Najnowsze komentarze
Ale fajnie. Ten czas kiedy projekt...
DominikNc - wiem o co chodzi, też ...
Jak to "dolałeś oleju"? Wiem, że c...
DominikNC do: Legenda
Przepraszam, ze napisze słowo kryt...
Dzieje się chłopaki! Zapomniałem n...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>

14.05.2017 09:02

Ducati Multistrada 950...aka Multi Baby.

mój mały test i opinia pl o najnowszym maleństwie od Ducati.

 

    - A wie pan, bo to jest tak, że nie dogodzi się wszystkim - stwierdza pracownik salonu wyciągając papierosa z pomiętej paczki - mamy wielu klientów, którzy robią duże, naprawde duże przebiegi i mówili zawsze, aaa...ta Multistrada 1200, to zbyt zrywna czasem jest do turystyki...

    przerywa na chwilę odpalając tytoń od płomienia zapalniczki skulonego w dłoni.

    - A teraz jak, jak powstała mała Multi - zaciąga się kontynuując - to mówią, eee...ta dziewięćsetka to za słaba jest momentami,  mogła by być mocniejsza...

    Tak stoimy sobie na placu zraszanym delikatnym deszczykiem. Mała Multi cyka stygnąc i w tej swojej ognistej czerwieni wygląda agersywnie i zwiewnie zarazem. W jej zadziornej, zgrabnej sylwetce, zaklęty jest ruch, który wyrywa się spod owiewek, nawet wtedy gdy motocykl stoi unieruchomiony - a to powoduje, że w każdej chwili wygląda, jak gdyby zaraz miał ulecieć samotnie w przestworza. Mój rozmówca zerka z ukosa na podwozie motocykla, które po mojej jeździe pokryło się żółtym błotskiem i na dwa wielkie żółtokrwiste kleksy odbite na szybie. - O , jakie dorodne dwa szerszenie pan upolowałeś - zauważa zaczepnie. Ja odpowiadam, że one niepotrzebnie teraz latają i śmiejemy się porozumiewawczo, na zasadzie: szerszenie szerszeniami, ale ładnie pan musiałeś zapierdalać. Podoba mi się jego sznyt starego wygi, którego śmiech w domyśle ukazuje, iż doskonale sobie zdaje sprawę, co należy robić takim motocyklem na jeździe testowej - zapierdalać i zabijać szerszenie.

    Multistradą 1200 nie jeździłem. Kiedy rok temu poszukiwałem następcy Zet 1ooo'ca myślałem oczywiście o tym motocyklu, jednak wtedy poszukiwałem czegoś spokojniejszego niż Zet, a nie mocniejszego. Nie powiem, były ze trzy sensowne trzylatki na internetach, takie od pierwszych właścicieli, ale nie przyłożyłem się do tematu, mimo, że motor i jego koncepcja bardzo mi się podoba. Silnik Testastretta znałem już wcześniej, chociażby z jazd na Monsterze 1200, czy Diavelu i wiedziałem, że ma w sobie zbyt dużo psychopatii, jak dla mnie. Oczywiście, można przecież włączyć na stałe mapę Touring i jeździć spokojnie, ale nie oszukujmy się..

    Odpaliłem Multistradę 950 z kluczyka (szczerze to nie wiem, czy ma keyless jak 1200, chyba nie ma). Zabrzmiała głośno i soczyście. Pierwsze metry, światła i skrzyżowania niegdyś wojewódzkiego miasta, powoduja u mnie spore rozdrażnienie. Co to za gówno - zakląłem uchylając szybkę czarnego kasku...jak to się kurwa trzęsie! Czemu to się tak telepie?. Szeroką, wygodną kierownicę niezwykle dobrze leżącą w moich dłoniach i świetną pozycję na motocyklu dostałem na początek, a zaraz potem spotyka mnie taki pejoratywny kontrast od strony silnika.

    Moje scalenie się z szorstką pracą L-Twina i rezygnacja z nawyków nabranych na motocyklu o gładszej i spokojniejszej jednostce napędowej, nie trwało długo. Praca Testastretty nie jest bowiem  w żadnym wypadku gówniana, jak to na początku sobie pomyślałem. To motocykl jest bardzo podobny w ogólnym założeniu do mojego, lecz jego silnik wymaga zupełnie innego podejścia do jazdy. Zapomnij o zwalnianiu na szóstce do 60ciu na godzinę i spokojnym nabieraniu prędkości z tego biegu. Oczywiście, Mala Multi wykona twoje polecenie, ale będzie się przy tym trzęsła jak stara pralka na odwirowywaniu.

    Szybko porzuciłem stare nawyki i zacząłem smagać biczem, tak jak lubi Multi Baby. Jednostka ta dobrze się czuje powyżej 3tys obrotów i największą radością, jaką mi osobiście sprawił ten motocykl było gwałtowne odwijanie z niskich obrotów na drugim biegu, w trybie Sport. Uzyskiwałem wtedy niesamowicie ekscytujące wrażenie przyspieszania od świateł do świateł, ale także dosyć niebezpieczne. Niebezpieczne, gdyż narkotycznie błagające o kolejne powtórzenia, podczas gdy prędkościomierz za każdym razem błyskawicznie informował mnie, że teoretycznie, to nie mam już prawka.

    Tak panie i panowie - oto clue całej recenzji. Multstrada 950 to motocykl segmentu turystycznego enduro. Ale dla mnie to także sport, adrenalina i pełna endorfin szaleńcza zabawa. Jednym słowem przypał. Specjalnie podkreśliłem dla mnie, gdyż właściciel litrowego plastika może uśmiać się pod nosem, zarzucając mi, że nie wiem co przypał znaczy. Ale w moich rekach, to taka Multistrada będzie bardziej przypałowa, niż jego sport. Na niej bowiem czuje się wygodnie i pewnie, co powoduje, że jestem w stanie wydusić z niej każdego mechanicznego konika, jakiego ma w swoich papierach.

    Są dwa tematy w Małej Multi absolutnie fantastyczne, takie, jakich nie spotkałem jeszcze w turystycznym enduro w fabrycznej specyfikacji. Pierwszy to niezwykle jadowite heble Brembo. Niewprawny jeździec z wyłączonym abs'em podczas bardzo awaryjnej sytuacji zaliczy prawdopodobnie coś, co czasem zdarzało mi się w górach, podczas downihill'a - OTB - czyli przelotka przez kierownicę i nakrycie się własnym sprzętem. Jazda z tak wydajnym układem szybko wprowadziła w mój styl jazdy kolejną modyfikację - hamowałem później i gwałtowniej, przez co jeździłem jeszcze szybciej. A Ci, którzy mnie znają z moich wpisów wiedzą, że zbyt szybka jazda na motocyklu, to coś, czego niekoniecznie poszukuję w jednośladach. Zatem, czy w tym świetle, to kozackie zachowanie Multistrady 950, należy zaliczyć do jej wad, czy zalet? Nieważne, istotnym za to jest fakt, iż hamulce Multistrady dołączyły do plejady najmocniejszych, jakich miałem okazję używać, i tego się trzymajmy.

    Drugi temat, to dźwięk silnika podczas rozkręcania. Nie wiem jak Włosi tego dokonali w czasach euro-normo-terroru. Multistrada podczas przyspieszania wręcz wrzeszczy. Jeżdżenie z muzyką na uszach było by tutaj profanacją, a montaż sportowego wydechu nadużyciem. Podczas odkręcania chrapliwy, brudny wygar natychmiast wydostaję się jakby spod baku i zza zegarów i potęguje się grzmiąco, aż do czerwonego błysku shiftlight'ów.

     Multi Baby jest lekka, zwinna i poręczna, no i prawdopodobnie świetnie skręca. Piszę prawdopodobnie, bo leciutko padało i asfalt był mokry. Mimo kontroli trakcji składałem się więc raczej ostrożnie -  motocykl kosztuje około 64 koła. Choć w  sumie wydaje mi się, że dla moto-laików, pewnie wygląda i na dużo więcej - sam tajemniczy napis Ducati +  ta piękna czerwień już z daleka reprezentowały piniondz. Miałem wrażenie, że szczególnie dużo puszek przygląda mi się na skrzyżowaniach, choć możliwe, iż to tylko dlatego, że Ducati pojebało im się z Bugatti.

     Oczywiscie wyszło parę minusów, jak zawsze i z wszystkim. Miałem problem z ustawieniem prawego lusterka, które nie chciało zmienić położenia. Raz nie trafiłem w bieg przed światłami, to znaczy wbiłem dwójkę, a wpadł mi luz. To też jest kwestią nawyków, bo skrzynie w Dukatach pracują specyficznie, ale w mojej ocenie całkiem przyzwoicie. Teraz mam już więcej doświadczenia, ale pamiętam dobrze jazdę na Monsterze 797 z pięć lat temu - często łapałem międzybieg, raz nawet podczas wyprzedzania TIR'a.  Tak, zgadliście - obsrałem się wtedy na miękko.

     Z ciekawostek, to w kokpicie jest fajnie osadzony wyświetlacz wielkości sześciocalowego smartfona. Niestety nie jest kolorowy, ale zamocowano go na połączeniu elastycznym, co powoduje, że przy nieprawidłowym przyspieszaniu z za niskich obrotówm kokpit jest w miarę stabilny, ale sam wyswietlacz trzęsie się niemiłosiernie. Fajna sprawa. Sprawdziłem też moto w prędkościach parkingowych na zamkniętej przepustnicy na pierwszym i drugim biegu i motocykl daje radę nie szarpiąc lańcuchem, choć czuć, że to nie jego klimaty, wiadomo.

     Porobiłem parę fotek na stacji po tankowaniu, a także na postoju, przy lekkim szutrze. Przełączyłem w tryb Enduro i Ducati gładko wybierało dziury i nierówności, o wiele lepiej niż mój motocykl. Z tym, że mówimy tu o nowiutkim sprzęcie, gdzie sprężyny, oleje, zawiasy są świeżutkie, wszystkie śrubki fabrycznie podokręcane i nastawy jeszcze fabryczne zachowane. Żeby porównać te dwa sprzęty, Multi musiała by mieć nalatane ze 30 tysięcy kilometrów.

    Co do wyglądu motocykla są gusta i guściki. Mnie się bardzo podoba, chociaż brakuje  mu monowahacza z Multistrady 1200, a dziób motocykla przypomina mi złośliwe postacie z kinowych kreskówek. Z tego co wiem, na razie dostępne są malowania czerwone i białe, choć pewnie wkrótce dołączą jakieś limity.

     Żal było wracać. Motocykl zrobił na mnie piorunujące wrażenie.  Niechętnie rozstaje się z motocyklami, na których tak fantastycznie się czuję i które iluzorycznie sprawiają, że wydaję się sobie lepszym kierowcą, niż jestem w rzeczywistości. Lekkość, niesamowicie wygodna pozycja za kierownicą, pewny chwyt szerokiej kiery, super wygodne siedzenie, ten dżwięk, moc i hamulce -  tutaj, w Małej Multi wszystko jest na miejscu. Trzeba jednak pamiętać, i wziąść poprawkę na to, że pomimo pieszczotliwych określenia typu Mała Multi, czy Multi Baby cały czas mamy pod tyłkiem agresywnego tysiąca, który błyskawicznie reaguje na każde polecenie i na sto procent nie pierdoli się w tańcu. 

 

     Oczekiwałem z niecierpliwością na ten motocykl i jestem w pełni usatysfakcjonowany. No, może nie w pełni, bo wiecie jak to w życiu jest - często uzyskane odpowiedzi rodzą kolejne pytania. Tak też stało się w tym przypadku.

Komentarze : 11
2018-09-09 06:32:54 jaco17

a co Cię tak po pół roku wnerwiało ?
planuję zakup multi 950, stąd moje pytanie.
pozdrawiam

2017-06-28 15:47:01 @multistrada

Tracer jest - jak to mój kolega określił - wariat! Jest mały, szybki, twardy i dziki. Byłem już na 2 wyjazdach, łącznie zrobiłem ponad 3.ooo km. Stawka dziennego najmu to ok 240 - 270 zł. Pewnie jeszcze kiedyś go wezmę, bo nie widzę za bardzo siebie na Gieesie (-;

2017-06-07 18:49:03 jazda na kuli

to co gadaliśmy o mocy i momencie - mi wystarczyło ostatnie doświadczenie z 1290 i multi950 - z multi bym nie schodził a diukiem tylko czasem przypałował. mimo, że parametry stoją po stronie księcia. ale początkującemu tego nie przetłumaczysz, sam nie dawałem sobie powiedzieć :)
o, wrócił także MarcinJan!

2017-06-06 21:13:00 Marcin JAn

"...że Ducati pojebało im się z Bugatti."

:) dlatego czyta się to lekko i przyjemnie.

2017-06-01 22:43:26 okularbebe

A nie ma za co. Nie dałbym rady napisać czegoś zbyt odkrywczego. Dziś łatwiej jest klepać teksty według schematu, bo dostaje się gotowe materiały do funkcji "kopiuj/wklej", napisane przez działy marketingu i reklamodawców.

Wystarczy mieć czas, bywać na eventach i czasem pojeździć na motocyklach. Szablon jest w cenie.

2017-06-01 21:45:39 jazda na kuli

okularbebe, dziękówa. a swoją drogą, to zastanawiam się, czy gdybyśmy Ty, czy ja, podjeli pracę w jakiejś redakcji to ciekawe, czy po 3ch latach pisania w kółko o motocyklach, w nawałnicy testów, sami nie rozpoczelibyśmy masowej taśmówki, byle tylko zamknąć numer w terminie ;)

2017-05-31 19:06:22 okularbebe

Świetna prezentacja, niektóre przynudziarze ze wszystkich redakcji powinni to przeczytać, żeby dowiedzieć się jak pisać o motocyklach. Czytałem dwa razy. Brałbym to moto w ciemno.

2017-05-24 19:43:39 jazda na kuli

@multistrada - Tomek, no i jak tam traska Tracerem? pamiętam, że miałeś ją kiedyś na testach...

2017-05-17 15:43:40 @multistrada

Pozazdrościć, dorwałeś mniejszą siostrę mojej ukochanej księżniczki..1200 jeździłem, więc kiedyś trzeba się też będzie przejechać 950-ką...

PS 1. Śliczny kolor

PS 2. Ja za tydzień lecę Yamahą MT09 Tracer do Bratysławy. Moto z wypożyczalni za 1.300 zł na 5 dni, zobaczymy...

2017-05-15 20:11:17 Calmly

Wcale sie nie dziwie ze Włoszka wywarła na Tobie tyle pozytywnych wibracji. Włosi dokładnie wiedza za czym tęsknią ludziska.
Wspaniałe, uzależniającej brzmienie. Jedne z najlepszych hebli na rynku z pełną kontrola ich dozowalnosci. Porecznosc.

Fakt, że potrafi szarpnąc łańcuchem poniżej trzech tysięcy jest nie istotne.
Dlatego że zostały stworzone dla segmentu kierowcow dokładnie wiedzących czego chcą.

Są inne niż cała reszta. Może dlatego tak nas do nich ciągnie?

Pozdro

2017-05-15 17:18:16 ptwr2

Żebyś się nie zdziwił z tymi porządnie dokręconymi śrubkami, ja o mało nie zgubiłem popychacza łączącego skrzynię z dźwignią zmiany biegów, tak samo w pachnącej świeżością maszynie i to przy trzycyfrowym przebiegu całkowitym. Nie wiem czy to wibracje silnika, czy włoska kontrola jakości, ale nauczyłem się sprawdzać wszystkie śrubki przed każdym startem (zamiast raz na tydzień). Założyć zabezpieczeń, wzorem podobnie trzęsących się śmigłowców, już nie zdążyłem.

Twój opis spokojnie można by zaadaptować do mojej maszyny, z naprawdę niewielkimi zmianami. Plusy te same, minusy też. A wydawałoby się, że z biegiem czasu i w nowszych konstrukcjach tych drugich powinno ubywać, tym bardziej że główny winowajca w osobie silnika jest kompletnie inny. Ciekawe co byś powiedział po dłuższej eksploatacji. W moim przypadku pierwsze wrażenie było absolutnie piorunujące i z miejsca uzależniające. Po pół roku już nie było tak wesoło ;)

Ale co by nie powiedzieć, to mniejsze wersje bolońskich maszyn jakoś bardziej mnie cieszyły. Monster 821, a nie 1200; Panigale 899 zamiast 1299. Niby z wyglądu to samo, cena i tak poza dyskusją, mniejsze osiągi i mniej bajerów, a mimo to przyjemniej było ich dotknąć i na nie popatrzyć.

  • Dodaj komentarz