną stronę by zaledwie kilka dni polatać. Opony zeżarte środkiem na autostradzie zanim tam dojadę przy dobrym pałowaniu, a znowu bez pałowania masakrycznie nudny dojazd się niebotycznie wydłuża. Autem w 9-10h robię trasę, ale 200km/h nie schodzi z licznika gdzie się tylko da tak jechać, no i wiatr nie urywa dupy.
Także wynajmuję 1200RS na miejscu, kosztowne, ale polatam bokserem, sprzęta nie zakatuję i samolotem dojazd jest zdecydowanie przyjemniejszy i szybszy.
Wiek ma swoje prawa, w końcu kupię jakiegoś Indiana na emerytalne latanie wkolo komina :)

2018-04-25 22:07:46 okularbebe

To cud, że jeszcze jeździmy. Z wiekiem wystarczy samo patrzenie. i czasem po prostu szkoda opon na piłowanie po autostradzie.

  • Dodaj komentarz