Najnowsze komentarze
strażowy do: kamieniołom
...czyli szlifujesz technikę poza ...
strażowy do: w piaskownicy
...zbierasz kolejne doświadczenia ...
strażowy do: w trudnym terenie
...taki wpis totalnie mnie nie dzi...
strażowy do: algierski luty
mając motocykl dualowy czyli taki ...
strażowy do: nowy sezon za pasem
proszę o usunięcie wpisu z 15.20 ,...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

31.01.2021 14:23

nowy sezon za pasem

serwus! nowy rok, nowe możliwości. a tak na serio czas płynie, epidemia nie odpuszcza a następny sezon zbliża się wielkimi krokami. na razie na powrocie transportem zbiorowym do kraju jest dziesięciodniowa kwarantanna. czyli lipa, nigdzie nie lecimy i nie wypożyczamy motocykla. smuteczek...

 

 

 

     Na początku pochwalę się, że udało nam się kozacko wstrzelić w dobry czas z zakupem nowego motocykla, przewidzieć wszystkie ruchy importerów. Ogłoszono bowiem niedawno, aktualne  ceny Yamahy na rok 21. Nowe Tenerki na Euro5 będą dostępne w polsce od marca, a ostatnie egzemparze z rocznika 20 właśnie schodzą jak świeże bułeczki w zwykłej cenie, bez żadnej wyprzedaży rocznika. Cena podstawowej wersji wzrośnie do kwoty cennikowej 45 900zł. Wersja Rally będzie kosztować już 53 900zł. Wieść niesie, że unowocześniony do ram nowej normy emisyjnej sprzęt, bedzie kilogram cięższy i trzy konie słabszy, ale jest to wieść na razie nie potwierdzona stanem faktycznym.

    Tymczasem zima trwa i dosyć u nas przyśnieżyło. Choć ciężej się jeździ autem, to ja się cieszę - męczyły mnie już te depresyjne szarości i psie gówna rozdeptane na chodnikach. Teraz jest biało i dużo zimniej niż rok temu. Jak dla mnie, to niech ten lekki mrozik pozostanie do początku marca, wtedy radość z nadejścia przedwiośnia będzie jeszcze większa. I piszę to mimo tego, że ten mrozik ten zabrał do krainy wiecznego ładowania aku w aucie mojej żony. Co do mnie, to ja  nie rozzimowuję w tym roku motocykla - doszedłem do punktu, w którym nie ma to dla mnie większego sensu, ani płynącej z tego jakiejkolwiek przyjemności. Oglądam te zdjęcia na grupach, gdzie już w pierwsze dni stycznia ludzie gdzieś próbują jechać i szumnie ogłaszają nowy sezon. Sam taki byłem, ale jak wiemy wszystko nieustannie się zmienia, a moje ówczesne poczynania wywołują nieraz uśmiech autopolitowania. Ale cóż - trza to sobie samemu wytykać, bo ten blog od początku miał dokumentować rozwój motocyklisty. A rozwój jak sama nazwa wskazuje poczynia się poprzez błędy i ciągłe doskonalenia, czyż nie tak moi przyjaciele?

 

 

     Przyznam tutaj otwarcie wszem i wobec, że przez zakup takiego a nie innego motocykla, obecna jesień/zima stała się dla mnie wyjątkowo nietypowa. Zakup Tenerki spowodował bowiem lawinę  ciekawych zdarzeń w moim życiu. Mówiąc krótko - wiedząc, że w roku 2021 czeka mnie sporo  wysiłkowych, offrołdowych wyzwań, postanowiłem coś z sobą zrobić. Czyli zrzucić około siedem kilogramów tłuszczu z mego kośćca i wzmocnić nieco nadszarpywaną upływem czasu siłę fizyczną. Zaczęło się od tej prostej potrzeby. Mój organizm od jakiegoś czasu najwyraźniej starał się mi coś powiedzieć.

     Jak zaplanowałem, tak też uczyniłem i co dziwne poszło mi wyjątkowo łatwo. Zacząłem od zupełnej rezygnacji z alkoholu (pierwsze dwa weekendy były dosyć trudne, bo lubię coś chlapnąć) oraz fastfudów na około pół roku (to było łatwiejsze) - czyli od października do kwietnia, taki  oto czelendż. Przeszedłem na bardziej zbilansowaną dietę. Cukru, słodyczy i słonych przekąsek, czy napojów gazowanych nie używam od lat, więc tu było mi nieco łatwiej.

    Potem zacząłem nieco więcej ćwiczyć jakieś takie więzienne treningi, czyli pompki, podciągnięcia, przysiady, trochę machania hantelkami. Zauważyłem, że im dłuże to trwa, tym łatwiej mi się zmobilizować do regularnej powtarzalności moich małych treningów. Więcej spacerowałem, machałem wioślarza, czy podciągi nóg na siłowniach plenerowych i tak siła zaczeła iść do góry a waga w dół. Poczułem przypływ dalszej motywacji - plan się ziszczał, a kluczem do sukcesu był spory okres czasu, jaki sobie wyznaczyłem, w myśl zasady: nic na siłę, pomalutku. Kiedy zaczynałem w październiku ważyłem 87 kilo przy wzroście 179cm, obecnie waga spadła na 81,5kg. Z tym że od 2 tygodni nie chce już schodzić w dół, jakoś tak utknęła na tej wartości i siedzi jak zaklęta.

     A ja przecież obiecałem sobie że nie wsiąde na motor dopóki cyfry wagi nie staną na 80kg. I zamierzam się trzymać tego postanowienia.

     Kiedy tak powoli następowały te nowe progresy, a pewność regeneracji mojego organizmu szybowała  wciąż do góry, poszedłem za ciosem i zrezygnowałem zupełnie również z kawy, którą kocham poza tym to była też jedyna używka jaka mi została. Czarna bez cukru, czy podwójne espresso  w mojej pracy zawodowej odgrywały od lat kluczową rolę w budowaniu energii do stawiania czoła trudom kontaktu z klientem i chyba też z życiem w ogóle, nie bójmy się tego powiedzieć. Co za tym idzie - w pewnym momencie zaczęło dochodzić do regularnego jej przedawkowywania - ciało potrzebowało coraz większych dawek. Czyli  mówiąc w skrócie: organizm miał problemy z normalnym  funkcjonowaniem bez tego konkretnego bodźca. Więc w pewną niedzielę niezgoda na ten stan sięgnęła zenitu i bez żadnej redukcji, czy okresu przejściowego przestałem po prostu pić te moje kawki. Nie powiem - pierwsze dni byłem tak popuchnięty, słaby i rozbity, że miałem wątpliwości, czy dam radę dalej, czy tym przeciwnik nie jest zbyt potężny. Nie odpuszczałem jednak i dokładnie po dziesięciu dniach nastąpił zwrot - po prostu wstałem rano i wpadłem w wir pracy jakbym łyknął kryształ amfy. Poczułem, że organizm sam zaczyna odzyskiwać kontrolę nad swoimi zasobami energetycznymi.

     I było to wspaniałe odkrycie. 

     A teraz najlepsze - będziecie się śmiali. Dzięki Adze, i jej znajomemu, który morsuje kilka lat dołączyłem do ogólnopolskiej mody na morsowanie. Wiem, wiem, widziałem  większość memów i sam mam z nich niezłą bekę. Ale, od dawien dawna obserwowałem to zjawisko i uznawałem te umiejętności za nieco nadludzkie. Próbowałem coś w tym kierunku działać kilkanaście lat temu, ale wtedy zupełnie mi nie wyszło. Tym razem jednak dałem radę i na tą chwilę wchodzę na 3,5 minuty do ramion z zanurzonymi rękami, kiedy na zewnątrz wybija minus dziesiąć a w okół ciała dryfują małe kry lodu. Przyznam, że  już po paru sesjach że organizm szybko zmienia swoją wydolność termiczną. Wcześniej, przed przygodą z morsowaniem brałem zimne prysznice pół na pół z gorącymi, teraz biorę tylko zimne, a jak wracam z jeziora to  po wejsciu do domu wychłodzone ciało od razu pakuje pod lodowaty prysznic, żeby zmyć z siebie brudną wodę.

     Tak że tego  - podjąłem sporo nowych wyzwań tej zimy. Ich wspólnym zapalnikiem okazał się nowy motocykl - Yamaha Tenere 700 - zaczęło się wolnej myśli, od impulsu do nowej koncepcji, od potrzeby zmiany, głębszej niż sam motocyklizm. Teraz zapisuje w notatniku polne i leśne drogi, ciekawe lokalizacje które mijam na trasie samochodem, na taką lokalną bazę, mapę odludzi, którą będę przemierzał na naszej Tererce.

     Ale niestety - lata lecą, mam już dwie czwórki na liczniku i wiem, że cuda się nie staną. Nigdy nie będę mistrzem offrołdu na ciężkim adwenczerze. Ale, może uda się nieco spowolnić wskazówkę zegara, bo jak to mówią: metryka to tylko stan umysłu. Tak na prawdę główny cel jest tylko jeden - wstać rano i czuć się dobrze, bo z tym zaczynało się już robić na prawdę różnie. Wyjrzeć przez okno, zobaczyć, że słońce świeci i poczuć się jeszcze lepiej, tak po prostu, bez osiemdziesięciu mililitrów espresso krążących w krwioobiegu, czy perspektywy chlapnięcia kilku setek wieczorkiem. Jeździć na moto tak, żeby nadnercza uwalniały kortyzol i adrenalinę tylko wtedy, kiedy jest to konieczne.

     Ciekawe, cóż to będzie za sezon, jak co roku wiąże się z nim spore oczekiwania.  Nie jestem jednak przesadnym optymistą wierzącym w bajki - wiem czym jest jazda na motocyklu i wiem też to, że czując się lepiej niekoniecznie jestem bardziej bezpieczny na drodze, to nie do końca tak działa. Mam po prostu nadzieję, że wszystkie decyzję będę podejmował jeszcze bardziej świadomie, mniej ulegał prowokacjom, że będę jeszcze uparciej osadzony w swoich wyborach, nieugięty w swoich postanowieniach.

    A jak będzie - zobaczymy.

 

 

 

 

Lewa!

Komentarze : 13
2021-10-27 15:22:59 strażowy

proszę o usunięcie wpisu z 15.20 , dzięki

2021-10-27 15:21:50 strażowy

...no cóż, od motocykli przeszliśta to wagi i liczby kalorii więc jak tak dalej pójdzie, przestanę się tutaj definitywnie logować hehehehehehe
Moje dwa zdania...fajnie jak człowiek czuje się dobrze w swojej skórze, pewnie większość z was doskonale wie że przesada w żadną ze stron nie jest dobra ...jakieś 2 lata temu miałem ostry kryzys motocyklowy tzn 6 motocykli w garażu i częste pytania w stylu : po co? czemu aż tyle ? a może wreszcie coś innego ? ...wróciłem do starej pasji i macham wiośliskiem, w zgrabnej kompanii śmigamy cały rok kajakami po mniejszych i większych rzeczkach lub jeziorkach, nie tylko w wielkopolsce i...świetnie mi to robi. Żeby było jasne - kajak nie zastąpił całkowicie motka ale fajnie go uzupełnia zwłaszcza w te najchłodniejsze miesiące :) .
Co do używek i przyjemności ...albo coś lubię albo nie, mogę coś świadomie ograniczyć bo jest w tym szerszy zamysł albo wręcz odwrotnie, zdecydowanie je hołubię bo tak i h.j !!
Myślę że nie warto się mocno w życiu napinać bo człowiek w sumie jest marnie skonstruowany. Zdrowie trza szanować póki jest, a rosnący pesel ( jestem bliżej 5-u dyszek ! ) przypomina że fajnie jest rano cedzić kartofelki bez bólu czy nie odchorować weekendu spędzonego na biwaku w temp. otoczenia -8 st. C :) .... ogólnie mówiąc : TRZA BYĆ W GAZIE ! i każdy z nas niech realizuje tą myśl w sposób maksymalnie satysfakcjonujący siebie samego.

ps...mały hamulec zaciągnięty na browarki i słodycze bo złapałem się na zajadaniu stresu a 100 kg wagi nawet przy prawie 190 cm wzrostu nie pomaga, zwłaszcza w terenie :) hehe .....pozdrawiam wszystkich czytelników JNK w nowym roku - więcej jazdy nam życzę !!

2021-10-27 15:20:13 strażowy

...no cóż, od motocykli przeszliśta to wagi i liczby kalorii więc jak tak dalej pójdzie, przestanę się tutaj definitywnie logować hehehehehehe
Moje dwa zdania...fajnie jak człowiek czuje się dobrze w swojej skórze, pewnie większość z was doskonale wie że przesada w żadną ze stron nie jest dobra ...jakieś 2 lata temu miałem ostry kryzys motocyklowy tzn 6 motocykli w garażu i częste pytania w stylu : po co? czemu aż tyle ? a może wreszcie coś innego ? ...wróciłem do starej pasji i macham wiośliskiem, w zgrabnej kompanii śmigamy cały rok kajakami po mniejszych i większych rzeczkach lub jeziorkach, nie tylko w wielkopolsce i...świetnie mi to robi. Żeby było jasne - kajak nie zastąpił całkowicie motka ale fajnie go uzupełnia zwłaszcza w te najchłodniejsze miesiące :) .
Co do używek i przyjemności ...albo coś lubię albo nie, mogę coś świadomie ograniczyć bo jest w tym szerszy zamysł albo wręcz odwrotnie, zdecydowanie je hołubię bo tak i h.j !!
Myślę że nie warto się mocno w życiu napinać bo człowiek w sumie jest marnie skonstruowany. Zdrowie trza szanować póki jest, a rosnący pesel ( jestem bliżej 5-u dyszek ! ) przypomina że fajnie jest rano cedzić kartofelki bez bólu czy nie odchorować weekendu spędzonego na biwaku w temp. otoczenia -* st. C :) .... ogólnie mówiąc : TRZA BYĆ W GAZIE ! i każdy z nas niech realizuje tą myśl w sposób maksymalnie satysfakcjonujący siebie samego.

ps...mały hamulec zaciągnięty na browarki i słodycze bo złapałem się na zajadaniu stresu a 100 kg wagi nawet przy prawie 190 cm wzrostu nie pomaga, zwłaszcza w terenie :) hehe .....pozdrawiam wszystkich czytelników JNK w nowym roku - więcej jazdy nam życzę !!

2021-02-07 15:46:25 jazda na kuli

MarcinJan - to trzymam kciuki za to, że maszyna dobrze się sprzeda! Co do kawki to wchodzę powoli w etap, że zaczynam o niej zapominać i to jest bardzo fajne. btw - piłem głównie na mieście, więc dwie stówki miesięcznie zostają w kieszeni :)
DominikNc - nie ma już powoli o czym pisać :).
Erjot - dobrze powiedziane, wygląd robi się bardziej "ostry" jak za dobrych, starych czasów :)
Gie-na2oo - waga dalej stoi. najwyżej w marcu walnę 2x po dwa dni głodóweczki oczyszczającej i już będzie 2kg mniej. bawiłem się w takie tematy 20 lat temu i mój rekord bez jedzenia, na samej wodzie to były 3 dni :)

2021-02-06 23:48:14 Marcin Jan

To prawda, że na moto kondycja się przydaje, choć wydaje się że nie ma to znaczenia bo w końcu tylko siedzisz ew. machasz lewą ręką :).
Sam się przekonałem jak ze 103 kg zszedłem na 87 kg. Nagle okazało się że bóle pleców podczas jazdy na moto zniknęły. Niestety jest też ciemna strona że w wieku 40+ łatwiej o kontuzje, i niestety dopadł mnie konflikt udowo panewkowy i musiałem z dnia na dzień przestać ćwiczyć. Trwało to prawie 18 miesięcy zanim to ogarnąłem tj. wyłożyłem hajs na operację bo na NFZ to chyba termin był za 5 lat czy jakoś tak. Także dej pozór ;)
Z kawą to kurcze widzę że trochę zmaściłem bo jak się pokovidowałem to przez 3 tygodnie nie piłem i w zasadzie wcale mnie nie ciągnęło do kawki nawet jak już wyzdrowiałem. Kurcze trzeba było tak to zostawić. A już po pierwszych dwóch kawach, wrócił stary nawyk ale widzę że spokojnie jedna wystarczy vs dwie duże przed covidem.
p.s.
jutro przyjeżdża potencjalny kupiec.

2021-02-04 17:02:55 thrillco

Ale to własnie fajne. mamy takie niesamowite hobby, które powoduje, że chcemy sie doskonalić i robić cos dla siebie nie tylko w obrębie samego hobby :)

2021-02-03 17:08:24 DominikNC

Felieton o zdrowym stylu życia na forum motocyklistów. Piekło właśnie zamarza... Żeby nie było, ja też po tym jak w zeszłym roku trochę przytylem, wziąłem się za siebie i już mam pierwszy sukces -3 kilo w styczniu ;) Pozdrawiam!

2021-02-02 09:40:24 Gie-na-2oo

Zgadzam sie z Erjotem, waga niestety czesto klamie. Z drugiej strony 80kg przy 179 cm to na pewno jest jeszcze z czym sie pobawic, nawet przy przyroscie masy miesniowej. Jesli bardzo zalezy Ci na zrzuceniu tych 1,5kg to odstaw silowke na 2 tygodnie i zamiast tego wrzuc jakies kardio (rower?), do tego obetnij sobie kalorie do 1700 i w chwile przekroczysz bariere 80kg. Potem warto wrocic do obecnych nawykow, bo na dluzsza mete lepiej to wychodzi, no i widac, ze Tobie pasuje, ma wiec szanse z Toba zostac.

Ja np po zrzuceniue 15 kg w 3 miesiace mialem duzy problem z przekonaniem samego siebie, ze to juz i moge zaczac wiecej jesc i budowac jakas mase, no ale poszlo. Teraz 3 x w tygodniu bieganko i 2-3 razy silowka i jestem zadowolony. Od miesiaca trzymam wage i tylko obserwuje jak zmienia sie kompozycja.

2021-02-02 00:35:04 Erjot

Odstawienie alkoholu i cukru to podstawa przy redukcji tkanki tłuszczowej. Nie skupiaj się tylko na wadze, gdyż przy dodatkowej aktywności sportowej zmieniają się proporcje. Ważysz tyle samo lub podobnie ale masz mniej tłuszczu, a więcej mięśni. Żeby ocenić czy dalej robisz postępy to trzeba by oprócz wagi zrobić też pomiary tkanki tłuszczowej i obwodów poszczególnych grup mięśniowych albo po prostu przeglądaj się w lustrze i obserwuj czy wyglądasz bardziej ostro mimo, że waga może już nie spadać.

2021-02-02 00:33:52 Erjot

Odstawienie alkoholu i cukru to podstawa przy redukcji tkanki tłuszczowej. Nie skupiaj się tylko na wadze, gdyż przy dodatkowej aktywności sportowej zmieniają się proporcje. Ważysz tyle samo lub podobnie ale masz mniej tłuszczu, a więcej mięśni. Żeby ocenić czy dalej robisz postępy to trzeba by oprócz wagi zrobić też pomiary tkanki tłuszczowej i obwodów poszczególnych grup mięśniowych albo po prostu przeglądaj się w lustrze i obserwuj czy wyglądasz bardziej ostro mimo, że waga może już nie spadać.

2021-02-01 21:55:42 thrillco

Nie jestem uzalezniony od kawy i najbardizej smieszy mnie to, że w Pl uznawana jest za używke. Tak wiec wychodzi na to, ze w Poslce z kawa jest jak z Aborcją, kontrowersyjnie. W niemczech podobnie jak piwo, jest to zwykły napój nawet nie zaliczany do energetyków. Taki paradoks, ze zanim syn skońcyzł 16 lat mógłbym iśc z nim na kawę a nawet małe piwko ale...Energetyka na stacji to mu nie sprzedadza bo energetyki tu sa uważane za coś znacznie gorszego i od kawy i piwa i oólnie sa złem...Ale tylko do 16 roku życia. Potem mozesz walic litrami, twoja sprawa. A co do kawy...rano piję bardziej z nawyku ale bwya, ze o drugiej w ciągu dnia juz zapomnę i kończy ise na tej porannej. A jak przykimam za ostro albo zaskoczą mnie tel. ze musze przyjsc wczesniej do tyry i czasu na kawe nie mam to...dziń upływa bez kawy. Z fajkami już tak nie umeim. umiem tylko kontrolowac to ile pale ale nie umiem po prostu nie palic cały dzień. A co dopiero dwa. Z tym, że co do samej kawy to ja piję taką, co ją w PL najwyżej przez szybe bym lizał bo 100gr. kosztuje w przeliczeniu prawie 40PLN... A z lenistwa to wciskam guzik na Nespresso i tez jest ok :)

2021-02-01 21:08:06 jazda na kuli

thrillco - fajki udało się rzucić koło trzydziestki za chyba setnym podejściem :)
a co do naszej kochanej kaweczki, to jako drugi najlepiej sprzedający się produkt na świecie (pierwsza jest bodajże ropa naftowa) posiada potężne lobby w wielu, wielu sektorach, ale jej największa siła leży gdzie indziej... mianowicie w tym że to my, sami uzależnieni, tak bardzo jej bronimy.
pozdro

2021-02-01 19:29:22 thrillco

Czyli jesteś na etapie sprawdzania czy silna wole masz silna czy jednak słabą :) Ta zime mam troche podobna. Chociaż akurat ani z przekąsek czy słodkosci rezygnowac nie zamierzam, bo nie mam potrzeby, z powodu braku tendencji do tycia po nich, alko praktycznie nie tykam wiec nie miałem czego odstawiać, a fastfoody...hah...przed zakupem Huski kiedy dostaliśmy wyliczenie raty wyszło, że to nawet mniej niż nasze 3 wizyty w macu. A mało kiedy byłby taki miesiac, żebyśmy odwiedzali maca częsciej niż 3-4razy/mies. Wiec decyzja była prosta - Witaj Husko, żegnaj macu i tak w naturalny sposób wszyscy rzuciliśmy fastfoody :) Ale kawa...Nie stary...Kawy zabrac sobie nie dam i nie pozwolę. nie pije jej jakos szczególnie duzo - 2 do 4 na dzien. kiedys było nawet 7 ale...Postanowiłem zmienic ilosc na jakosc i to była dobra droga. kawę piję nie dla uzupełniania energii i zabicia checi bezczynnego odpoczynku lub spania tylko...Hobbystycznie. podobnie jak fajki. Tak palę, tak jestem głupi...Ale standardowa paczka schodzi mi w ok. 2 dni, co przy faktycznych palaczach tez jest raczej paleniem hobbystycznym a nie nałogowym. Nałóg to to jest bo próbowałem nie palić i cóż...nie udało sie kilka razy wiec po prostu jak czję potrzebę to ograniczam jeszcze bardziej. i podobnie jak ty...Będa w pracy i jezdżąc tu i tam rejestruje miejsca i odcinki, które na pewno zalicze wielokrotnie w tym roku. Co od samego zimowania czy nie zimowania motocykli...2 zimują w garazu, Huska, jako ze szwedka, wiec uznałem, że zimy sie nie boi i stoi grzecznie pod domem. A że w niemcowni zima jest jaka jest, czyli sniego ostatnio przez 3 dni był i sie przedwczoraj zmył. i tyle. Wiec jak tylko słoneczko swieci, termometr pokazuje jakieś mało przrażajace temperatury w okolicy 10st, ubieram sie i jade chocby małą rundke dookoła komina. Ale nie ogłaszam tego światu bo cóz...dwie czwórki mialem rok temu i faktycznie, z pewnych rzeczy człowiek z wiekiem wyrasta i wiecej rzeczy robi dla siebie a nie na pokaz. LWG

  • Dodaj komentarz